Jesień w I lidze południowej: Nikt nigdy nie roztrwonił takiej przewagi, jaką ma GSF fot. FK Odra Opole

Jesień w I lidze południowej: Nikt nigdy nie roztrwonił takiej przewagi, jaką ma GSF

GSF Gliwice miało znaleźć się w czołówce, ale niekoniecznie było tak zdecydowanym faworytem, jak wynika to na koniec rundy jesiennej.

Sześć punktów przewagi nad grupą pościgową - dużo to czy mało? Wprawdzie grupa południowa zaplecza ekstraklasy ma długą historię zwycięzców rundy jesiennej, którzy na wiosnę tracili pozycję lidera, to jeszcze nigdy w historii I ligi nie zdarzyło się, by zespół z sześcioma punktami przewagi nie wygrał ligi. Ta statystyka jest zresztą dość frapująca, bo np. na północy od 2007 roku zawsze najlepszy na jesieni okazywał się też najlepszy na wiosnę.



GSF jest więc na dobrej drodze do awansu, nie tylko zresztą z powodu wyników, ale i stylu. Jedna zaledwie porażka - jedna bramką, na początku sezonu, w Rudzie Śląskiej. Zdecydowanie najwięcej strzelonych bramek, zdecydowanie najmniej straconych. Niemożliwie rozstrzelany Tomasz Lutecki (22 gole w 10 meczach!), solidna, a nie chimeryczna, jak u innych, obsada między słupkami. A przede wszystkim skupiający to wszystko trener. Błażej Korczyński może być drugim z rzędu selekcjonerem kadry, który awansuje do ekstraklasy z I ligi, po Andrzeju Biandze. Jego roli w tej układance nie da się przecenić, bo przed pracą z nim tacy zawodnicy, jak Dominik Wilk, Jakub Węgiel, Mateusz Szyszko czy Michał Rabiej byli praktycznie anonimowi, a Tomasz Czech i Amadeusz Pasierb pożegnali się z Piastem po połączeniu GAF Omegi z Nbitem, w teorii okazując się za słabi.

Za GSF trójka kolejnych drużyn ze Śląska, przy czym jedna z Dolnego. Sukces Górnika Polkowice, za który należą się oczywiście gratulacje, wskazuje jednak na słabość ligi. Oto po raz trzeci wraca zespół, oparty na tych samych zawodnikach, większość meczów gra w dwie czwórki, najlepszy jej strzelec - niezniszczalny Kamil Nowakowski, który zapowiadał już koniec halowej kariery - może odpuścić sobie nawet dwa mecze, a i tak zespół załapuje się na miejsce barażowe. Futsalowy zespół, który podstronę na klubowej witrynie www dzieli z unihokejem - przy czym to ta druga dyscyplina jest chyba ważniejsza, bo podpisana (nie żart, sprawdźcie) - okazuje się minimalnie lepsza od słynącej ze szkolenia Gwiazdy Ruda Śląska, a zdecydowanie od zaprawionych w pierwszoligowych bojach ekip takich jak Heiro Rzeszów, AZS UMCS Lublin czy Berland Komprachcice.

Górnik ma tyle samo punktów, co Gwiazda, jeden więcej niż GKS Futsal Tychy. To między tą trójką rozstrzygnie się kwestia miejsca barażowego, bo przewaga nad resztą stawki jest gigantyczna i w zasadzie nie do nadrobienia. Pytanie zresztą, czy ktoś poza Górnikiem na pewno chce awansować, a szczególnie czy ma potencjał na wyrównaną grę w nowej, powiększonej ekstraklasie, z której bezpośrednio mają spadać aż trzy zespoły? - Na pewno walczyć będziemy do końca sezonu bo zasługujemy na ekstraklasę - mówił przed sezonem Kamil Nowakowski. Innym zespołom również ambicji odmówić nie można, ale stawiać pytania o poziom i potencjał - jak najbardziej.



Tylko cztery prowadzące zespoły mają na koncie więcej zwycięstw niż przegranych. Piąte Heiro już przy czterech wygranych ma pięć porażek. A im dalej, tym gorzej. Ale w przeciwieństwie do I ligi północnej, nie można tu mówić o jakichś zespołach względnie bezpiecznych (przy założeniu, że ktoś w ogóle spada, bo regulamin na ten sezon w I lidze spadków... nie uwzględnił. Serio). Każdy w dolnej ósemce jest w stanie wygrać z każdym, a jedno zwycięstwo może dać awans w tabeli aż o trzy pozycje, jak to było w przypadku Gredaru FT Brzeg, w ostatniej kolejce pozbywającego się statusu "czerwonej latarni".

Emocje w grupie południowej dotyczyć więc będą głównie awansu z drugiego miejsca do barażów. Nie licząc naturalnie emocji dodatkowych, np. lokalnych, takie jakich doświadczają np. kibice na Opolszczyźnie. Jesienią we wszystkich trzech meczach między trzema klubami z województwa padły remisy, a kibice nie mogli narzekać na nudę. Oby tak dalej.

  Ekstraklasowa forma GSF pod wodzą reprezentacyjnego trenera
  Wiecznie żywy Kamil Nowakowski
  Supersnajper Tomasz Lutecki
  Odkrycie rundy - 18-letni Paweł Lisiński z GKS Futsal Tychy

  Remedium Pyskowice - za największą kadrę wszech lig, z której niewiele wynika
  Odra Opole i GKS Futsal Nowiny - za tragiczne miejsce w tabeli w stosunku do potencjału drużyny
  Trener Artur Gadzicki - za zapowiedź rezygnacji z futsalu na rzecz piłki trawiastej od przyszłego sezonu. Będzie nam Ciebie brakowało, powodzenia!
  Spiker z Buska-Zdroju - za pomylenie swojej roli z pracą komentatora telewizyjnego. Tak, to diametralna różnica.