Skrót meczu

Piast Gliwice - AZS Uniwersytet Gdański 4:5 [SKRÓT]

Wiele zmian, w obu składach, wiele roszad, nie tylko na parkiecie. W nowej, większej hali, z dużą liczą nowych zawodników przystępowali do inauguracyjnego meczu w ekstraklasie futsaliści Piasta Gliwice. Bez Wojciecha Pawickiego, za to z Jackiem Birglinem na ławce trenerskiej a nie między słupkami, rozpoczęli za to sezon Akademicy z UG. Choć to gospodarze byli faworytami, niespodziewanie komplet punktów pojechał do Gdańska.

Piast GliwiceAZS Uniwersytet Gdański16.09.2018 godz. 18:00

Piast Gliwice - AZS UG Gdańsk
4:5

Protokół meczowy
Od samego początku Akademicy grali bardzo mądrze. Skoncentrowali się na zabezpieczeniu dostępu do własnej bramki, ale dobrze utrzymywali się przy piłce przy wysokim pressingu gospodarzy i wyprowadzali kontry. Już po trzech minutach, po rozegraniu rzutu wolnego, precyzyjnym strzałem bramkarza miejscowych pokonał Tomasz Poźniak.



Piast atakował, ale to goście strzelali gole. Na 2:0 podwyższył w 10. minucie Mateusz Osiński, ten sam zawodnik zdobył też gola na 3:0 po kwadransie gry. Kilkadziesiąt sekund później Piast w końcu strzelił pierwszego gola, a na listę strzelców wpisał się Michał Grecz. Jak się potem okazało, było to jedyne trafienie gliwiczan przed przerwą, chociaż okazji na gole mieli więcej, między innymi piłka po ich strzałach lądowała na słupku i poprzeczce. W dodatku świetnie w bramce spisywał się Michał Sasiak, broniąc np. niezwykłe uderzenie Przemysława Dewuckiego. Gdyby najlepszy strzelec Piasta z zeszłego sezonu trafił do siatki, podrzucając tyłem piłkę obiema nogami, mielibyśmy nie gol kolejki, ale gol sezonu, na samym jego starcie.

Druga odsłona zapowiadała się na bardzo interesującą. Po czterech minutach gry sympatykom Akademików zajrzało w oczy widmo poprzedniego sezonu, ponieważ Piast szybko zdołał wyrównać za sprawą trafień Rafała Franza i Marcina Grzywy. Gdańszczanie zdołali jednak opanować nerwy. Bardzo ostra gra z obu stron poskutkowała wieloma przewinieniami, a już w 29. minucie meczu sędzia podyktował przedłużony rzut karny dla przyjezdnych. Strzał z 10. metra na bramkę zamienił Mikołaj Kreft i gdańszczanie ponownie wyszli na prowadzenie. To był przełomowy moment spotkania.



AZS zwarł szyki obronne, a miejscowi nie potrafili się przedrzeć przez szczelną defensywę gości. Na trzy minuty przed końcem gliwiczanie zagrali va banque, ale wykorzystał to Jakub Domżalski, który odebrał piłkę rywalowi i przez prawie całe boisko posłał ją do pustej bramki. Dzięki temu gol dla Piasta na 3 sekundy przed końcem nie miał już wpływu na losy spotkania, a jedynie ustalił jego końcowy wynik na 4:5.