Paweł Mrozkowiak: Red Dragons to dla nas przykład do naśladowania arch. prywatne Pawła Mrozkowiaka

Paweł Mrozkowiak: Red Dragons to dla nas przykład do naśladowania

Paweł Mrozkowiak, stojący na czele założonego w 2014 roku KS Futsal Leszno, nie ukrywa, że marzy mu się mistrzostwo Polski i udział w futsalowej Lidze Mistrzów. Obecnie leszczyński futsal na pewno zmierza w dobrym kierunku – drużyna GI Malepszy Futsal jest liderem I ligi grupy północnej i ma spore szanse, by powalczyć o awans do ekstraklasy.

Futsal-Polska: Jakiś czas temu przeczytałem, że jest pan najważniejszym głosem na stadionie w Lesznie. Rozumiem, że żużel to obok futsalu druga sportowa miłość? Co może pan powiedzieć o swojej dotychczasowej przygodzie z funkcją spikera podczas wydarzeń organizowanych przesz leszczyński klub?

Paweł Mrozkowiak: Moja przygoda z profesjonalnym prowadzeniem zawodów zaczęła się w 2004 roku. Miałem tę przyjemność, że będąc spikerem Unii Leszno trafiłem na kolejny w historii okres świetności tego klubu, przez co już pięciokrotnie miałem możliwość świętowania tytułu Drużynowych Mistrzów Polski na żużlu, a także prowadzenia imprez międzynarodowych, takich jak Drużynowy Puchar Świata, Grand Prix, Indywidualnych Mistrzostw Świata Juniorów i wielu innych.

W 2014 stworzył pan KS Futsal Leszno. Jak wyglądały początki?

Oprócz żużla moją drugą wielką miłością sportową jest piłka nożna. Zanim powstał pomysł utworzenia klubu futsalowego, przez wiele lat współorganizowałem amatorskie rozgrywki futsalowe w Lesznie, sam oczywiście przez wiele lat też grając. W 2014 roku zrodził się pomysł stworzenia drużyny, która mogłaby rywalizować w oficjalnych rozgrywkach, prowadzonych przez PZPN. A dlaczego futsal a nie piłka nożna? Powody są dwa: po pierwsze pieniądze, czyli ewentualny budżet klubu. Chcąc grać na w miarę wysokim poziomie w piłce nożnej potrzebne są nieosiągalne do zdobycia w Lesznie pieniądze. Inaczej jest w futsalu, przynajmniej na razie. Uważam, że tutaj jesteśmy w stanie zbudować budżet na miarę ekstraklasy, a za jakiś czas - mam nawet nadzieję - na powalczenie o mistrzostwo Polski i futsalową Ligę Mistrzów. Druga rzecz to widowiska sportowe, które chcemy w Lesznie organizować na najwyższym poziomie. Futsal to niezwykle widowiskowa dyscyplina, w której pada dużo bramek i jest dużo więcej emocji, niż w polskiej ligowej piłce nożnej.




W tym roku mija pięć lat waszej działalności. Jakby pan podsumował to, co udało się dotychczas zrealizować?

To był bardzo dynamiczny rozwój. Pięć lat temu, gdy zaczynaliśmy, niewielu w Lesznie wiedziało, co to jest futsal. Dzisiaj jesteśmy liderem I ligi i walczymy o awans do ekstraklasy, a na nasze mecze za każdym razem przychodzi po kilkuset kibiców. Do tego dochodzi, z czego bardzo mocno się cieszę, także rozwój futsalu w naszym regionie. Powstają kolejne kluby futsalowe, a na nasze mecze przyjeżdżają już kibice z całego regionu. Procentuje olbrzymia praca, którą wykonaliśmy także w sferze marketingowej i wizerunkowej. Od samego początku najważniejszy był dla nas kibic. To wszystko oczywiście nie mogłoby mieć miejsca, gdyby nie sponsorzy, którzy nas bardzo mocno wspierają i władze samorządowe.

Obecnie GI Malepszy Futsal Leszno jest liderem grupy północnej I ligi. Jesteście gotowi, by w tym sezonie awansować do ekstraklasy? To z pewnością wyzwanie zarówno organizacyjne i finansowe.

Walczymy o zwycięstwo w lidze. Nie kalkulujemy i zrobimy wszystko, aby awans uzyskać. Czy natomiast będziemy w stanie wystartować po ewentualnym awansie w ekstraklasie, to będzie zależeć w dużej mierze od sponsorów i władz samorządowych. Mam nadzieję, że jak awansujemy, to zarówno sponsorom, jak i władzom samorządowym będzie zależeć na tym, aby ekstraklasa zagościła w Lesznie.

Czy może pan zdradzić, jakim budżetem dysponuje wasz klub? O ile ewentualnie trzeba by go podnieść, by skutecznie rywalizować w najwyższej polskiej klasie rozgrywkowej?

Na dzisiaj ponad 60 procent budżetu klubu to środki pozyskane od sponsorów oraz z biletów i karnetów meczowych. 40 procent to środki przekazane przez samorząd. Aby skutecznie rywalizować w ekstraklasie i zapewnić sobie minimum spokojne utrzymanie w najwyższej klasie, musimy zwiększyć budżet o ponad połowę. Dodam jednak, że to i tak zdecydowanie mniejsze pieniądze, niż w innych dyscyplinach halowych. Z pewnością celem dla ekstraklasy w najbliższych latach musi być stworzenie profesjonalnej futsalowej ligi zawodowej i trzeba się liczyć z tym, że w przyszłości budżet na granie w niej na pewno będzie musiał być większy.

O budżet zapytałem nie bez powodu. Przeglądając wasze platformy komunikacyjne spostrzegłem, że macie szerokie grono sponsorów. Firmy chętnie wspierają futsal czy trzeba się sporo nabiegać, by wywalczyć jakieś środki?

To, że dzisiaj posiadamy liczne i sprawdzone grono sponsorów, to efekt kilkuletniej pracy, szeregu spotkań i rozmów. Dużo firm jeszcze nie widzi potencjału w naszej dyscyplinie. Tutaj potrzeba jeszcze wiele pracy, szczególnie właśnie na poziomie reprezentacji czy spółki Futsal Ekstraklasa, żeby futsal był jeszcze bardziej widoczny w tych największych mediach oraz w telewizjach ogólnopolskich. Wtedy będzie łatwiej także na poziomie lokalnym pozyskiwać sponsorów. Na szczęście w naszym regionie futsal się dynamicznie rozwija i kolejne firmy chcą wspierać nasz klub.

Wasz klub może liczyć na wsparcie miasta?

Obecne nasze władze samorządowe na czele z prezydentem Łukaszem Borowiakiem wspierają nasze działania, za co jesteśmy im bardzo wdzięczni. Nie możemy wprawdzie liczyć na porównywalne środki, jakie otrzymują inni nasi leszczyńscy pierwszoligowcy, ale pomoc miasta jest widoczna i bez niej byłoby nam ciężko być w tym miejscu w którym jesteśmy. Liczymy bardzo, że  w przypadku ewentualnego awansu do ekstraklasy będziemy mogli, jak zawsze, liczyć na pomoc naszych władz samorządowych.

W ostatniej kolejce przegraliście z Heliosem Białystok, ale porażkę zanotował też Constract Lubawa, który depcze wam po piętach w tabeli. Czy Helios was czymś zaskoczył? To wasza pierwsza porażka w tym sezonie.

Wydaje mi się, że zespół był już trochę myślami przy meczach z Rekordem i Constractem. Po takiej wspaniałej serii zwycięstw zabrakło koncentracji i determinacji. Ale myślę, że to był wypadek przy pracy i w kolejnych meczach drużyna pokaże swoją wartość.




Mecz z Heliosem to już historia. Teraz czeka was arcyciekawie zapowiadający się pojedynek pucharowy z Rekordem. Do Leszna przyjedzie polski futsalowy potentat. Czy będziecie się jakoś specjalnie przygotowywać do tego spotkania?

Mecz z Rekordem to będzie, można powiedzieć, sprawdzian generalny przed wyjazdem do Lubawy. Zagramy na 100 procent swoich możliwości i zobaczymy, na ile to wystarczy. W Lesznie to wielkie wydarzenie sportowe, na pewno zagramy przy nadkomplecie publiczności i będziemy chcieli sprawić niespodziankę, choć oczywiście doskonale zdajemy sobie sprawę z klasy rywala.

Podczas domowych meczów możecie liczyć na kapitalny doping kibiców. Jest pan zadowolony z zainteresowania waszym klubem i frekwencji na spotkaniach w hali Trapez?

Z roku na rok przybywa kibiców na naszych meczach. Padały już rekordy frekwencji, jak chociażby podczas ubiegłorocznego meczu z wicemistrzem Węgier z Dunajuvaros, który to pojedynek obejrzało około tysiąca kibiców. Dodając do tego, że wstęp na nasze mecze jest płatny (bilet normalny kosztuje 10 zł), jesteśmy ogromnie zadowoleni z liczby kibiców na trybunach. Kibice są dla nas ogromnym motorem napędowym do dalszego rozwoju klubu.

Na mapie wielkopolskiego futsalu obecnie jesteście numerem jeden. Wynikami i otoczką wokół klubu zdecydowanie pokonujecie pozostałe zespoły. To chyba też powód do dumy.

Myślę, że jeszcze trochę nam brakuje do naszych przyjaciół z Pniew. Zespół Red Dragons Pniewy, występujący w ekstraklasie, jest dla nas cały czas przykładem do naśladowania. To na nich się wzorowaliśmy, zakładając nasz klub. Ale mam nadzieję, że już niedługo dwa zespoły z Wielkopolski będą rywalizować w najwyższej klasie rozgrywkowej. Futsal w Wielkopolsce się dynamicznie rozwija i wierzę w to, że już niedługo kolejne kluby będą stawały się coraz bardziej profesjonalne i będą miały ambitne cele z grą w ekstraklasie na czele.

Jeżeli jesteśmy już przy wielkopolskim futsalu, to muszę nawiązać do transferu Marcina Marcinkowskiego. Pozyskaliście go z KS-u Gniezno, tym samym osłabiając ligowego rywala. Skąd pomysł na taki transfer?

Bardzo kibicujemy zespołowi z Gniezna i liczymy, że pomimo odejścia Marcina Marcinkowskiego zdołają utrzymać się w I lidze. Marcin był w kręgu zainteresowania naszego szkoleniowca już od jakiegoś czasu. Z pewnością na decyzję Marcina miał wpływ fakt, że naszym celem jest gra w ekstraklasie. Marcin to młody i perspektywiczny zawodnik. W naszym klubie będzie miał większe możliwości rozwoju.

Jakie są wasze plany, marzenia i cele na kolejne lata funkcjonowania klubu?

Po awansie do I ligi postawiliśmy sobie za cel awans do ekstraklasy w ciągu najbliższych trzech lat. Już w tym roku jesteśmy blisko tego celu, ale jeżeli tym razem nie awansujemy, też nie będzie tragedii. Chcemy się systematycznie rozwijać i to pod względem sportowym, jak i organizacyjnym oraz finansowym. Coraz większą wagę przykładamy też do szkolenia młodzieży i to będzie jeden z naszych priorytetów na najbliższe lata. A marzenie jest jedno - mistrzostwo Polski i gra w futsalowej Lidze Mistrzów.

Rozmawiał Mateusz Domański