Karol Jączkowski: Ciągle dopiero uczę się futsalu fot. Bohumil Trunecka / AZS UG

Karol Jączkowski: Ciągle dopiero uczę się futsalu

Żeglarz klasy 470 dołączył przed sezonem do Red Devils Chojnice. Karol Jączkowski - bo o nim mowa - zdaniem wielu miał być tylko dodawać kolorytu i uzupełniać skład "Czerwonych Diabłów". Tymczasem chojniczanin przetrwał zimową minirewolucję w składzie, z czasem awansując coraz wyżej w klubowej hierarchii. W niedzielę dwukrotnie pokonał Jacka Burglina z AZS UG. W rozmowie z nami zdradza, jak doszło do tego, że "wkręcił się" w futsal.

Jak to się w ogóle stało, że żeglarz trafił do futsalu?
- Już kiedyś miałem okazję zagrać w futsal, gdy w Chojnicach trenerem był Tomasz Aftański. On miał istotny wpływ na to, że polubiłem tę dyscyplinę, a w tamtym czasie zdobyliśmy brązowy medal Mistrzostw Polski do lat 21 z Red Devils. Potem chwilę trenowałem z drużyną seniorską, ale musiałem zrezygnować z powodu żeglarstwa. Po czterech latach zagrałem w lokalnej lidze halowej a następnie dostałem możliwość dołączyć do treningów z drużyną. Okoliczności w żeglarstwie są takie, że chcę odpocząć i zająć się czymś innym. Może się tak zdarzyć, że wrócę na czas eliminacji do Igrzysk Olimpijskich w Rio w 2016 roku, ale powroty na najwyższy poziom w żeglowaniu są trudne i nic nie jest przesądzone.

Można w ogóle jakoś porównać obie dyscypliny?
- Dyscypliny są bardzo różne, ale w sporcie pewne rzeczy się nie zmieniają. Należy ciężko i mądrze pracować, robić to co się lubi, mając z tego przyjemność. W drugiej rundzie treningi są praktycznie codziennie. Zawodnicy mają do dyspozycji wszystko co potrzeba do trenowania i regeneracji, a to przynosi efekty.

Dopiero w meczu z AZS UG dostałeś szansę gry praktycznie od początku spotkania. Od razu odwdzięczyłeś się dwoma golami. Jak myślisz, czemu akurat tym razem trener Oleg Zozula postawił na ciebie?
- Ciężko jest wejść na boisko w drużynie, gdzie jest wielu bardzo dobrych i na dzisiaj lepszych ode mnie zawodników. Ja jestem na etapie uczenia się tej dyscypliny. W Gdańsku grałem, było fajnie, mogłem się przydać, ale to nic nie zmienia. Założeniem trenera jest wystawić taki zespół, który zdobędzie 3 punkty. Nie mam na to wpływu, po prostu robię swoje.

Już teraz można nazwać Red Devils "Rycerzami Wiosny", po komplecie wygranych w czterech meczach. Jak daleko sięgają wasze ambicje w tym sezonie?
- Każdy mecz to osobna historia. Drużyna skupia się na każdym spotkaniu i ma ambicję, żeby walczyć i wygrywać. Osobiście mnie nie zastanawia, które da to miejsce w tabeli. Tajemnicy nie ma, że najtrudniejsze mecze są dopiero do zagrania.

Dziękuję za rozmowę i życzę utrzymania dobrej formy!