Z notatnika dziejopisa fot. Michał Wencek

Z notatnika dziejopisa

Nie zastanawialiście się czasem, budząc się po przetańczonej sylwestrowej nocy, czy Nowy Rok zawsze oznacza początek? A może oznacza przede wszystkim koniec? Czy nie rozpatrywaliście jako nowego czasu, z którym wiązać należy wielkie nadzieje? A może to tylko dalszy ciąg rzeczywistości, w której inni ludzie nadal będą nam układać życie? Też około-futsalowe życie. I, czy owa zamiana cyfry 7 na cyfrę 8 poprawi nam futsalową rzeczywistość. Od wielu lat w Nowy Rok odczuwam nieodpartą myśl, że świat staje na głowie. A może już stanął nawet.

W odniesieniu do rodzimego futsalu nawet wiem, że zaistniał spory rozdźwięk pomiędzy tak zwanymi wyższymi sferami piłkarskimi, a tak zwanymi pospolitymi futsalowymi szarakami. Jedni nader często epatują wszechwiedzą, by nie napisać ekstrawagancją, a dla drugich często nowy czas jest początkiem końca. A jako żywy przykład niech posłuży ekstraklasowa Lex Kancelaria Słomniki, która wycofała się z rozgrywek na powitanie 2018 roku. Po raz kolejny dokonał tego team z Małopolski. To już piąte „zmycie się” zespołu futsalowego z tego pięknego regionu z rozgrywek w ich trakcie lub tuż przed sezonem. Czyżby tak rodziła się nowa futsalowa tradycja? Podejrzewam, że  klubie coś tam przeszacowano albo niedoszacowano. Ale i w pierś powinna uderzyć się stosowna komisja centrali związkowej, która zbyt ogólnie podeszła do futsalowego procesu licencyjnego. Osobiście nie rozumiem takiego podejścia. Albo realizujemy solidny proces, albo rezygnujemy z niego. Inaczej mamy takie oto kwiatuszki, które bardziej szkodzą futsalowi niż przymykanie oka na niedoróbki w procesie licencyjnym.



Powie ktoś, wystarczy podsumowań, nie zajmujmy się postanowieniami, bo i tak większość z nich nie zostanie nigdy spełniona. Niech każdy bierze na przysłowiową klatę swoje problemy futsalowe. I jestem za takim kierunkiem, ale z odrzuceniem opcji nakazowej naszego postępowania w sprawie futsalu. Opcji bo tak wypada. Bo tak już się przyjęło. Bo odchylenie od normy związkowej jest czymś złym. To nieprawda. Nikt nie dał nikomu prawa odbierania głosu w sprawach futsalu.

Dlatego idąc tropem pana Bońka, który przed Sylwestrem ogłosił prezesowskie, twitterowe typy wyróżnień w polskiej piłce AD 2017 ogłoszę w podobnych kategoriach swoje futsalowe. Nie, żebym chciał wyręczyć prezesa, chociaż na futsalu zapewne lepiej znam się od niego, ale gwoli wypełnienia luki to uczynię, gdyż nie zauważyłem, by prezes coś w swoim rankingu o futsalu wspomniał. Inaczej niż znany portal futsalplanet.com. który reprezentację męską Polski niespodziewanie umieścił w gronie drużyn nominowanych w kategorii "Najlepszy zespół narodowy" w plebiscycie Umbro Futsal Awards 2017. Nominacje otrzymał też trener Andrzej Bianga, który już trenerem naszej kadry... nie jest. Jako że niezbadane są zawiłości typowań rankingowych, nie będę tego komentował, ale muszę podkreślić po raz kolejny nienormalność sytuacji, gdy po niebywałym sukcesie trener odchodzi (no cóż, niewyjaśnialne są drogi naszego piekiełka). Niemniej, jest mi przyjemnie, że polski futsal został wzięty na poważnie pod uwagę przez nominujących. Czyli – idzie ku lepszemu.



Kontynuując zapowiedzianą powyżej myśl rankingową wesprę mottem – „nie dajcie się wbić w ramy, bo tak naprawdę każdy z nas jest wyjątkowy na swój sposób”. A przystępując do meritum „rozpiszę futsalowo” swój ranking z drobnymi zmianami nazw kategorii prezesa Zbigniewa. I tak za futsalową drużynę roku uważam Rekord Bielsko Biała. W kategorii trener wytypuję Andrzeja Biangę (awans do finałów ME). W kategorii piłkarz – Mikołaj Zastawnik. W kategorii sędzia – Andrzej Witkowsk. W kategorii osiągnięcie – awans do finałów ME reprezentacji Polski seniorów. W kategorii kibice – Red Dragons Pniewy. W kategorii impreza – turniej Futsal Masters 2017 we Wrocławiu. W kategorii media – za niezależność portal Futsal-Polska. W kategorii program – Łączy Nas Futsal pana Rafała Kędziora. W kategorii wpadka – przyjęcie przez centralę do rozgrywek ekstraligi żeńskiej drużyny Żyrardowianki, która po jednym meczu wycofała się z rozgrywek.

Niepoprawnym optymistą to ja nie jestem. Jednak nie przestaję wierzyć, że może kiedyś uda się przekierować futsalową zwrotnicę i w związku zapanuje większa moda na małą piłkę. Wiem, że moje oczekiwania mogą być za duże i nawet margines błędu nie będzie w stanie ich wytrzymać. Ale z drugiej strony idąc za Tristanem Bernardem, który kiedyś powiedział, że jest tylko jedna rzecz głupsza od optymizmu – pesymizm, muszę wierzyć. I tego się trzymajmy. Przynajmniej wobec futsalu.

Życzę sympatykom futsalu razem oraz każdemu z osobna też - Szczęśliwego Nowego Roku 2018

Andrzej Hendrzak