Skrót meczu / [KP Sport]

Déjà vu z Zielonej Góry. Polska gromi Walię

Pierwszy mecz biało-czerwonych na turnieju w Kwidzynie zakończył się identycznym wynikiem jak w styczniu w Zielonej Górze. Hat-trickiem popisał się Artur Popławski.
 

PolskaPolska - WaliaWalia
8:1

Bramki: Artur Popławski 3 (3, 36, 40), Daniel Krawczyk (12), Paweł Budniak 2 (20, 28), Marcin Kiełpiński (25), Dominik Solecki (35) - Daniel Hooper (39).
Żółte kartki: Paweł Budniak, Michał Kubik - Rico Zulkarnain.
Czerwona kartka: Rico Zulkarnain (37) - za drugą żółtą.
Polska: Michał Widuch (Bartłomiej Nawrat) - Michał Kubik, Artur Popławski, Paweł Budniak, Marcin Mikołajewicz - Piotr Łopuch, Adrian Pater, Daniel Krawczyk, Dominik Solecki, Igor Sobalczyk, Marcin Kiełpiński, Michał Marciniak, Krystian Antczak.
Walia: Dafydd Jones (Lee Jones) - Chris Hugh, Lloyd Jenkins, Simon Prangley, Elliot Thomas - Daniel Hooper, Sion Kitson, Rico Zulkarnain, Jamal Easter, Tyrrell Webbe, Jonathan Nelson (James Saddler, Naim Arsan).
 
Ten mecz należało wysoko wygrać. Bogdan Duraj w przedmeczowym wywiadzie dla KP Sport stawiał na "skromne" trzy-lub czterobramkowe zwycięstwo, ale po cichu można było liczyć nawet na dwucyfrówkę, bo przecież Walia to futsalowy Kopciuszek. Skończyło się na 8:1 i tradycyjnie ciężko przy takim rywalu grę Polaków oceniać, smucić może jedynie, że znów nie udało się dowieźć do końca "zera z tyłu". Przypomnijmy - na 24 mecze pod wodzą Andrei Bucciola nasi reprezentanci tylko raz wygrali nie tracąc gola - na ostatnim Turnieju Państw Grupy Wyszehradzkiej z Węgrami 2:0. W międzyczasie strzelali nam m.in. właśnie Walijczycy, Malezyjczycy, a nawet Gibraltar.

Już pierwsza naprawdę dobra okazja stworzona przez biało-czerwonych zakończyła się w sobotę bramką. Artur Popławski znalazł się sam przed golkiperem, ale został przewrócony od tyłu. Sprawiedliwość wymierzył osobiście. Po klepce z wolnego z Michałem Kubikiem huknął pod poprzeczkę i od 3. minuty było 1:0. Na kolejne trafienie trzeba było trochę poczekać, bo aż do 12. minuty. Do tego czasu Walijczycy pokazali, że od stycznia zrobili pewien postęp, dwukrotnie na poważnie zagrażając Michałowi Widuchowi. Za pierwszym razem przewrotką niecelnie uderzał Rico Zulkarnain, za drugim strzał tego samego zawodnika został zatrzymany przez polskiego golkipera, po kontrze, której przeciwnicy nie przerwali mimo, iż na parkiecie leżeli dwaj Polacy. 2:0 dał nam team z Gatty Active Zduńska Wola, pokazujący ile znaczy zgranie przy stałych fragmentach gry - Daniel Krawczyk posłał piłkę do siatki po asyście z autu i przerzucie Igora Sobalczyka. Po chwili zamiast zamknąć wgranie Kubika, o słupek rozbił się Marcin Mikołajewicz. W odpowiedzi Walijczycy stanęli przed świetną okazją na gola kontaktowego i to nie z kontry, a z klasycznego ataku pozycyjnego. Trochę w nim było przypadku, ale w efekcie wystawienie piłki autorstwa Chrisa Hugha mógł i powinien wykończyć Simon Prangley. Na szczęście minął się z piłką. Tuż przed przerwą podwyższył za to Paweł Budniak. Wiślak dostał piłkę na lewej stronie z rzutu wolnego, oszukał kryjącego go rywala i posłał ją w długi róg.

Warto podkreślić dobrą postawę między słupkami Dafydda Jonesa, który niejednokrotnie ratował skórę kolegom, instynktownie reagując na uderzenia gospodarzy. Tak było tuż po wznowieniu gry, gdy po akcji Budniak - Adrian Pater - Mikołajewicz ten ostatni znów stanął oko w oko z golkiperem. Oprócz bramkarza u naszych przeciwników wyróżniał się aktywny Hugh, który łącznie trzykrotnie idealnie obsługiwał podaniami kolegów. Brakowało jednak Walijczykom zimnej krwi, Polacy zaś rozkręcali się niezbyt szybko, ale w końcu zmęczyli rywala. Na 4:0 podwyższył Marcin Kiełpiński po rajdzie Popławskiego prawą stroną i wgraniu do środka. Dwie minuty po trafieniu zawodnika GAF Jasna Gliwice kolejną bramkę dołożył Budniak, wykorzystując jedyny poważniejszy błąd Jonesa. Zresztą popularny "Magic" błyszczał na parkiecie równie mocno jak Popławski. W 35. minucie popisał się genialnym podaniem przez pół boiska do Dominika Soleckiego, po którym "Smok" z Pniew także wpisał się na listę strzelców. Kolejne gole były tylko kwestią czasu - tak przynajmniej się początkowo wydawało, zwłaszcza gdy na 7:0 podwyższył Popławski, a po chwili z placu gry za brzydki faul, popełniony z gracją godną swojego imiennika z serialu "Pingwiny z Madagaskaru", wyleciał z boiska Zulkarnain. Tymczasem 3 minuty przed końcem kibice oniemieli, gdy wybijający piłkę z własnej połowy Jonathan Nelson o mały włos nie wsadził piłki "za kołnierz" Widuchowi. Piłka odbiła się na szczęście od poprzeczki i tym razem gola jeszcze nie było. Zastanawia jednak, czemu tak solidnie broniący w lidze polscy bramkarze, gdy zakładają strój reprezentanta tracą nagle koncentrację? Wypomnijmy tylko efektowną wpadkę Krystiana Brzenka w Zielonej Górze czy bramki, jakie wpuszczał w Brnie Kamil Dworzecki. To już się robi wręcz typowe... W końcu Walijczycy dopięli swego 67 sekund przed ostatnią syreną, gdy z rzutu wolnego bezpośrednio uderzył Daniel Hooper, wykorzystując to, że Daniel Krawczyk ustawiony przez Widucha przy słupku odszedł na środek bramki. Na kilka sekund przed końcem trzeciego gola na swoje, a ósmego na konto drużyny dopisał jeszcze Popławski.

- Za nami pierwszy mecz turnieju. Dobrze jednak wiemy, że był to teoretycznie najsłabszy rywal. Rozmiary zwycięstwa nie są ważne. Najważniejsze, że ciężko przygotowujemy się do zbliżających się eliminacji. Nasza drużyna rośnie w siłę i z każdym meczem czujemy się coraz mocniejsi - podsumował dla strony PZPN strzelec hat-tricka.

W niedzielę mecz z Grekami, którzy także do potentatów nie należą, a w starciu ze Słowenią nie pokazali niczego ciekawego. W rankingu UEFA to państwo plasujące się między taki ekipami jak Norwegia i Mołdawia, z którymi to oboma reprezentacjami dość spokojnie wygraliśmy w towarzyskich starciach w styczniu. Nieoficjalny Futsal World Ranking trochę lepiej Greków ocenia, bo stawia ich akcje wyżej od Norwegii, ale chociażby za Turcją, która także w sparingu krwi Polakom specjalnie nie napsuła. No i pozostają niezałatwione rachunki z ostatnich eliminacji do futsalowego Euro, gdy niespodziewana porażka 3:4 okazała się ostatnim meczem Klaudiusza Hirscha jako selekcjonera.

Terminarz Turnieju Czterech Narodów w Kwidzynie

  • 25.10.2014 (sobota)
    15:30 Grecja Grecja - Słowenia Słowenia 0:4 (0:2)
    18:30 Polska Polska - Walia Walia 8:1 (3:0)
  • 26.10.2014 (niedziela)
    15:30 Słowenia Słowenia - Walia Walia
    18:30 Polska Polska - Grecja Grecja
  • 28.10.2014 (wtorek)
    16:00 Walia Walia - Grecja Grecja
    19:00 Polska - Słowenia Słowenia

Klasyfikacja Turnieju

  M Pkty Bramki
1. Polska Polska 1 3 8-1
2. Słowenia Słowenia 1 3 4-0
3. Grecja Grecja 1 0 0-4
4. Walia Walia 1 0 1-8