Remis z silną Holandią! fot. CASSELLA/Divc5

Remis z silną Holandią!

Po bardzo ciekawym meczu Polacy zremisowali z finalistą ostatnich Mistrzostw Europy 2:2. Wyrównującą bramkę "Oranje" strzelili dopiero 24 sekundy przed końcem spotkania.
 

HolandiaHolandia - PolskaPolska
2:2

Bramki: Jamal El Ghannouti (3), Mats Velseboer (40) - Lahcen Bouyouzan - samobójcza (3), Daniel Krawczyk (7).
Żółta kartka: Jamal El Ghannouti (Holandia)
Sędziowali: Fernando Gutierrez Lumbreras (Hiszpania) i Angelo Galante (Włochy)
Holandia: Ennes van Maasbommel (Manuel Kuyk) - Jamal El Ghannouti, Tevfik Ceyar, Zaid El Morabiti, Mohamed Attaibi - Lahcen Bouyouzan, Khalid El Hattach, Karim Mossaoui, Mats Velseboer, Said Bouzambou, Zakaria Amrani, Anes Bešlija, Hoessein Bouzambou.
Polska: Bartłomiej Nawrat (Michał Widuch) - Michał Kubik, Michał Wojciechowski, Paweł Budniak, Marcin Mikołajewicz - Dominik Solecki, Daniel Krawczyk, Dominik Śmiałkowski, Marcin Kiełpiński, Sebastian Wojciechowski, Piotr Łopuch (Maciej Mizgajski, Mariusz Seget)
 
Poniedziałkowy mecz, rozgrywany niestety przy niemal pustych trybunach hali w Montesilvano, lepiej rozpoczęli Holendrzy. Pierwsze ostrzeżenie Zaida El Morabitiego zostało zignorowane. W 3. minucie już tak dobrze nie było. Jamal El Ghannouti wykorzystał fakt, że Bartłomiej Nawrat lekko wyszedł na przedpole i technicznym strzałem posłał piłkę do siatki. Radość naszych przeciwników trwała równo... 15 sekund - oczywiście efektywnego czasu gry. Wrzuconą w pole karne przez Marcina Kiełpińskiego piłkę niefortunnie do bramki wbił Lahcen Bouyouzan i mecz rozpoczął się na nowo. Tyle, że Polacy byli już obudzeni. Chwilę po wyrównaniu Ennes van Maasbommel obronił mocne uderzenie Kiełpińskiego, a instynktowna dobitka Daniela Krawczyka okazała się niecelna. Kilkadziesiąt sekund później dwukrotnie przez zasieki obronne bez powodzenia przedzierał się Marcin Mikołajewicz. Zresztą właśnie Krawczyk i Mikołajewicz, mimo, że niemiłosiernie poniewierani przez rywali, często lądowali w parterze, reklamując przewinienia, to i tak stwarzali największe zagrożenie na boisku. W 7. minucie zawodnik Gatty Active dość niespodziewanie przedarł się środkiem, mijając trzech Holendrów, ale na koniec uderzył wprost w van Maasbommela. Po chwili już się nie pomylił - oddał mocny strzał spod linii bocznej, a zasłonięty golkiper przepuścił piłkę pod nogą. Do końca pierwszej połowy biało-czerwoni raczej kontrolowali przebieg wydarzeń na boisku, nieraz jeszcze stwarzając okazje do podwyższenia, ale już nie tak klarowne, jak wcześniej. Jednobramkowe prowadzenie utrzymało się aż do syreny, mimo iż na 3 ostatnie minuty trener Marcel Loosveld zaordynował grę w przewadze.

W drugiej połowie można było już zobaczyć inną Holandię. Wprawdzie to najpierw Polacy mogli zaaplikować przeciwnikom kolejne trafienie, lecz van Maasbommel sparował uderzenie z rzutu wolnego Dominika Soleckiego, a Mikołajewicz dobijał nad poprzeczką. W rewanżu jeden z Holendrów znów próbował przelobować Nawrata, ale tym razem polski golkiper był czujny. Kolejnej dobrej okazji nie wykorzystał El Ghannouti, a ataki "Oranje" stawały się coraz bardziej dynamiczne. Bramkarz Wisły zatrzymał także El Morabitiego, skarcić rywali mógł za to Michał Kubik. W 29. minucie "Siwy" przebiegł z piłką niemal całe boisko i przerzucił ją nad wychodzącym van Maasbommelem... niestety - również nad poprzeczką i niezadowolony aż złapał się za głowę. Drużyna Andrei Bucciola coraz więcej czasu spędzała jednak na bronieniu się. Na całe szczęście zawodnicy z Niderlandów nie potrafili wykorzystywać stwarzanych przez siebie sytuacji. W nieskuteczności "brylował" zwłaszcza Mohamed Attaibi, wspaniałą grą popisywał się natomiast Nawrat. Na 4 minuty przed końcem Holendrzy ponownie wycofali bramkarza i o mały włos nie wykorzystał tego Sebastian Wojciechowski, gdy van Maasbommel w ostatniej chwili zdążył wrócić między słupki po "główce" Wiślaka. Generalnie dość niemrawa gra podopiecznych Loosvelda w pięciu w polu w końcu "zaskoczyła" i przyniosła powodzenie, a wyprowadzony na czystą pozycję Mats Velseboer celnie uderzył po długim słupku. Polacy walczyli do końca, starając się przeważyć szalę na swoją korzyść. Na 4 sekundy przed końcem, przy aucie na wysokości pola karnego, trener Bucciol wziął jeszcze czas, by rozrysować ostatni atak. Z jednego autu zrobiły się dwa, a potem jeszcze rzut rożny, ale biało-czerwoni nie byli w stanie już nic z tego ugrać, choć na koniec reklamowali jeszcze zagranie ręką jednego z Holendrów w polu karnym. Hiszpański sędzia Fernando Gutierrez Lumbreras pozostał jednak niewzruszony na te protesty.

Warto podkreślić, że w poniedziałkowym meczu w szeregach naszych reprezentantów zabrakło dwóch niezwykle ważnych ogniw - kontuzjowanych Artura Popławskiego i Igora Sobalczyka - a także Michała Marciniaka. Polacy potrafili jednak zapełnić tę lukę, szczególnie jeśli chodzi o defensywę. Może brakowało nieco dynamicznych wejść i bomb z dystansu w stylu naszego kapitana, ale skoro bez nich udało się zremisować z uczestnikiem ostatnich Mistrzostw Europy, z reprezentacją plasującą się w rankingu UEFA tuż nad Białorusią, z którą to walczyć będziemy w marcowych eliminacjach do Futsal Euro 2016, to gdy wspomniani nieobecni powrócą - powinno być jeszcze lepiej.

Terminarz miniturnieju we Włoszech

  • 01.12.2014 (poniedziałek)
    20:00 (Montesilvano) Holandia Holandia - Polska Polska 2:2 (1:2)
  • 02.12.2014 (wtorek)
    20:30 (Montesilvano) Włochy Włochy - Holandia Holandia (transmisja live w )
  • 03.12.2014 (środa)
    20:30 (Teramo) Włochy Włochy - Polska Polska (retransmisja o 22:30 w )