Z notatnika dziejopisa fot. Michał Wencek

Z notatnika dziejopisa

Klaudiusz Hirsch w wywiadzie dla portalu futsal-polska mówi, że lubi pograć w tenisa, siatkówkę, ogląda koszykówkę. Z tego co wiem pan Kupczyk, kiedyś właściciel, prezes ekstraklasowej drużyny futsalowej Kupczyk Kraków, jest wielkim fanem tenisa i objeżdża topowe turnieje. Ktoś tam biega w maratonach. Inny prezes futsalowego klubu nie opuści meczu żużlowego. I tak mógłbym pewnie wymieniać jeszcze sporo pasji prezesów działających w polskim futsalu. I dobrze, że nie ma sportowej monokultury, gdyż z każdego sportu można coś do tej najbardziej ulubionej dyscypliny zaimportować. Przykładowo, prezes Boniek oddaje się z lubością poza-piłkarskim igrcom, okazując względy golfowi. Piszę o tym nie dla namawiania do naśladowania prezesa, ale w celu nieustającego zachęcania do aktywności oraz różnorodności sportowej w wielu postaciach.



Cały ten wstęp ułożyłem sobie w głowie wracając z Paryża z zakończenia 104. edycji Tour de France. Nie jestem aż takim fanem kolarstwa, aby bywać na kolarskich tourach, ale dla francuskiego wyścigu rezerwuję sobie od ponad 30 lat miesiąc lipiec. Z zasady przed telewizorem, ale bywają rodzynki, że jestem we Francji. Tak stało się i w tym roku, kiedy jeden ze znajomych, przedstawiciel znanej marki handlowej, działającej też w Polsce, będącej sponsorem wyścigu, zaproponował mi wyjazd na finał do Paryża. Warto było poświęcić dwie noce oraz dwa dni, by z bliska obejrzeć gladiatorów dwóch kółek napędzanych siłą nóg. Ale nie o kolarstwie chcę pisać tylko o wniosku jaki wyciągnąłem z tej eskapady.

Wiadomo, zespołowo oraz indywidualnie francuski Tour wygrał zespół TEAM SKY. Celowo piszę zespół, gdyż nawet indywidualne zwycięstwo w kolarstwie jest niezwykle mocno powiązane z zespołem. Indywidualnie tutaj można wygrać etap, a nie cały wyścig. I myślę, że warto to przemyśleć w środowisku polskiego futsalu, gdzie różne opcje, koteryjki, grupy, podgrupy, czy nawet zbytnie indywidualności, ciągle nie znajdują spójności działania. W kolarstwie istnieje takie coś jak GREGARIO. Najprościej tłumacząc jest to pomocnik, szeregowy żołnierz. I nawet mistrz świata Michał Kwiatkowski podporządkowuje się dla wyniku finalnego wyznaczonemu zdaniu, jakim w tym wyścigu było zwycięstwo jego kolegi z grupy Brytyjczyka Frooma.

Tymczasem w futsalu naszym ledwie skończą się jakieś wybory, już trwają podjazdy, podchody, negacje etc etc. Z drugiej strony ci wybrani prezesi, przewodniczący, kierownicy, czy obojętnie jak ich zwał - przewodzący czemuś oraz komuś próbują w większości działać na zasadzie czysto „folwarcznej”. Czyli jest „PAN”, który zawsze ma rację. Co prawda, bywają też zastępcy „pana”, którzy nieraz chapną co nie co z „pańskiego stołu”, ale lokująca się dalej cała reszta jawi się przydatna głównie jako „pańscy klakierzy”. Tacy kolarscy gregario właśnie. Niemniej różnica jest i to zasadnicza. Owi gregario w kolarstwie mają płacone tak samo jak lider. Po równo, niezależnie od zajmowanego miejsca. I cenieni są nad wyraz merytorycznie. A nasi futsalowi – o ile szef ma dobry humor, to czasami zasądzi, co łaska. I dlatego zamiast walki o wyniki sportowe trwa nieustająca, pełna złośliwości, walka o wpływy oraz przysłowiowe „stołki”.

Francja przeegzaminuje naszą reprezentację przed meczami barażowymi. Rywal ciekawy, sprawdzian sensowny. Szkoda tylko, że kolejny raz grane będzie w Koszalinie. Dlaczego nie pośrodku Polski, gdzieś na łódzkiej albo mazowieckiej ziemi. Ale pojawiła się szansa, że coś ciekawego obejrzę blisko. Jak wieść gminna niesie, Superpuchar ma być grany w Bełchatowie.  Nie wiem jak podejdą do tego Rekord oraz Clearex, którym zdecydowanie bliżej jest na Śląsku, ale pomysł popieram. Zresztą najwyższy już czas, aby przewodniczący Kaźmierczak pokazał futsal ogólnopolski (nie tylko w wykonaniu Gatty) w swoim mateczniku, czyli na ziemi łódzkiej. W związku, któremu od roku prezesuje. Jak uda się to przedsięwzięcie organizacyjnie, to może i inne mecze, w tym także międzypaństwowe, będą rozgrywane przy dogodnym dojeździe dla wszystkich. I nie trzeba będzie się tłuc przez pół albo całą Polskę do Koszalina. A tak w ogóle optuję za rozwiązaniem z piłki trawiastej, by do takich  pucharowych imprez desygnować stałe lokalizacje. Jak to uczynił w dogodnym, centralnym miejscu prezes Boniek dla dużej piłki.



Lipiec jest dla futsalowych klubów kolejnym miesiącem polowań. Oczywiście, transferowych polowań. Trudno już obecnie osądzić, kto okazał się najlepszym myśliwym, ale pospekulować – jak to w felietonie bywa nierzadko – nie zaszkodzi.

Nazwiskami przebija rywali, co pozwala przyznać indywidualne pierwszeństwo w „ustrzeleniu okazów”, bielski Rekord. Panowie Michał Kubik oraz Michal Seidler nie mają sobie równych w poziomie sportowym pośród innych futsalistów zmieniających barwy. Na trzeciej pozycji umieściłbym Tomka Kriezela, który po burzliwym przejściu przed rokiem z Chojnic do Gdańska, w łagodnej atmosferze przenosi się do Torunia. Z topowych nazwisk polskich jeszcze wymienię golkipera Macieja Foltyna, który opuszczając Pniewy postanowił zakotwiczyć w pierwszoligowych Laskowicach, Macieja Mizgajskiego podążającego z Gliwic do Chorzowa oraz Dominika Soleckiego przenoszącego się z Pogoni 04 do Słomnik. Godne wzmianki jest też przejście Pawła Barańskiego z Gliwic do Zduńskiej Woli.

Z  zagranicznych futsalistów wrażenie robią obok wspomnianego wyżej Czecha Seidlera nazwiska Ukraińców – Romana Wachuły oraz Serhija Kowala, którzy postanowili wspomóc futsal w Słomnikach. A tak w ogóle, to podkrakowski klub, beniaminek futsalowej ekstraklasy - w przeciwieństwie choćby do szczecinian, czy gliwiczan, pozbywających się ważnych zawodników - jawi się na tę chwilę zespołowym „królem polowania”. Gdy to zamieni się w rozgrywkach na punktową jakość, można będzie napisać, że polowanie było nadzwyczaj trafione, a „zwierz był gruby”.

Ruch transferowy jest oczywiście o wiele większy niż wskazuje felieton, a świadczy to tylko, że futsal żyje. Przynajmniej ten reprezentacyjny oraz ekstraklasowy. Czy też pierwszoligowy. To zobaczymy po realizacji wielkich planów sponsorsko-medialnych, jakie ma w zamyśle Komisja Futsalu PZPN wobec tych rozgrywek. Cyprian Kamil Norwid pisał – „Orient wierzy, Europa rozumuje, Ameryka konfrontuje”. Proszę pozwolić, że ogłoszę się Ameryką i skonfrontuję owe plany z rzeczywistością, aby dopiero wtedy wydać sumienną ocenę. Tak będzie najsprawiedliwiej.

Andrzej Hendrzak