Z notatnika dziejopisa fot. Michał Wencek

Z notatnika dziejopisa

Wakacje minęły. Futsal rusza. Chociaż już w sierpniu było go wiele w halach. Tradycyjnie w drugiej połowie sierpnia oraz początkiem września objechałem „Basen Bałtycki” od Sztokholmu poprzez Gdańsk, Rygę oraz Tallin. Kiedy w czerwcu podczas mistrzostw świata zahaczyłem o rosyjskie białe noce, mogę uznać, że bałtyckie plany wojażowe spełniły się. Niemniej nie zapominałem o futsalu. I w tym miejscu pragnę podziękować panom prezesom – Szymurze, Bednarzowi oraz Łuckiewiczowi za zaproszenia na organizowane przez ich kluby turnieje. Gratuluję zwycięstw, udanych imprez, wysokich ocen w UEFA oraz uznania ze strony klubów – uczestników tych turniejów. Osobiście czuję się usprawiedliwiony za nieobecność.

Jednak tego samego nie mogę powiedzieć o polskich klubach futsalowych – żeńskich oraz męskich, które totalnie zlekceważyły wybory delegatów na sprawozdawcze walne zebranie PZPN. Jest żenujące, że tylko coś około 20 osób uczestniczyło w spotkaniu, w tym kilku członków Komisji Futsalu w związku. Jeszcze raz powtórzę wobec klubów – ŻENADA. Zapytam szanowne kluby, kiedy, z kim oraz gdzie i jak chcecie dyskutować o problemach polskiego futsalu. Takie coroczne spotkanie jest przecież do tego najlepszą okazją. A tymczasem oddaliście w większości ten pojedynek walkowerem. I wcale nie zdziwię się, gdy Komisja Futsalu zaproponuje, by nie odbywać takich corocznych wyborów i aby delegaci byli wybrani na całą czteroletnią kadencję PZPN. Tak oto – szanowne kluby polskiego futsalu od góry do samego dołu – strzeliliście sobie w przysłowiową stopę.

Gdy poruszałem ten temat z wieloma prezesami klubów (obecnymi i nieobecnymi na spotkaniu) odniosłem wrażenie, że chcieliby innych delegatów wybrać, ale nie mają siły przebicia, więc po co mają jechać do Warszawy. Przyznam, że zmroził mnie ten tok rozumowania. To jest jeszcze gorsze niż nieobecność w stolicy na wyborach. Nie znam aktualnie panujących relacji Komisji – i dobrze mi z tym, więc nie mam swojego zdania w tym temacie. Niemniej, gdy odzywają się takie głosy, to musi być coś na rzeczy. Sprawdziłem i rzeczywiście panowie Morkis oraz Kulczycki są wybierani po raz kolejny. Jak kluby polskiego futsalu akceptują ten stan rzeczy nie uczestnicząc w głosowaniu, to przynajmniej niech później nie narzekają, że tak dzieje się. Jak mówi się – nieobecni nie mają racji. A nawet jakby ją mieli, to nie przyjeżdżając jej nie wyrazili.

Patrząc na te wybory i porównując je z innymi ujrzałem rozgadane towarzystwo klubów ekstraklasy futsalu. Tam nie brakuje trudnych pytań, sporów, czy dyskusji. Prezesi muszą ciągle mieć się na baczności. I nie wystarczają gładkie słówka. A - i obecność zawsze niemal stuprocentowa. Jakże inna rzeczywistość. A przecież, tu i tu futsal. Porównując zobaczyłem kolejną płaszczyznę, która utwierdza mnie coraz mocniej, iż powołanie Spółki było jedną z najlepszych decyzji, jaka przydarzyła się polskiemu futsalowi w mijającej dekadzie. I zadowolony jestem, że przyłożyłem do tego też swoją rękę.

Tradycyjnie nowy sezon futsalowy zainaugurował mecz o Superpuchar. Rozgrywany był na terenie podległym przewodniczącemu Kaźmierczakowi, czyli w Bełchatowie. Wynik zgodny z przewidywaniami. Rekord Bielsko-Biała z kolejnym trofeum. Jako jeden z rozjemców zadebiutował czeski sędzia. Zgodnie z porozumieniem pomiędzy związkami, nastąpi od nowego sezonu wymiana arbitrów w rozgrywkach futsalu w Polsce oraz Czechach. Brawo – panie Przemku. Szkoda, że bełchatowska impreza nie zachwyciła frekwencją na trybunach. Dobrze, że futsalowi arbitrzy mieli równocześnie szkolenie i podratowali nieco widownię. Myślę, że należy zastanowić się w związku, gdzie oraz jak rozgrywać takie mecze, podobnie jak finał Halowego Pucharu Polski, by zainteresowanie było większe. To jest ważne dla polskiego futsalu i nie można tego zbyć przysłowiowym machnięciem ręki.

Na deser pierwszego felietonu w nowym sezonie rozgrywkowym pozostawiłem sobie kadry narodowe. O kobietach nie będę rozpisywał się, mimo iż udają się do Hiszpanii na ważny eliminacyjny turniej. Kadra kobiet jest ciągle w powijakach, mimo rozegrania wielu ciekawych meczów towarzyskich. I teraz, gdy ruszyły rozgrywki kobiece na trawie, nie zawsze wszystkie zawodniczki, które selekcjoner widziałby w reprezentacji, pewnie mogą pojechać. Kadra młodzieżowa męska wydaje mi się jakby zlepiana ad hoc na eliminacyjny turniej mistrzostw Europy. Odważę się i powiem, że przespano miniony czas. Teraz próbuje się go nadrobić hurtem powołań piłkarzy Rekordu. Natomiast co do kadry seniorskiej, z ciekawością przyglądam się powołaniom selekcjonera Korczyńskiego. I nie uważam, by na obecnym etapie błądził – jak to ogłaszają różne facebooki, czy twittery. Powołując mało znanych futsalistów pokazuje, że chciałby przedrenować polski futsal, odsiewając poprzez gry ziarno od plew. Chciałby pewnie, aby nie zniknął z jego pola widzenia żaden potencjalny zawodnik nadający się do reprezentacji. Jest to zasadne tym bardziej, że do ważnego turnieju ma jeszcze sporo czasu. Trzymam kciuki, by udało się wyselekcjonować rzeczywiście najlepszych. Podobnie jak życzę, by selekcjoner miał dobrego nosa, gdy testował piłki dla rozgrywek futsalowej I ligi. Ale dziwię się, że dał swoje nazwisko przy ich wyborze.

Andrzej Hendrzak