Puchar dla Wisły! fot. Kornel Ałdaś

Puchar dla Wisły!

Strzał Oleksandra Bondara i błąd Krystiana Brzenka zdecydował o wyniku finałowego meczu Halowego Pucharu Polski. Wisła wygrała z Rekordem 2:1 i obroniła trofeum wywalczone rok temu.
 
Wisła Krakbet Kraków
Rekord Bielsko-Biała

Wisła Krakbet Kraków - Rekord Bielsko-Biała
2:1

Bramki: Paweł Budniak (5), Oleksandr Bondar (35) - Paweł Machura (20).
Żółte kartki: Sebastian Wojciechowski, Serhij Kowal - Paweł Machura, Michał Marek.
Sędziowali: Tomasz Frąk i Damian Jaruchiewicz.
Wisła: Kamil Dworzecki (Miłosz Kocot, Kamil Lasik) - Adam Jonczyk, Oleksandr Bondar, Adrian Pater, Paweł Budniak - Serhij Kowal, Marcin Czech, Roman Wachuła, Ricardo Gomes, Sebastian Wojciechowski (Mikołaj Zastawnik, Tomasz Bieda).
Rekord: Krystian Brzenk (Michał Kałuża) - Paweł Machura, Rafał Franz, Radek Polasek, Łukasz Mentel - Piotr Szymura, Artur Popławski, Wojciech Łysoń, Michał Marek, Jan Janovsky, Dmytro Kameko (Łukasz Biel, Douglas Neutzling).
 
Do finału awansowały dwa kluby, które zdominowały ostatnie rozgrywki - zarówno ligowe jak i pucharowe. W dwóch poprzednich sezonach Wisła i Rekord dzieliły się mistrzostwami Polski, pucharami i - co za tym idzie - Superpucharami. Oczekiwania były zatem spore i niestety rzeczywistość nie dała rady im sprostać - mecz w Chojnicach nie był równie ciekawy i emocjonujący, jak niedawne spotkania tych ekip.

Zaczęło się od dobrej akcji Rekordu i wyprowadzenia na wolną pozycję Pawła Machury. Bielszczanin stanął oko w oko z Kamilem Dworzeckim i uderzył technicznie, po ziemi, ale tam, gdzie rękę zostawił golkiper Wisły. To obiecywało wiele po spotkaniu, ale kibice musieli przeżyć rozczarowanie, bo składne akcje były raczej wyjątkiem niż regułą. W 5. minucie obrońcy trofeum wyszli na prowadzenie. Po błędzie Piotra Szymury, piłkę pod polem karnym Rekordu przejął Adam Jonczyk. Strzał Wiślaka Krystian Brzenk jeszcze obronił, ale wobec dobitki Pawła Budniaka był już bezradny. Drużyna Andrzeja Szłapy nie rzuciła się do jakiejś pogoni. Dalej na parkiecie dominowała nerwowość i szarpana gra. Lepiej było dopiero w końcówce pierwszej połowy. W 14. minucie po przepchnięciu się z Dmytro Kameko mocny strzał spod linii bocznej oddał Roman Wachuła, ale Brzenk czuwał na posterunku. Po chwili zaskakujący strzał, obroniony przez Dworzeckiego, oddał Szymura. 3 minuty później ładnie do uderzenia ze środka złożył się Michał Marek, ale w dogodnej okazji nie trafił w światło bramki. Zanim Rekord doprowadził do remisu, niespodziewanie chyba nawet dla siebie Bondar trafił w słupek z rzutu wolnego. Na 11 sekund przed przerwą wynik wyrównał Machura - po długim podaniu piłkę na środek pola karnego strącił głową Rafał Franz, a rekonwalescent z Bielska-Białej uprzedził Budniaka i padając na parkiet wepchnął futbolówkę do siatki.

Po wznowieniu gry najpierw zaatakowała Wisła. Okazało się, że z Rekordu poddanego pressingowi niejedno da się wycisnąć. Po stracie piłki przez Artura Popławskiego, Wiślacy mieli świetną okazję na przywrócenie prowadzenia, lecz w ostatniej chwili akcję zablokował ofiarną interwencją Jan Janovsky. Dla odmiany w 25. minucie Kamila Dworzeckiego pokonał strzałem z rzutu wolnego Dmytro Kameko, tyle, że był to rzut pośredni i sędziowie zarządzili grę od bramki. Dwie minuty później pierwszy poważny błąd popełnił Krystian Brzenk, odbijając piłkę prosto pod nogi Oleksandra Bodnara. Ukrainiec prezentu nie wykorzystał. W rewanżu po kombinacyjnej akcji w boczną siatkę uderzył Radek Polasek. To zwiastowało okres lekkiej przewagi wciąż aktualnych mistrzów Polski. Groźnie w 29. minucie uderzył z dystansu Kameko, ale zasłonięty Dworzecki poradził sobie z tym strzałem. Golkiper Wisły błysnął formą także po kolejnych dwóch minutach, broniąc strzał Michała Marka i dobitkę Popławskiego. Paradoksalnie bramkę strzelili krakowianie - po tradycyjnej bombie Oleksandra Bondara z rzutu rożnego, kolejny raz pomylił się Brzenk i Wisła prowadziła 2:1. Mogła nawet wyżej, ale chwilę później wyśmienitą okazję zmarnował Roman Wachuła. Andrzej Szłapa szybko wycofał golkipera, jednak strzały Polaska i Michała Marka nie znalazły drogi do siatki.

Wisła jako druga drużyna w historii zdołała obronić trofeum wywalczone rok wcześniej. Dotychczas dokonał tego tylko Clearex Chorzów, który wygrywał w latach 2001 i 2002. Krakowianie wskoczyli też na pierwsze miejsce w klasyfikacji uwzględniającej liczbę zwycięstw w HPP - teraz mają na koncie 3 wygrane, tyle samo co Clearex.