Emil Krysiński (z prawej), obok (od lewej) opiekuna sekcji Krzysztofa Nowińskiego i członka zarządu Legii Jarosława Jankowskiego fot. Mateusz Kostrzewa / Legia.com Emil Krysiński (z prawej), obok (od lewej) opiekuna sekcji Krzysztofa Nowińskiego i członka zarządu Legii Jarosława Jankowskiego

Emil Krysiński, prezes futsalowej Legii: Chcemy równać do najlepszych w kraju

Rozmowa z Emilem Krysińskim, prezesem futsalowej sekcji Legia Warszawa.

Kilka dni temu Stowarzyszenie futsalowe Win Win Warszawa ogłosiło, iż w nowym sezonie będzie występować w rozgrywkach futsalowych na Mazowszu jako Legia Warszawa. Sympatycy futsalu zapewne chętnie dowiedzą się czegoś więcej o waszym projekcie Win Win. Skąd pomysł na futsal, dyscyplinę w Warszawie niezbyt popularną (nie mylić z piłką halową)?

Projekt „WIN WIN” ma swoje początki w 2013 roku. Jest to projekt skierowany do młodzieży w wieku 15-19 lat, będącej pod opieką warszawskich placówek opiekuńczo-wychowawczych: domów dziecka, miejskich ośrodków socjoterapii, świetlic środowiskowych oraz młodzieży zagrożonej wykluczeniami  społecznymi. Chłopcy trenują na obiektach Legii Warszawa. Podopieczni projektu grają w lidze organizowanej przez klub. Staramy się również dawać chłopcom szansę grania w turniejach, organizowanych na terenie Warszawy. Projekt od samego początku był realizowany wspólnie przez klub oraz Stowarzyszenie Kibiców Legii Warszawa. Nadal będzie kontynuowany, a wszystkich chętnych, którzy chcieliby poczytać o nim więcej zapraszam na stronę winwinwarszawa.pl.




Pomysł na futsal pojawił z potrzeby rozwiązania sytuacji, w której chłopcy nie mieszczący się już w górnej granicy wiekowej projektu zostają nadal z nami. Tym bardziej, że oni nadal chcieli z nami być. Nie pomagały tłumaczenia, że już nie mogą być w projekcie. Oni nadal przychodzili na treningi. Przy takim podejściu podopiecznych projektu, osoby odpowiedzialne za funkcjonowanie drużyn projektowych postanowiły, że trzeba dać tym chłopcom możliwość grania. Powstało więc Stowarzyszenie Klub Sportowy „Win Win” Warszawa. Została założona drużyna, wsparta bardziej doświadczonymi zawodnikami. Udało się nam znaleźć sponsorów w postaci firm Posnet, H&M Trans, Beactiveshop.com i przystąpiliśmy do inauguracyjnego sezonu mazowieckiej II ligi.

Nazwa Legia zobowiązuje. Rozumiem, że w tej sytuacji futsalowa II liga jest tylko etapem przejściowym. Jakie korzyści płyną z tego dla klubu? Czy liczycie na wsparcie finansowe, które pozwoli zbudować solidną kadrę na awans? A może w perspektywie na coś więcej?

Osoby zaangażowane w projekt „Win Win”, a następnie w przekształcanie drużyny futsalowej tego projektu w sekcję  Legii Warszawa, to długoletni kibice klubu. Dla nas oraz zawodników, którzy tworzyli z nami podwaliny pod przekształcenie, to ogromny zaszczyt reprezentować barwy Legii Warszawa. Dla wielu z nas jest to spełnienie marzeń. Doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, co stoi za nazwą Legia i staramy się angażować w nasz plan osoby związane emocjonalnie z tym klubem, ale również mające wiedzę o futsalu. Przykładem na to jest Mariusz Milewski, który mimo propozycji z ekstraklasy postanowił zacząć budowanie Legii futsalowej od najniższej ligi. Dla niego to też jest spełnienie marzeń. Co do pytania o wsparcie finansowe, to obecnie prowadzimy rozmowy z firmami, które mogą potencjalnie zostać sponsorami sekcji, ale jak najbardziej jesteśmy otwarci na nowe firmy które chcą razem z nami budować silny warszawski futsal. Naszym celem na nowy sezon będzie awans, a w perspektywie chcemy awansować do ekstraklasy. Chcemy równać do najlepszych w kraju.

Miniony sezon graliście jako Win Win w mazowieckiej II lidze futsalu, ale nie udało się awansować. Krążyły wieści, iż szefostwo Legii jest zainteresowane „daniem” nazwy, ale dopiero na szczeblu I ligi futsalowej. Skąd ta zmiana, że zdecydowano się już teraz?

Ciężko mi powiedzieć, na jakiej podstawie krążyły takie wieści. Prawda jest taka, że była szansa przystąpić do pierwszego naszego inauguracyjnego sezonu już jako Legia Warszawa. Niemniej osoby, które tym się zajmowały od samego początku, świadomie podjęły decyzję, że gramy pierwszy sezon jako Win Win. Było to dla nas coś całkowicie nowego. Wiedzieliśmy, że czeka nas dużo nauki i na pewno pojawią się jakieś błędy organizacyjne. Cel na ten sezon mieliśmy wyznaczony. To był awans, ale nie za wszelką cenę. Ten rok miał być dla nas przede wszystkim nauką, jak to wygląda od środka. Więc nie było żadnej zmiany decyzji.

Czy projekt dotyczy tylko futsalu seniorskiego, czy też skorzysta na tym legijna oraz warszawska młodzież futsalowa?

W tym sezonie będziemy skupiać się na zbudowaniu stabilnych fundamentów pod pierwszą drużynę, ale przyszłościowo jak najbardziej będziemy chcieli utworzyć młodzieżowe roczniki. Również będziemy chcieli nawiązać współpracę z licznymi na terenie Warszawy jaki i Mazowsza amatorskimi ligami halowymi. Mamy także w planach wdrożenie projektu, który byłby pionierski jak na polskie warunki, jeżeli chodzi o futsal. Na razie nie chciałbym zdradzać tutaj, potrzeba na to trochę czasu, ale my sobie ten czas dajemy.

Pamiętam, jak rok temu zaczynaliście swoją przygodę z futalem, to uczyliście się wszystkiego. Ale byliście bardzo zdeterminowano do gry w lidze. Nie da się ukryć, iż wasza postawa zdeterminowała MZPN do przyspieszenia prac nad powołaniem wojewódzkiej II ligi.

Bardzo dobrze stało się, że taka liga powstała na Mazowszu. Jest tutaj bardzo duży potencjał. Najlepiej obrazuje to rywalizacja w naszej lidze. W większości drugich lig w Polsce była widoczna dominacja jednej drużyny. W naszej lidze do samego końca o awans do barażów walczyły trzy zespoły. Mecze między pierwszą trójką były pełne emocji, a i inne drużyny potrafiły sprawić niespodziankę. Należy również wspomnieć o młodych chłopcach z Solca nad Wisłą, którzy w każdym meczu walczyli bardzo ambitnie. Cieszy awans Sulejówka, ale równie dobrze mogliśmy to być my, czy Zdrowie Garwolin. Pierwsza trójka prezentowała naprawdę solidny futsal, może jeszcze nieraz nieco mniej zorganizowany futsalowo, ale o sporym potencjale.




Oprócz aspektu typowo sportowego należy wspomnieć o organizacji tej ligi. Przed przystąpieniem do rozgrywek mieliśmy trochę obaw. Wszystko jednak przebiegło bez większych problemów. Zaangażowanie pana Alberta Niemca (koordynator ds. II ligi mazowieckiego futsalu z ramienia przewodniczącego Komisji Futsalu MZPN – red.), jego pomoc we wszelkich dla nas sprawach niejasnych, czy wskazówki ze strony przewodniczącego Komisji oraz dyrektor biura Mazowieckiego ZPN były niejednokrotnie bezcenne. Pokazały że jest chęć zbudowania futsalu na Mazowszu na wysokim poziomie. Więc tak naprawdę cieszymy się, że dołożyliśmy sporą cegiełkę do utworzenia tutaj futsalowej ligi.  

W rozgrywkach mieliście zawodników z niezłym wyszkoleniem indywidualnym do gry halowej. Lecz zabrakło wam typowo futsalowego ogrania. Jak po roku widzicie swoją pozycję w futsalu?

Zgadza się. Pod względem umiejętności indywidualnych mieliśmy najlepszych zawodników w tej lidze. Nie jest to tylko moja opinia, ale również opinia zawodników drużyn, z którymi mierzyliśmy się w rozgrywkach. Oprócz typowo futsalowego ogrania zabrakło nam cierpliwości na boisku, przede wszystkim w pierwszej rundzie ligi. Przez ten brak cierpliwości dwa mecze mogły zakończyć się innym wynikiem. Patrząc na naszą pozycję po rozegraniu pełnego sezonu, uważam, że nadal jest przed nami dużo pracy, ale teraz dokładniej wiemy, co trzeba jeszcze poprawić i już nad tym pracujemy. Nadal jesteśmy na pozycji ucznia, ale ucznia bardzo ambitnego.

Jeżeli zapytam o określenie w dwóch zdaniach, czego potrzeba Legii Futsal, by spełnić przedstawione przez pana  plany, to co pan wymieni?

Jak w każdym przedsięwzięciu, potrzebny jest plan i czas na jego realizację. Bardzo ważne jest wsparcie władz lokalnych i wsparcie biznesu dla danego projektu. Oczywiście to wszystko bez zaangażowania i pasji nie przyniesie efektu w postaci sukcesu. Nad tym wszystkim pracujemy. Nazwa Legia przecież zobowiązuje.

Nie da się ukryć, że w futsalu ważni są szkoleniowcy. W poprzednim sezonie brakowało w nim u was ludzi obytych z futsalem. Czy coś zmieni się?

Chcemy się rozwijać i jak najbardziej profesjonalnie podchodzić do tego, co budujemy. Trener Paweł Juchniewicz, który prowadził drużynę Win Win Warszawa w pierwszym sezonie, właśnie zakończył kurs organizowany przez Mazowiecki ZPN i otrzymał uprawnienia trenerskie PZPN Futsal C. Będzie również w nadchodzącym sezonie grającym zawodnikiem. Na swoim koncie ma kilka lat grania na poziomie I ligi. Do drużyny dołączy wspomniany już Mariusz Milewski, który na pewno swoim długoletnim, profesjonalnym doświadczeniem futsalowym będzie dzielił się z pozostałymi zawodnikami. Prawdopodobnie do drużyny dołączą jeszcze zawodnicy z doświadczeniem na poziomie minimum pierwszoligowym.

Graliście w II lidze na hali w OSiR Włochy, gdzie trybuny zapełniały się kibicami Legii. Mieliście wsparcie, ale też widać było, że futsal przyjął się w środowisku. Dzięki nowej nazwie jest szansa, że Warszawa zaakceptuje tę dyscyplinę

W nowym sezonie zostajemy w hali na ul. Gładkiej. Bardzo się cieszymy, że  dzielnica Włochy jak i OSiR Włochy zostały naszymi partnerami. Nie ukrywamy, że bardzo ważna jest dla nas stabilizacja, a współpraca z takimi partnerami nam ją zapewnia. Chcemy, żeby warszawskie Włochy były naszym domem i chcemy zostać częścią tej społeczności. Co do kibiców, którzy wspierali nas w pierwszym sezonie, było widać, że futsal im się najzwyczajniej spodobał. Jesteśmy przekonani, że ci kibice, którzy nie mieli jeszcze styczności z futsalem, docenią atrakcyjność dyscypliny. Chcemy grać dla Warszawy, dla Mazowsza, dla wszystkich tych, którzy mają Legię w sercu. Ale chcemy również być ambasadorami futsalu.

Spisał Andrzej Hendrzak