Eliminacje w Elblągu: Hiszpania - Polska 1:1 fot. Paweł Jakubowski / Futsal-Polska

Eliminacje w Elblągu: Hiszpania - Polska 1:1

Niemożliwe nie istnieje! Sensacyjnie, ale zasłużenie Polska zremisowała z mistrzami Europy i zakwalifikowała się do barażów o Mistrzostwa Europy! Brawo, brawo, brawo!
 

Hiszpania Hiszpania - PolskaPolska
1:1

Bramki: Bebe (2) - Marcin Mikołajewicz (18).
Żółte kartki: Tomasz Kriezel, Rafał Franz, Michał Kubik - Alex.
Sędziowali: Eduardo Fernandes Coelho (Portugalia), Angelo Galante (Włochy).
Hiszpania: Juanjo, Barrón - Bebe, Pola, Rafa Usín, Raúl Campos - Marc Tolrà, Francisco Javier Solano León, Lin, Álex, Adri, Adolfo (Ortiz).
Polska: Michał Kałuża (Michał Widuch) - Tomasz Lutecki, Marcin Mikołajewicz, Tomasz Kriezel, Wojciech Pawicki - Michał Kubik, Łukasz Biel, Krzysztof Elsner, Robert Gładczak, Maciej Mizgajski, Dominik Solecki, Rafał Franz.



Powiedzmy to od razu - Polacy zagrali najlepszy mecz za kadencji Andrzeja Biangi i Błażeja Korczyńskiego. Wielka Hiszpania, która do niedawna mogła poszczycić się passą 27 kolejnych zwycięstw w kwalifikacjach (rok temu przerwała to Słowenia), w pierwszej połowie została zdominowana przez polską reprezentację! Świadczą o tym statystyki - biało-czerwoni oddali aż 23 strzały na bramkę Juanjo, w tym 10 celnych, podczas gdy Hiszpanie "tylko" 20, w tym tym bardziej "tylko" 5 celnych. To był koncert gry polskiego zespołu, a ręce same składały się do oklasków. Oczywiście, że zdarzały się błędy i nieporozumienia, z pewnością parę razy mieliśmy trochę szczęścia, ale podobnie było z La Furja Roja. W drugiej nasi reprezentanci opadli z sił, im bliżej końca meczu, tym bardziej koncentrowali się na obronie, ale ani na chwilę nie odstawili nogi i dowieźli zwycięski remis. Wykorzystali sytuację w innych grupach, która sprawiła, że przed wtorkowym spotkaniem mogliśmy być pewni awansu do barażów w przypadku remisu.

Zaczęło się od groźnego strzału z rzutu wolnego Tomasza Kriezela, ale także i błędy w ustawieniu polskiej defensywy. Po 118 sekundach gry Pola wypatrzył w polu karnym kompletnie nieobstawionego Bebe, a ten nie miał problemów z pokonaniem Michała Kałuży. Tyle, że Hiszpanie jeszcze nie wiedzieli, że to oznacza dla nich początek kłopotów. Ich strzały były na ogół blokowane przez ofiarnie interweniujących obrońców, tymczasem biało-czerwoni nie ustawali w groźnych atakach. Pierwszy pokonać Juanjo starał się Dominik Solecki, ale jego próba z ostrego kąta nie miała większych szans powodzenia. Po chwili sprytnie obrońców wyprzedził Rafał Franz, po którego strzale piłka minimalnie przeszła obok słupka. Jeszcze poważniej bramce rywali zagroził Tomasz Lutecki w 10. minucie, odbierając piłkę rywalowi i obracając się na nim, jednak jego strzał czubkiem buta również Juanjo obronił. Następnie po zgraniu głową od Roberta Gładczaka obok bramki uderzył Marcin Mikołajewicz, po rzucie wolnym formę bramkarza sprawdził Michał Kubik, a po rożnym Dominik Solecki przymierzył w słupek. Ten gol musiał w końcu wpaść! I udało się - pierwszej okazji Kubik jeszcze nie wykorzystał, po wysokim odbiorze uderzył minimalnie obok słupka. W drugiej - także po zdecydowanym przerwaniu przez siebie akcji rywala, razem z kapitanem polskiej kadry popędzili w kontrze 2 na 1. "Miki" pięknie, technicznie posłał piłkę nad próbującym ratować sytuację golkiperem i utonął w objęciach kolegów. Ta bramka zapisze się do annałów!

Po strzeleniu bramki Polacy nie przeszarżowali. Uspokoili grę, przeczekali okres naporu Hiszpanów i z korzystnym wynikiem udali się do szatni.

W drugiej połowie było znacznie ciężej. I nie ma się czemu dziwić. Robert Gładczak jak nie jutro to pewnie pojutrze pójdzie do pracy w kopalni, podczas gdy taki Lin i Adri będą trenować dwa razy dziennie w klubie nazywającym się na marginesie Komunistyczna Partia Rosji Moskwa, nie mówiąc już o ich kolegach grających w Hiszpanii. Zmęczenie musiało wyjść, tego się przeskoczyć nie dało. Polacy jednak dali z siebie to, co zapowiadali - 120 procent możliwości. Harowali jak woły, jeździli po parkiecie tak, że pewnie do magazynu PZPN spodenek nie ma co zdawać, oddychali rękawami, ale biegali do końca. I wybiegali.



Wprawdzie w 22. minucie strzałem w poprzeczkę postraszył Solano, a minutę później w sytuacji sam na sam z Adolfo Michał Kałuża naprawił swój błąd sprzed chwili, ale Polacy też się potrafili odgryźć. W słupek trafił Michał Kubik, bliski pokonania Barrona, który tradycyjnie w przerwie zamienił się z Juanjo, był też Tomasz Kriezel. Hiszpanie z czasem przykręcali jednak śrubę. Kilkakrotnie formę i czujność Kałuży sprawdzał Solano, oko w oko z młodym bramkarzem Rekordu stanął też Raul Campos. Wszystko to nie przyniosło naszym rywalom powodzenia. Każdy z Polaków dwoił się i troił, więc nawet ciężko kogoś wyróżnić, ale warto zauważyć fantastyczną formę Roberta Gładczaka. Dla niektórych to on był MVP tego spotkania.

Inni mu jednak nie ustępowali i okazało się, że bez teoretycznie najlepszego Mikołaja Zastawnika, bez pierwszego bramkarza Macieja Foltyna można zremisować z wielką Hiszpanią. Co będzie, gdy ci wymienieni jeszcze dojdą do składu? Ten awans jest większym wyczynem dla naszej kadry, niż drugie miejsce w eliminacjach MŚ przed dwoma laty w Portugalii i okazałe 8:1 z Rumunią. Większym niż remis z Kazachstanem.

Co więcej, jeśli popatrzymy na uczestników baraży, to poza ewentualnie Chorwacją, żadna drużyna nie znajduje się poza zasięgiem biało-czerwonych. A z Serbią w barażach nie zagramy, bo tak stanowi regulamin.


Wyniki turnieju eliminacyjnego w Elblągu

  • sobota 8 kwietnia 2017:
    15:00 Hiszpania Hiszpania - Mołdawia Mołdawia 7:0 (3:0) [RELACJA]
    20:00 Polska Polska - Serbia Serbia 0:4 (0:1) [RELACJA]
  • niedziela 9 kwietnia 2017:
    15:00 Serbia Serbia - Hiszpania Hiszpania 0:6 (0:3) [RELACJA]
    20:00 Polska Polska - Mołdawia Mołdawia 4:2 (3:2) [RELACJA]
  • wtorek 11 kwietnia 2017:
    15:00 Mołdawia Mołdawia - Serbia Serbia 3:7 (0:5) [RELACJA]
    20:00 Hiszpania Hiszpania - Polska Polska 1:1 (1:1)