Patryk Stasiuk: Nie uważam, żeby play-offy były lekarstwem na całe zło fot. Bartek Tomczak

Patryk Stasiuk: Nie uważam, żeby play-offy były lekarstwem na całe zło

W ostatnich dniach kibice ekstraklasy znów - jak w zasadzie co roku - odmieniają przez wszystkie przypadki hasło "play-off". Wszystko za sprawą walnego zgromadzenia prezesów klubów, grających w ekstraklasie, na którym odrzucony został ten system rozgrywek. Dlaczego kluby się na niego nie zdecydowały? O to zapytaliśmy Patryka Stasiuka, prezesa FC Toruń i wiceprzewodniczącego Rady Nadzorczej FE, który był wśród sześciu działaczy głosujących na "nie".




Futsal-Polska: Panie prezesie, co się stało, że play-offów nie ma?

Patryk Stasiuk: To, że zagłosowałem przeciwko play-off to nie znaczy, że ten system mi się nie podoba. Futsal Ekstraklasa aktualnie realizuje pewną założoną kilka lat temu strategię rozwijania naszej dyscypliny. W środowisku jest bardzo dużo głosów, że play-offy wszystko naprawią. Otóż półtora roku temu doszliśmy do pewnego konsensusu, że na tę chwilę spółka będzie podążała w kierunku poszerzania grona kibiców i większej promocji poprzez zwiększenie liczby drużyn. Wtedy zapadła decyzją o poszerzeniu ekstraklasy do 14 zespołów. Wszystko to powoduje, że decyzja o zagłosowaniu przeciwko play-off jest efektem wcześniej założonej strategi. Ona, jak widać działa, bo w obecnym momencie ekstraklasa rozwija się dynamicznie. Jeśli coś idzie w dobrym kierunku to zmieniać tego nie należy.

Poza tym istnieją obawy, że przy 14-zespołowej lidze nie bylibyśmy w stanie wygenerować kolejnych terminów na rozegranie ligi. Projekt play-off, przedstawiony na walnym zgromadzeniu, mówił, że sezon mamy zacząć na samym początku września, z finiszem na koniec maja, przy czym trzeba zaznaczyć, że w projekcie były uwzględnione absolutnie wszystkie weekendy, łącznie ze świętami. Oczywiście ujęty był terminarz reprezentacji. Z doświadczenia wiem jednak, że zdarzają się sytuacje, kiedy kadra potrzebuje więcej tego czasu i to już uniemożliwiałoby nam płynne rozegranie sezonu. A kiedy mamy grać puchary europejskie? Kiedy mamy zrobić obóz przygotowawczy? Kiedy mamy odpocząć? Pamiętajmy też, że wciąż większość zawodników łączy grę w futsal z aktywnością zawodową i nie ma komfortu w kwestii terminów. Przyjrzyjmy się najpierw, jak zadziała liga z 14 zespołami, sprawdźmy co jest do poprawy i dopiero wtedy podejmujmy działania.

Odnoszę wrażenie że niektórzy nie zdają sobie sprawy z konsekwencji pewnych decyzji. Bywa też tak, że słoń wejdzie do składu porcelany. Niestety, jak nie nauczył się wcześniej w takim składzie poruszać, to ponosi określone konsekwencje i wywołuje duży hałas. Takich sytuacji trzeba unikać, a zmiany wprowadzać odpowiedzialnie.

To co chyba najbardziej zadziwiło środowisko, to fakt, że trener Łukasz Żebrowski jest gorącym zwolennikiem play-off, po czym dochodzi do głosowania, a prezes jego klubu jest przeciwny. Czy to oznacza brak porozumienia we współpracy trenera z zarządem?

Myślę, że tak dobra współpraca na linii prezes-trener jak w FC Toruń jest rzadkim zjawiskiem w innych klubach. Z trenerem dogadujemy się doskonale. Myślę, że też zapytany o to, potwierdzi to co mówię. Tak jak mówiłem wcześniej, skoro wyznaczamy sobie pewne cele, to tą drogą podążajmy i weźmy odpowiedzialność za to, jakie decyzje zapadły wcześniej. Więc tylko dlatego decyzja była taka, a nie inna. Z trenerem Żebrowskim o tym rozmawiałem, on to doskonale rozumie i zdaje sobie sprawę, że jest inna strategia, na tę chwile uznawana przez większość za odpowiednią. Z trenerem dogadujemy się znakomicie, a decyzja jest bardziej klubu, niż trenera czy prezesa.

Patrząc na to, kto był przeciwny play-offom, można odnieść wrażenie, że najsilniejsze obecnie zespoły jakby się tego systemu bały.

Nawet nie przeszła mi przez myśl taka możliwość, jeżeli jest się mocnym, to powinno się wygrywać bez względu na to, czy jest to początek sezonu czy koniec. Rzeczywiście, niektórzy powiedzą, że play-off nie jest sprawiedliwym rozwiązaniem, ale takie same głosy były na temat dzielenia punktów w ostatnich latach. System rozgrywek ma być po prostu ciekawy i play-off bez wątpienia takim rozwiązaniem jest, natomiast na tę chwilę decyzja jest taka, że ligę rozgrywać będziemy systemem mecz i rewanż.

No właśnie - nie ma play-off, mamy system mecz i rewanż, który jest chyba jednym z nudniejszych. Czy na zgromadzeniu nie było propozycji z innymi systemami i czemu nie zdecydowano się zostać przy podziale na grupy mistrzowską i spadkową?

Nie pozostaliśmy przy obecnym rozwiązaniu, ponieważ powiększa się liga. W obecnym sezonie spotkań mamy 27. W nowym, 14-zespołowym systemie, tych spotkań będzie 26, czyli tylko jedna kolejka mniej. W tym i zeszłym roku bardzo ciasny był terminarz, więc proszę sobie wyobrazić dołożenie teraz kolejnych sześciu spotkań. Nie wyobrażam sobie grać meczów w czerwcu. Przy bardzo dużej temperaturze panującej w hali to nie jest czas, kiedy powinny się odbywać mecze futsalu. A czy przyjęty system jest nudny? Gramy cały rok. Przy wyrównanej lidze emocje zawsze są do końca, tak jak w tym czy ubiegłym  roku. Być może pod koniec sezonu, jeśli zdarzy się, że ktoś punktami odjedzie, będzie nudniej. Z drugiej strony jeden z podobno najlepszych trenerów powiedział kiedyś, że liczy się tylko play–off, czyli 8-10 kolejek, a reszta się nie liczy. Czyli co z resztą meczów na początku sezonu? 26 spotkań ma być nudnych? Wynika z tego, że nudny będzie lub może być koniec lub początek ligi. Nie ma tu rozwiązania doskonałego. Jak zespoły będą silne i wyrównane, to liga będzie ciekawa niezależnie od systemu rozgrywek.

Dla wielu system play-off jest lekiem na całe zło polskiego futsalu. Np. Marcin Synoradzki w jednym ze swych tekstów uznał, że system ten jest dla futsalu jest niczym kule, które pomogą stanąć na nogi.

Uważam, że futsal podniósł się już z kolan i w zasadzie kule już dawno odrzuciliśmy, bo o kulach spółka chodziła jakiś długi czas temu. W tej chwili pacjent ma się dobrze, jest samodzielny i jest mu coraz lepiej. Nie uważam, żeby play-offy były lekarstwem na całe zło. Jestem przekonany, że na wprowadzenie tego systemu przyjdzie czas, a w tej chwili jest realizowana strategia promocji ligi w większej liczbie miast i zobaczmy jak to się sprawdzi. Nie dokonujmy pochopnych decyzji, cierpliwości...

To, co zarzuca się prezesom klubów, to krótkowzroczność, że interesuje ich tylko tu i teraz, a nie myślą o przyszłości. W lidze mamy zaledwie kilka klubów, które istnieją od dłuższego czasu.

Być może rzeczywiście tak jest, trudno mi powiedzieć, jakie nastawienie mają prezesi innych klubów. Jak widać każdy ze swojej strony stara się posiadać jakieś szkółki dla dzieci, czy też szkolić młodzież. Jeśli chodzi o FC Toruń, to w tym roku jako jedni z nielicznych wystawiliśmy drużyny we wszystkich grupach młodzieżowych w Młodzieżowych Mistrzostwach Polski, mamy też akademię dla dzieci, a futsal w naszym klubie można trenować od szóstego roku życia. W mojej ocenie FC stawia na rozwój. Z roku na rok jesteśmy coraz silniejsi. Gdy w 2013 roku pojawiłem się klubie, trenowało tu około 30 zawodników. Obecnie ta grupa liczy ponad 150 zawodników, podzielonych na różne kategorie wiekowe. My chcemy się rozwijać i robić to jak najlepiej, a czy robimy to dobrze? Tego nie wiem;  czas pokaże, czy kierunek, który obraliśmy, był właściwy. Mogę też zdradzić, że we współpracy z jedną z toruńskich uczelni uruchamiamy kierunki związanie z piłką nożną i futsalem.

Po ogłoszeniu decyzji o braku play-offów, przez internet przelała się fala krytyki w kierunku prezesów, którzy byli przeciwni. Michał Kubica z witryny Teraz Futsal uznał FC Toruń za grabarza tego systemu rozgrywek. Część krytyki była wymierzona personalnie w pana.

W Polsce taki mamy klimat. Niespodziewany sukces nie jest lubiany, myślę, że stąd hejt w naszą stronę. Podobno grabarzy jest dwóch, a głosów było sześć. Jeśli chodzi o samo głosowanie, ja nie głosowałem przeciwko play-off, tylko głosowałem za tym co było przyjęte półtora roku temu, więc tutaj jakby myślenie pana Synoradzkiego jest błędne. Gdyby był w ekstraklasie, wtedy wiedziałby, jaka była założona strategia i znałby szczegóły tej historii z poszerzeniem ligi.

Niektórzy ludzie mają taki problem, mówią, że jak my wygramy, to reszta musi to szanować, bo my mamy większość, ale jak ktoś ma większość, to my tego szanować nie musimy... I tu myślę, jest problem tego typu, bo nie uważam, żeby stosownym było w taki sposób wyrażać swoje myślenie. Uważam też, że pan Synoradzki posuwa się w swoich tekstach za daleko. Jeśli chodzi o treść jego wpisu na Facebooku, to chwali się, że rozmawiał z trenerami. Trenerzy w większości zawsze będą za play-offami, to jest świetna forma, sam się z tym zgadzam, ale klubami rządzą prezesi, którzy oprócz dbania o aspekt sportowy, muszą zadbać także o aspekt biznesowy, rozwojowy i finansowy. Odpowiedzialność trenera kończy się na parkiecie. Odpowiedzialność prezesa idzie dużo dalej.

Bardzo złym zjawiskiem jest gdy trener zaczyna rządzić klubem. Mamy obecnie w FE takie przykłady. W historii jest też kilka klubów, którymi rządzili trenerzy. Jaki był finał, wszyscy wiemy. Oczywiście czytałem o tym, że moi zawodnicy śmieją się ze mnie, że nie znam się na futsalu. No cóż, na pewno nie znam się na tym tak dobrze, jak oni czy trener, ale po to zatrudniam najlepszych, żeby oni w tym co robią, byli lepsi ode mnie. A ja tym mam po prostu zarządzać.




To co w takim razie musi się stać, żeby FC Toruń zagłosowało za play-off?

Jeżeli o mnie chodzi i oddanie głosu przeze mnie, a jak myślę o to chodzi, to ja jestem daleki od robienia nerwowych ruchów i nieprzemyślanych kroków. Chciałbym po prostu zobaczyć, jak będzie wyglądała ta 14-zespołowa liga. Bo to są też aspekty finansowe i czasowe, problem z profesjonalizacją rozgrywek, dojdzie granie w środku tygodnia. Jeżeli tym rzeczom kluby podołają i będzie widać, że wszystkie kluby są świadome tego, co może je spotkać, to ja będę za play-off. Myślę, że duże kluby są w stanie przystosować się do tego, natomiast zobaczmy, jak zadziała 14-zespołowa ekstraklasa. Takie były decyzje i bądźmy odpowiedzialni za to, co było wcześniej uchwalone i szanujmy wolę większości.

Przejdźmy teraz  do tematu stricte toruńskiego. Spodziewał się pan na początku sezonu, że FC Toruń będzie sobie radził tak dobrze w tym sezonie?

Szczerze? Nie spodziewałem się tego (śmiech), natomiast robimy coś po to, by wygrywać, szczególnie w sporcie. Dlatego jestem z tego wyjątkowo zadowolony, że udaje się nam uzyskiwać taki dobry wynik sportowy. Myślę, że ta jedność, która powstała w Toruniu, zarówno w szatni jak i biurze; klimat, który jest wytworzony i bardzo długo budowany, jest wartością dodan,ą która przekłada się potem na wynik.

Do zakończenia bieżącego sezonu zostały niecałe dwa miesiące. Myśli pan już o następnym sezonie?

Oczywiście, jestem już myślami w następnym sezonie. Obecnie budujemy budżet, pracujemy nad kontraktami na nowy sezon. Podpisaliśmy nową umowę z Tomkiem Kriezelem oraz ustalamy ostatnie warunki kontraktu z trenerem Żebrowskim. Myślę, że to są dwie znaczące postacie w naszym klubie. Jak widać żaden doskonały trener czy zawodnik z FC Toruń sam odejść nie chce i do końca szukamy zadowalającego rozwiązania. Myśle, że kluczowe postacie naszej drużyny zostaną z nami nie na rok, a na najbliższe lata.

Jeśli chodzi o transfery, sytuacja jest dynamiczna. Budując budżet, robimy to odpowiedzialnie. Nie chcemy podpisywać kontraktów, z których ciężko się będzie nam wywiązać. Planów jakiś spektakularnych nie ma, natomiast rozmawiamy z różnymi zawodnikami. Do FC Toruń kolejka jest długa. Nie wszyscy może to widzą, a inni może nie chcą tego widzieć, ale jest spora liczba zawodników, którzy w zasadzie sami się zgłaszają, czy to pośrednio, czy bezpośrednio do nas i chcą reprezentować nasze barwy.

Rozmawiał Filip Janowski