Superpuchar Polski: Rekord Bielsko-Biała - Piast Gliwice 4:3 fot. dzięki uprzejmości Śląskiego ZPN

Superpuchar Polski: Rekord Bielsko-Biała - Piast Gliwice 4:3

Rekord Bielsko-Biała po raz trzeci z rzędu wywalczył Superpuchar Polski, wygrywając w Mysłowicach z przebudowanym Piastem Gliwice.




Zaczęło się od falstartu - kibice podnieśli się z miejsc do hymnu narodowego i stali tak w milczeniu dłuższą chwilę, aż w końcu „Mazurek Dąbrowskiego” został zaintonowany a capella. Po tej wpadce widzowie w hali w Mysłowicach i internauci oglądający mecz na YouTube mogli już spokojnie oceniać, czy lepszą receptę na spędzenie letniej przerwy była kosmetyka w Rekordzie, czy tradycyjna gliwicka rewolucja.

O dziwo początkowo Piast sprawiał bardzo dobre wrażenie. Widać było, że trenerzy Rafał Barszcz i Jacek Podgórski włożyli sporo pracy w zgranie przebudowanego zespołu i gdyby nie brak skuteczności, bielszczanie mieliby znacznie większe problemy z wywalczeniem trofeum. Już na samym starcie świetnej okazji nie wykorzystał Mateusz Omylak a w siódmej minucie w stuprocentowej sytuacji zablokowany został Marek Bugański. Przy drugiej z tych okazji Piast już przegrywał, ponieważ Rekord miał w składzie Jana Janovskiego, najmądrzejszego zawodnika na parkiecie. Alex Viana wypatrzył w polu karnym zupełnie osamotnionego Czecha, a ten nie próbował samemu pokonać Michała Widucha, tylko przytomnie oddał piłkę do nadciągającego Janiego Korpeli. Fin trafił do siatki, wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie, a w przekroju całego meczu zaliczył udany debiut.

Do końca pierwszej połowy gra była szarpana. Swoje momenty miały obie drużyny, ale grały nierówno - zarówno jeśli chodzi o zmieniające się czwórki, jak i samą grę w ramach tych czwórek. Worek z golami rozsupłał się dopiero po przerwie. Wynik podwyższył Paweł Budniak, po pechowym odbiciu się piłki od Michała Grecza. Bielszczanin szybko "zrewanżował się", zapisując na swoim koncie także trafienie samobójcze, gdy Bartłomieja Nawrata zaskoczyła odbita od Budniaka piłka bita z rzutu rożnego przez Bugańskiego. Ale gdy kolejne bramki dołożyli Alex Viana i Michał Kubik, a po drodze jeden z Rekordzistów trafił jeszcze w słupek, wydawało się, że zapał i entuzjazm uszły z gliwiczan.

Pognębić Piasta mógł Artur Popławski, lecz przestrzelił przedłużonego karnego. W końcówce Barszcz wycofał bramkarza i przyniosło to powodzenie - w 38. minucie przy grze w przewadze Dominik Solecki nastrzelił na długim słupku Hiszpana Germana Romero Amaro. 15 sekund później były gracz Red Dragons Pniewy, który w Piaście gra z numerem 11, wyprzedził pod polem karnym rywali bielską „jedenastkę”, czyli Alexa Vianę, i choć jego strzał Nawrat obronił, to skutecznie piłkę dobił Marcin Grzywa. W hali w Mysłowicach zrobiło się nagle bardzo ciepło, ale wynik już się nie zmienił.

Rekord wygrał zasłużenie, bo w przekroju całego spotkania był drużyną groźniejszą a przede wszystkim równiejszą, ale zespołowi Andrzeja Szłapy jeszcze trochę brakuje do optymalnej formy. A za tydzień, w „rewanżu” w Gliwicach na inaugurację ekstraklasy, wcale nie musi być obrońcom tytułu łatwiej.

Superpuchar Polski

niedziela 1 września 2019
  • Rekord Bielsko-Biała - Piast Gliwice 4:3 (1:0)
    ⚽ Jani Korpela (6), Paweł Budniak (24), Alex Viana (26), Michał Kubik (31) - Paweł Budniak (24-samobójcza), German Romero Amaro (38), Marcin Grzywa (38).