Z notatnika dziejopisa fot. Michał Wencek

Z notatnika dziejopisa

Futsalowe dziewczyny rozegrały dwa mecze z reprezentacją Rosji. Oba przegrały, ale wstydu nie przyniosły. Niemniej zastanawia mnie, jak długo jeszcze nasz związek będzie traktował futsal kobiecy amatorsko. Jako coś, co jest, ale wcale nie jest aż tak ważne, by reformować to co jest. I nie wymuszą zmiany tej oceny nawet częste mecze reprezentacji. Widzę to w takiej perspektywie z jednego, ale całkiem jasnego powodu. Otóż, rozgrywki naszych lig futsalowych w wykonaniu pań są najzwyczajniej jesienno-zimowym przerywnikiem dla rozgrywek piłki trawiastej. A taką drogą, bez wprowadzania rokrocznie zmian w kierunku usamodzielniania ligowego futsalu kobiet nie dościgniemy, choćby Rosjanek, u których sezon trwa o wiele dłużej i poważniej jest kobiecy futsal traktowany.

Tymczasem nasz zakończył się gdzieś w okolicy połowy marca. A może nawet ciut wcześniej. Nie mam na chwilę obecną nadziei, że coś zmieni się, gdy popatrzę na niedawne perypetie o wiele ważniejszej dla władz polskiej piłki reprezentacji trawiastej (casus meczów z Albanią oraz Szkocją) podczas eliminacji mistrzostw świata. Osobiście po lubuskich meczach z Rosją najbardziej cieszy mnie optymizm zawodniczek naszej kadry. I tak trzymać – drogie panie, bez względu na dalsze losy polskiego, kobiecego futsalu.



Chojnice, po rocznej banicji, na powrót w ekstraklasie futsalu. Pierwsze co zrobiłem, to pogratulowałem trenerowi Biandze oraz... panu Synoradzkiemu (mimo, że nie prezesuje już klubowi). Temu pierwszemu za wykonaną dobrą robotę, a temu drugiemu za wyrazistość.

Futsal nasz potrzebuje bowiem postaci wyrazistych, niekonwencjonalnych, krnąbrnych, z własnym zdaniem. Niezwyczajnym tylko przytakiwać. W tym kontekście nieraz zastanawiam się, co niektóre osoby robią w futsalowej komisji. Ale to już inna bajka. Na inne opowiadanie felietonowe. Tymczasem wrócę na chwilę do trenera Andrzeja Biangi. Niech mi ktoś wskaże w polskim futsalu trenera, który w ciągu jednego sezonu osiągnął dwa znaczące awanse. Awanse na forum europejskim (reprezentacja Polski do finałów ME) oraz krajowym (awans Red Devils do ekstraklasy). Nie ma. Chętnie przeczytam sprostowanie, jeśli się mylę. I mam nadzieję, reasumując wątek, że w Chojnicach nikomu nie przyjdzie do głowy zmieniać trenera. Niech nie powtarza się, nie przez wszystkich akceptowalny, casus reprezentacyjny.

Na piłkarskim portalu 90minut wyczytałem, iż Komisja Licencyjna PZPN zajmuje się Heliosem Białystok, który nie dopełnił obowiązku licencyjnego, powiązanego ze startem drużyny młodzieżowej w Młodzieżowych Mistrzostwach Polski. Ciekaw jestem werdyktu. Rok temu Gatta ze Zduńskiej Woli została ukarana karą finansową. Zapewne tak samo będzie z Heliosem. Z decyzjami związkowymi – tym bardziej w tak oczywistych sprawach – nie dyskutuję. Niemniej pozwolę sobie zastanowić się, dlaczego ciągle władze futsalowe utrudniają życie młodzieżowemu futsalowi nie godząc się na rozgrywanie eliminacji MMP - kolejno w związkach wojewódzkich, następnie makroregionach i dopiero finalnie na szczeblu centralnym. Wielu tak zwanych działaczy terenowych nawet twierdzi, że pomogłoby to rozwijać futsal w ich związkach regionalnych. I rzeczywiście powody, by tak nie mogło być, są raczej miałkie. Czy to jest uprzedzenie do zmian, czy chęć trzymania całości w „ważnych” rękach nie mnie rozstrzygać. Ale wypada choćby zapytać - czy pomyślano, że zespołom byłoby o wiele taniej grać eliminacje w swoich związkach. I wtedy może nie byłoby potrzeby zawracać głowy Komisji Licencyjnej.



Nie ukrywam, że zbierając informacje o polskim futsalu, które uda się następnie pomieścić w felietonie sięgam też do różnych futsalowych portali internetowych. Dla felietonisty portal związkowy jest zbyt oficjalny, by był wystarczający. Spółkowy nieco jednostronny w marketingu pijarowym, ale ciekawszy od tego z PZPN. Klubowe sypią smaczkami – i dobrze. Jest co poczytać.

Niemniej pozostaje niedosyt. Na pewno w zakresie futsalu kobiecego, a też i młodzieżowego. Co prawda strona mmp jest informacyjnie dopełniona, ale brakuje bieżących informacji z terenowych działań. Regionalne informacje o futsalu zamieszczane na portalach obsługiwanych przez wojewódzkie ZPN są różnej jakości. A zależy to od ważności futsalu w danym związku wojewódzkim. Niemniej porównując stan obecny z latami poprzednimi widać – przynajmniej ilościowy – krok w przód. I to jest pozytywne mimo zdarzających się niedoróbek merytorycznych. Wszystkie ręce na pokład – takie zawsze popularne hasło w gronie działaczy PZPN, kiedy trzeba zmobilizować się do działania winni przyswoić sobie działacze futsalowi całej Polski. Nie znaczy to jednak, że nawołuję do mówienia jednym głosem, gdyż to właśnie w różnorodności widzę siłę polskiego futsalu. Nawet starożytni już mawiali „varietas delectat”, czyli „różnorodność cieszy”. I tego trzymajmy się.