Marcin Mikołajewicz: W FC Toruń nie wytykamy sobie nawzajem błędów fot. Futsal-Polska/ Paweł Jakubowski

Marcin Mikołajewicz: W FC Toruń nie wytykamy sobie nawzajem błędów

Marcin Mikołajewicz z pewnością może mijający rok uznać za jeden z lepszych w swojej karierze: obroniony brązowy medal z FC Toruń, obroniona korona króla strzelców ekstraklasy, a ponadto występ z reprezentacją Polski na Mistrzostwach Europy. Co więcej, zapowiada się, że przyszły rok może być jeszcze lepszy. "Miki" wraz z drużyną, po pierwszej rundzie zajmują drugą lokatę w ligowej tabeli, tracąc zaledwie punkt do Rekordu Bielsko-Biała.

Futsal-Polska: Marcin, jak ocenisz rok 2018 pod względem futsalowym?

Marcin Mikołajewicz: Myślę, że bardzo pozytywnie. Jeżeli chodzi o drużynę, to na pewno cieszy zdobyty, a raczej obroniony brązowy medal, co patrząc z perspektywy czasu nie było łatwym zadaniem. Osobiście uważam, że ten mijający rok też miałem bardzo fajny - udział w Mistrzostwach Europy, do tego dwa jubileusze, czyli bramka numer 200 w ekstraklasie i 100 występów w barwach narodowych - także jestem bardzo zadowolony. Czego chcieć więcej? Oby zdrowie dopisało, oby dalej te bramki wpadały no i chciałbym dalej reprezentować biało-czerwone barwy.

Rundę kończycie z punktową stratą do Rekordu. Realna jest walka o mistrzostwo?

Tak powinniśmy do tego podchodzić. Walczymy o najwyższe cele, a co przyniesie życie, to zweryfikuje parkiet. Uważam, że pierwszą rundę zagraliśmy całkiem fajną i jeżeli utrzymamy tę dyspozycję w rundzie wiosennej i finałowej, to myślę, że stać nas na nawiązanie walki z Rekordem. Pomimo tego wydaje mi się, że to bielszczanie mają największe szansę na końcowy tryumf, ale dopóki piłka w grze, to na pewno będziemy im deptać po piętach i będziemy starali się z nimi walczyć.

Jesteś kapitanem toruńskiego zespołu, co twoim zdaniem jest waszą najmocniejszą stroną w tym sezonie?

Według mnie to kolektyw, który powstał w naszej szatni. Pokazujemy w tym sezonie, że jesteśmy jedną wielką rodziną i gdy wychodzimy na parkiet, to realizujemy założenia, które wcześniej nam trener nakreślił. Zasada „jeden za wszystkich, wszyscy za jednego” jest u nas jak najbardziej trafna - na boisku pokazujemy charakter, o czym niejeden rywal się już przekonał. Ważne też jest to, że nie wytykamy sobie nawzajem błędów, bardziej staramy sobie pomóc nawzajem. Tak jak wspomniałem, jesteśmy rodziną i myślę, że to widać w naszej grze.

 Wcześniej wspomniałeś o 200 bramkach w ekstraklasie. Zadowala cię ta liczba, czy gdzieś po głowie chodzi ta magiczna liczba 314?

314 i trener Korczyński, tak (śmiech)? Wydaje mi się, że ta liczba goli, które ustrzelił trener, jest poza zasięgiem dla zawodników, którzy obecnie występują w ekstraklasie. Obecnie w ogóle o tym nie myślę. Bardzo się cieszę, że przekroczyłem tę magiczną barierę dwustu trafień, niewielu zawodnikom się to udało, także tym bardziej to cieszy. Mam nadzieje, że jeszcze trochę pogram i jeszcze trochę bramek dołożę przed zakończeniem kariery.




Reprezentacja poznała rywali w grupie Main Round w walce o futsalowy mundial, biało-czerwoni zmierzą się z Hiszpanią oraz zapewne Gruzją oraz kimś z dwójki Finlandia/Mołdawia. Jak oceniasz szanse?

Pozmieniały się trochę reguły awansu, teraz mamy kilka etapów eliminacji, system jest bliźniaczy do tego z futsalowej Ligi Mistrzów. Z Main Round wychodzą dwie drużyny, wiadomo, że Hiszpania jest głównym pretendentem, ale my już raz pokazaliśmy, że można im urwać punkty. Moim zdaniem nie możemy jednak głównie skupiać się na Hiszpanach. Na pewno trzeba wygrać mecze z pozostałymi drużynami z grupy i myślę, że to będzie cel numer jeden na tę fazę eliminacji. Oczywiście do meczu z Hiszpanami podejdziemy pełni zaangażowania i woli walki, jak to miało miejsce w Elblągu.

No właśnie, te najbliższe eliminacje z Marcinem Mikołajewiczem czy już raczej bez?

Myślę, że to przede wszystkim pytanie do trenera Korczyńskiego. Ja, jeżeli zdrowie tylko pozwoli i będę brany pod uwagę przez selekcjonerów reprezentacji, to na pewno dam z siebie wszystko. Zakończenie przeze mnie kariery reprezentacyjnej? Ciężko powiedzieć, mam też sprawy osobiste, które gdzieś tam toczą się swoim rytmem. Nie wiadomo, jak się to ułoży, na dziś jestem do dyspozycji trenera reprezentacji i na razie o niczym innym nie myślę.

W swojej karierze miałeś okazję trenować z najlepszymi trenerami w Polsce. Jak ocenisz Błażeja Korczyńskiego?

Powiem tak: jest to na pewno świetny fachowiec, znamy się już z boiska, gdzie przeciwko sobie występowaliśmy. Moja współpraca z trenerem w kadrze od samego początku układała się świetnie, także uważam go za porządnego fachowca. Trener Korczyński z pewnością wniósł dużo dobrego dla tej reprezentacji i widać ten progres w grze poszczególnych zawodników, jak i całej drużyny.

Jak obserwujesz ligowe rozgrywki, kogo z tych młodych zawodników widziałbyś jako liderów reprezentacji w przyszłości?

Na jednego z takich liderów już w tej chwili wyrasta Mikołaj Zastawnik. On czy Tomek Kriezel to jest przyszłość tej kadry. Na pewno przed nimi sporo lat grania na wysokim europejskim poziomie, ale już teraz pokazują, że potrafią wziąć na siebie ciężar odpowiedzialności i ciągnąć grę zespołu narodowego. Tą dwójkę znam doskonale, tu nie boję się o nich powiedzieć jako o przyszłych liderach, jednak generalnie nie chciałbym typować czy wybierać zawodników z ligi, którzy nadają się do reprezentacji. Jest to zadanie sztabu szkoleniowego i tak naprawdę to, kogo Marcin Mikołajewicz widzi w kadrze, nie ma żadnego znaczenia. Chodzi o to, by trener dobrał zawodnika pod swój styl i swój sposób grania.

Ostatnio jako trener zaliczyłeś debiut na finałach Młodzieżowych Mistrzostw Polski U-20 rozgrywanych w Bochni. Jak ocenisz ten turniej?

Poza zespołem Rekordu, który znacznie odstawał od innych zespołów, to poziom turnieju był bardzo wyrównany. Tak naprawdę każda z ekip prezentowała równy poziom, każdy mógł wygrać z każdym, co pokazała choćby moja drużyna - nie wyszliśmy z grupy, a tak naprawdę dwa mecze mieliśmy na wyciągnięcie ręki. Oglądałem także sporo innych spotkań. Rekord to totalna dominacja, jeśli chodzi o te rozgrywki, co pokazał półfinał i finał w wykonaniu bielszczan. To, co cieszy, to fajny toruński akcent, czyli drużyna TAF-u Toruń, która doszła do samego finału, czego im serdecznie gratuluje.

 Twoim zdaniem, futsal ma przyszłość w Polsce?

Jakbym w to nie wierzył, to bym nie grał w futsal. Głęboko wierzę w to, że ta dyscyplina sportu ma przyszłość w naszym kraju i wierzę w to, że będzie się cały czas rozwijała. Może troszeczkę przyspieszy. Jeśli chodzi o tempo rozwoju, to myślę, że z każdym nowym sponsorem i partnerem będzie to wzrastać. Bez strategicznych sponsorów i zainteresowania ze strony większych telewizji ten rozwój może być utrudniony. Ja głęboko wierzę, że nasza liga i nasza reprezentacja będzie z roku na rok coraz silniejsza, a futsal będzie szedł w odpowiednim kierunku.

Po zakończeniu kariery widzisz siebie na ławce trenerskiej czy może w fotelu działacza?

Tajemnicą nie jest, że w klubie prowadzę również biuro, łączę to z grą. Co do pracy trenerskiej, na razie skupiam się na zespołach młodzieżowych, bo szczerze powiedziawszy nie mam zamiaru jeszcze kończyć futsalowej kariery. Mam nadzieję, że jeszcze dwa-trzy sezony przy odpowiednim zdrowiu rozegram na przyzwoitym poziomie. A co dalej? Na pewno nie rozstanę się z futsalem, to jest coś, co sprawia mi radość, moja pasja, moje hobby i nie wyobrażam sobie życia bez futsalu. A to, czy znajdę się na ławce trenerskiej, to zapewne pokażą najbliższe lata po zakończeniu kariery.