Mecz towarzyski: Serbia - Polska 3:1 fot. dzięki uprzejmości futsalsrbija.com

Mecz towarzyski: Serbia - Polska 3:1

W drugim towarzyskim meczu pomiędzy reprezentacjami Serbii i Polski ponownie lepsi okazali się gospodarze. We wtorek w Zrenjaninie wygrali z drużyną Błażeja Korczyńskiego 3:1.
 

Serbia Serbia - PolskaPolska
3:1

Bramki: Stefan Rakić (20), Jovan Lazarević (26), Dragan Tomić (38) - Tomasz Kriezel (31).
Żółta kartka: Miloš Simić (Serbia)
Serbia: Miodrag Aksentijević, Jakov Vulić - Dragan Tomić, Marko Pršić, Mladen Kocić, Vladan Vesić - Uroš Krasnić, Strahinja Petrov, Stefan Rakić, Kristijan Radin, Denis Ramić, Jovan Lazarević, Miloš Simić, Marko Radovanović.
Polska: Michał Kałuża, Michał Widuch - Piotr Pietruszko, Mikołaj Zastawnik, Tomasz Lutecki, Tomasz Kriezel - Michał Kubik, Karol Czyszek, Adam Wędzony, Robert Gładczak, Piotr Pietruszko, Dominik Solecki, Marcin Mikołajewicz, Sebastian Leszczak, Mateusz Wesserling.



Doświadczenia z ostatnich lat, gdy kadra grała najpierw pod okiem i pieczą Andrzeja Biangi, a później Błażeja Korczyńskiego, wskazywały, że zwykle pierwsze spotkanie biało-czerwonym wychodzi najgorzej, niezależnie od tego, czy jest to dwumecz sparingowy czy turniej z udziałem czterech drużyn. Tak było ostatnio w czasie Turnieju Państw Wyszehradzkich, tym razem jednak ta reguła się nie sprawdziła. Polacy zagrali równie dobrze, co dzień wcześniej w Pančevie, ale nieskutecznie. I tym razem nie prowokowali sami trafień dla rywali - w poniedziałek nasi reprezentanci mieli duży udział przy co najmniej dwóch trafieniach dla gospodarzy. Tym razem Serbowie musieli sobie sytuacje kreować sami.

Już w trzeciej minucie Serbowie mogli wyjść na prowadzenie, ale zamiast do pustej bramki jeden z miejscowych zawodników trafił w swojego kolegę. Po chwili Michał Kałuża dwukrotnie w stuprocentowych sytuacjach zatrzymał Marko Pršicia. Ale i Polacy nie próżnowali - w 5. minucie Piotr Pietruszko dobrze zagrał na długi słupek do Mikołaja Zastawnika, a ten dosłownie o centymetry minął się z piłką. Najlepszą okazję miał jednak w 16. minucie Michał Kubik, gdy otrzymał idealne podanie na szósty metr od Adama Wędzonego, ale w sytuacji sam na sam z Miodragiem Aksentijeviciem strzelił prosto w niego.



Gdy wydawało się, że w pierwszej połowie kibice nie doczekają się bramek, po rzucie rożnym na 1:0 uderzył Stefan Rakić. Po kilku sekundach i kolejnym kornerze mogła paść druga bramka dla Serbów, lecz znakomicie interweniował Kałuża.

Tym razem biało-czerwoni nie zdołali szybko odrobić strat. Co więcej, w 26. minucie Miloš Simić ograł jeden na jeden najpierw Tomasza Kriezela, a później Tomasza Luteckiego i wystawił piłkę na pustą bramkę Jovanowi Lazareviciowi. Ten musiał tylko dostawić nogę. Choć Polacy walczyli i niepokoili Jakova Vulicia, który w przerwie zmienił między słupkami Aksentijevicia, kontaktowego gola udało się zdobyć dopiero na niespełna 10 minut przed końcem spotkania, gdy Kriezel za jednym zamachem nie tylko odebrał wysoko piłkę Urošowi Krasniciowi, ale przy okazji zaskoczył i serbskiego bramkarza. Vulić później bronił już znakomicie - kilkakrotnie zatrzymał Zastawnika a po razie kilku innych naszych zawodników. Gospodarze też mieli swoje okazje. Pršić swojej okazji sam na sam z Kałużą w 34. minucie jeszcze nie wykorzystał, ale cztery minuty później gospodarze rozklepali Polaków po rzucie rożnym. Nasi defensorzy tylko się przyglądali, gdy Serbowie zabierali im piłkę, która finalnie trafiła - znów na pustą bramkę - do Dragana Tomicia. Gdy minutę później do pustej bramki nie trafił Dominik Solecki (w ostatniej chwili z linii bramkowej piłkę wybił jeden z rywali), było już wiadomo, że i drugie spotkanie z ćwierćfinalistą ostatniego EURO zakończy się porażką.

W Zrenjaninie w pierwszej reprezentacji zadebiutował - wchodząc już w drugiej czwórce - Mateusz Wesserling.

Kolejne sparingi polska reprezentacja zagra w grudniu z Belgią.