Skrót meczu / KP Sport

AZS Uniwersytet Gdański - FC Toruń 2:8 [SKRÓT MECZU]

Drużyna z Torunia pokazała, że nie przez przypadek zajmuje pierwsze miejsce w tabeli rozgrywek Ekstraklasy futsalu. Lider tabeli w pół godziny strzelił 8 goli i zapewnili sobie wysokie zwycięstwo. Akademicy z kolei na ostatnie 10 minut spotkania przejęli inicjatywę i zdobyli dwie honorowe bramki.

AZS Uniwersytet GdańskiFC Toruń24.11.2018 godz. 18:00

AZS UG Gdańsk - FC Toruń
2:8

Protokół meczowy
Akademicy do meczu przystąpili osłabieni brakiem miedzy innymi Mateusza Wesserlinga i Mikołaja Krefta. Gospodarze na samym początku oddali co prawda kilka niegroźnych strzałów, ale przewaga torunian zarysowała się dość wcześnie, a jej udokumentowaniem był gol zdobyty strzałem z dystansu przez Remigiusza Spychalskiego pod koniec 4. minuty. Na 2:0 dla przyjezdnych podwyższył Krzysztof Elsner, dobijając strzał Marcina Mikołajewicza.



Trener Akademików Jacek Burglin już w 11. minucie zdecydował się na nietypowy wariant, bo wycofał bramkarza i gdańszczanie, dotychczas szybko tracący piłkę, teraz nieco dłużej bywali w jej posiadaniu. Do zmiany wyniku doprowadzili jednak goście, po tym jak dobre podanie z głębi pola otrzymał Michał Wojciechowski, który z pierwszej piłki uderzył niezwykle mocno i precyzyjnie. Po kwadransie gry swojej byłej drużynie bramkę strzelił Mateusz Cyman, który odebrał piłkę w środku pola i uderzył „z czuba” nie do obrony na 0:4. Takim wynikiem zakończyła się pierwsza połowa, chociaż prowadzenie FC Toruń mogło być jeszcze wyższe, ale jeden ze strzałów wylądował na słupku bramki Jakuba Chodorowskiego.

Przyjezdni rozpoczęli też strzelanie po przerwie – piłkę po rozegraniu z rzutu rożnego przez Tomasza Kriezela do siatki wpakował Mikołajewicz. Gdańszczanie znów próbowali grać z wycofanym bramkarzem, ale gol Kriezela na 0:6 padł, kiedy liczba zawodników w polu była po obu stronach taka sama, a reprezentant kraju wykorzystał sytuację sam na sam z Chodorowskim. Bramka na 0:7 padła nietypowo jak na futsal, bo po strzale głową Wojciechowskiego.

Na ostatni kwadrans między słupki bramki AZS wskoczył młodzieżowy reprezentant kraju Kacper Sasiak. I to on wyciągał piłkę siatki po półgodzinie gry i sprytnie rozegranym rzucie rożnym. Na listę strzelców wpisał się wówczas Mateusz Waszak.



Gra gdańszczan w przewadze przyniosła skutek w 33. minucie, kiedy honorowe trafienie zdobył Piotr Wardowski. Chwilę później bilans bramkowy gospodarzy podreperował Tomasz Poźniak, trafiając zza linii pola karnego na 2:8. Jak się okazało, przez ostatnie 6 minut spotkania gole już nie padły, a więcej okazji do zmiany wyniku mieli podopieczni Burglina.

Wystarczy jedynie pogratulować liderowi rozgrywek, bo FC Toruń był w tym spotkaniu drużyną po prostu lepszą. Ostatnie 10 minut gry i dwa strzelone gole to z kolei dobry prognostyk dla gdańszczan przed arcyważnym spotkaniem z Pogonią 04 Szczecin, które Akademicy rozegrają już w najbliższy piątek. Liderów z Torunia tego samego dnia czeka starcie z MOKS-em Słoneczny Stok Białystok.


Dodatkowe informacje

  • Źródło: AZS UG Gdańsk/ Michał Faran
  • Zdjęcie na stronie głównej: Bohumil Trunecka / AZS UG