AZS Uniwersytet Gdański - Pogoń 04 Szczecin 6:2 fot. Bohumil Trunecka / AZS UG

AZS Uniwersytet Gdański - Pogoń 04 Szczecin 6:2

Przez prawie połowę spotkania sędziowie pokazali więcej kartek, niż futsaliści strzelili goli i ten fakt dużo mówi o stawce i emocjach, towarzyszących tej konfrontacji. Ostatecznie trzy punkty i trochę spokoju przez najbliższe tygodnie wywalczyli zawodnicy AZS UG, natomiast końcowy wynik 6:2 nie do końca oddaje to, co działo się na parkiecie.

AZS Uniwersytet GdańskiPogoń 04 Szczecin30.11.2018 godz. 20:00

AZS UG Gdańsk - Pogoń 04 Szczecin
6:2

Protokół meczowy

Gdańszczanie zaczęli z dużą determinacją i agresją, a pierwsze interwencje nie tylko pomogły im zyskać przewagę, ale i w kilku przypadkach zdeprymowały rywali, którzy w 5 minut zebrali trzy przewinienia. Akademicy oddawali sporo strzałów, ale dopiero ten oddany przez kapitana Tomasza Poźniaka w 6. minucie przyniósł prowadzenie.




Portowcy z minuty na minutę wchodzili na coraz wyższe obroty, a ich akcje zaczęły być coraz groźniejsze. Do wyrównania doprowadził w 9. minucie kapitan gości Mateusz Jakubiak, który „skleił” piłkę dwa metry przed bramką gospodarzy i pokonał Kacpra Sasiaka.  Po świetnym początku w szeregi miejscowych zaczął wdzierać się chaos, więc trener Jacek Burglin poprosił o czas.

Od tego momentu aż do końca pierwszej połowy na parkiecie toczyła się wyrównana walka. Sporo było nerwów, błędów technicznych i emocji zarówno na parkiecie jak przy linii bocznej boiska. Wynik 1:1 idealnie oddaje przebieg spotkania przed przerwą.

Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie. Na kwadrans przed końcem spotkania na indywidualną akcję zdecydował się Piotr Wardowski, który przedryblował dwóch rywali oraz bramkarza Pogoni i wślizgiem skierował piłkę do siatki. Mecz był bardzo ostry i sędziowie często sięgali do kieszeni po kartki. Po połowie godziny gry drugie „żółtko” obejrzał Mateusz Jakubiak. Kapitan zespołu ze Szczecina został usunięty z boiska, a jego koledzy przez dwie minuty musieli radzić sobie w osłabieniu.



W właśnie w przewadze gdańszczanie podwyższyli prowadzenie na 3:1. Piłka długo krążyła w iście hokejowym zamku, aż w końcu precyzyjnym strzałem przy słupku popisał się Mateusz Wesserling.

W 35. minucie meczu rzut wolny z bliskiej odległości wykonywali goście. Kacper Sasiak najpierw w kapitalnym stylu wyłapał mocny strzał, a następnie celnym podaniem uruchomił Mateusza Osińskiego, który następnie wykończył kontrę, którą przeprowadził wraz z Dawidem Kawką i zrobiło się 4:1.

Pogoń rozpoczęła grę power play, zostawiając pustą bramkę. A że golkipera wycofali też gdańszczanie, zrobiło się ciekawie. To właśnie grający jako bramkarz Wardowski wykonał rajd skrzydłem i wyłożył piłkę Poźniakowi, który z najbliższej odległości umieścił ją w siatce. Wynik spotkania ustaliły trafienia Oleksandra Hirki 9 sekund przed końcem spotkania oraz kompletujący hat-tricka gol Tomasza Poźniaka w ostatniej akcji meczu. Spotkanie „za sześć punktów” zakończyło się zwycięstwem gospodarzy 6:2, pozwalając im na przeskoczenie w tabeli piątkowych rywali, a przy okazji i Red Devils Chojnice.



Dodatkowe informacje

  • Źródło: AZS UG Gdańsk/ Michał Faran
  • Zdjęcie na stronie głównej: Bohumil Trunecka / AZS UG