Zapowiedź 5. kolejki I grupy I ligi - typuje Adam Heliasz

  • Dział: I liga
W piątej kolejce spotkań wyjątkowo ciekawie zapowiada się starcie drużyn trenerów Gerarda Juszczaka i Klaudiusza Hirscha. Ze względu na powołanie na turniej do Kwidzyna Marcina Mikołajewicza i (jako opiekuna bramkarzy) Nicolae Neagu, mecz AZS Uniwersytet Warszawski - FC Toruń został przełożony na przyszły piątek. To daje możliwość - przynajmniej tymczasową - wskoczenia na fotel lidera dla Politechniki Gdańskiej. Czy drużyna Michała Janiaka z tej okazji skorzysta? Zdaniem naszego eksperta Adama Heliasza - jednego ze szkoleniowców KS-u Gniezno - tak właśnie będzie.
Czytaj dalej...

Powstaje Akademia Futsal Białystok

Dowodem na to, że futsal staje się coraz bardziej popularny, są kolejno powstające szkółki futsalowe w różnych rejonach Polski. Także w miastach, gdzie piłka "trawiasta" ma ugruntowaną pozycję i ciężko się na jej tle przebić z ofertą "halową". W stolicy Podlasia powstaje właśnie Akademia Futsal Białystok, o której rozmawialiśmy z jej założycielami - futsalistami Heliosu Jakubem Budźko, Karolem Domalewskim i Tomaszem Koniczkiem.
Czytaj dalej...

Neagu niepokonany, więc niespodzianki nie ma - podsumowanie Sławomira Pawenty

  • Dział: I liga
Przed tygodniem kończąc swój felieton żaliłem się, że piłkarzom pierwszej grupy brakuje skuteczności. W trzech kolejkach padło zaledwie 61 bramek. Mija tydzień i mamy wielką przemianę. W czwartej serii gier piłka lądowała w siatce aż 46 razy!

13 goli zobaczyli kibice w Unisławiu, gdzie miejscowy Team przegrał 6:7 z KS-em Gniezno. Gdy gospodarze na początku drugiej połowy wygrywali 4:2, pomyślałem, że uda się im po raz pierwszy wywalczyć komplet punktów. Jednak doświadczenie KS-u wzięło górę, a mecz futsalu pokazał po raz kolejny, że spotkanie trwa 40 minut. Zastanawia mnie siła ekipy z Wielkopolski. Wydaje się, że będzie to ligowy średniak.

Politechnika Gdańska pręży muskuły. Podopieczni Michała Janiaka uważani są za jedyny zespół, który może nawiązać walkę z FC Toruń. Gdańszczanie wygrali w piątkowy wieczór 8:2 z AZS-em Malwee Łódź. Wynik jak najbardziej mnie nie dziwi. Od początku sezonu powtarzam, że zespół z Łodzi będzie miał problem ze zdobywaniem punktów. "Polibuda" jest już z pewnością myślami przy meczu w Toruniu, który odbędzie się 8 listopada. Wiem, że dla tego zespołu ta potyczka jest o wszystko, albo inaczej... derby z sąsiadem zza między o życie lub śmierć. Panowie spokojnie! Najpierw macie mecz z Constractem.

W niedzielę popis skuteczności zaprezentował MOKS Białystok. Zespół prowadzony przez Adriana Citkę ograł Unikat Osiek 8:3. Przyznam się, że oglądałem tylko pierwszą połowę spotkania, bo niedziela jest dla mnie dniem pracującym. Niestety, załamałem się postawą bramkarza gości Andrzeja Saji. Na upartego wszystkie gole w pierwszej połowie można zapisać na jego konto. Fakt, że na uznanie zasługuje perfekcyjne uderzenie "Citasa" przy golu na 3:0. W najbliższy weekend zespół z Osieka ma mecz "na szczycie". Podopieczni Marcina Białka podejmą we własnej hali AZS Malwee Łódź. Faworyta w tej potyczce ciężko wskazać.

W sobotę w Lubawie zazgrzytało. Widać, że ekipy Constractu i AZS-u UW za sobą nie przepadają. "(...) pewność siebie i specyficzny sposób podejścia do rywala od samego zameldowania się w Lubawskiej hali prezentowali Goście" - czytamy na stronie ekipy z Warmii i Mazur (pisownia oryginalna). W lubawskiej hali spodziewałem się wojny i w sumie była. Zakończyła się remisem 3:3. Zaskoczyli mnie szkoleniowcy Constractu. Od pierwszych minut między słupki postawili Łukasza Kolwicza, a nie Michała Michaliszyna. Szybko, gdy przegrywali 0:2, wrócili do sprawdzonego rozwiązania. Ekipę ze stolicy musiało najbardziej zaboleć ostatnie trafienie gospodarzy z przedłużonego rzutu karnego, kilka sekund przed zakończeniem potyczki.

Mecz FC Toruń z Heliosem Białystok (6:0) po prostu był. Niektórzy w grodzie Kopernika już są znudzeni brakiem emocji. Przed meczem trener gości Dariusz Gołdowski zapowiadał, że jego zespół jedzie sprawić niespodziankę. Na jednym z portali społecznościowych wyczytałem, że niespodzianka będzie, jak ekipa z Podlasia pokona Nicolae Neagu. Czyli jej nie było, a mołdawski golkiper przez 155 minut rywalizacji w pierwszej lidze jest niepokonany.

Na koniec chciałbym nawiązać do felietonu Marcina Synoradzkiego, który ukazał się przed tygodniem. Działacz z Chojnic napisał: "Ale na razie też chciałbym być działaczem klubu uniwersyteckiego. Nic nie trzeba robić, kasa jest na wszystko, nie ma potrzeby biegać po sponsorach, pewnie znajdzie się też biurko i wygodny ciepły fotel". Panie Marcinie, jestem z miasta akademickiego. W Toruniu funkcjonuje jeden z większych w kraju uniwersytetów. Zawodnicy pod szyldem AZS-u UMK w profesjonalnym sporcie znaczą tylko coś we wioślarstwie, gdzie fundusze są zdecydowanie mniejsze, niż w drużynie z Futsal Ekstraklasy.

Robiąc drużyną w oparciu o AZS wcale nie jest łatwo. Z pewnością potwierdzą to koledzy z Gdańska, Warszawy czy Łodzi. A czy kasa na wszystko jest? To tylko ładnie tak wygląda.

Czytaj dalej...

Każdy z każdym może powalczyć o dobry rezultat - podsumowanie Sławomira Pawenty

  • Dział: I liga
Rozgrywki pierwszej grupy I ligi rozkręciły się już na dobre. Powody do radości mają wreszcie futsaliści AZS-u Uniwersytet Warszawski. Podopieczni Gerard Juszczaka pewnie ograli AZS Malwee Łódź. Już przed tygodniem pisałem, że goście sobotniej potyczki będą mieli wielkie problemy ze zdobywaniem punktów. Stołeczna drużyna żaliła się, że brakuje jej skuteczności. W potyczce z łodzianami poprawili swój bilans, aplikując rywalom aż siedem goli. Teraz powinno być już z górki.

Sporą niespodzianką jest dla mnie rozstrzygnięcie z Gdańska, gdzie tamtejsza Politechnika zremisowała z beniaminkiem MOKS-em Białystok 3:3. Gdy wieczorem włączyłem stronę lajfy.com i zobaczyłem wynik 2:1 dla gospodarzy, pomyślałem, że podopieczni Michała Janiaka po trzech seriach gier będą mieli, obok FC Toruń, komplet punktów. Goście sprawili psikusa i doprowadzili do remisu. Cieszyli się z niego kilkadziesiąt sekund. Gdy zespół PG trafił po raz trzeci, wiara w triumf gospodarzy wróciła. Jednak futsal jest nieobliczalny, zwłaszcza w końcówkach. MOKS wyrównał. Ekipa z Podlasia pokazała, że w tym sezonie na zapleczu ekstraklasy każdy z każdym może powalczyć o dobry rezultat. I to nadaje kolorytu rywalizacji.

Podział punktów też w Białymstoku. Helios, który przed meczem miał na swoim koncie komplet punktów, podejmował Constract Lubawa. Gdyby bukmacherzy udostępnili kursy, to na ten mecz postawiłbym 1. No i dobrze, że nie było takiej możliwości. Remis 1:1 to kolejny przykład, że w tej grupie będzie zażarta rywalizacja o ligowe punkty. Helios w najbliższą sobotę wybiera się do Torunia i zobaczymy, jak wypadnie w korespondencyjnym spotkaniu z pozostałymi drużynami.

Inauguracyjne spotkanie przed własną publicznością zagrał Unikat Osiek. Gospodarze, którzy liczyli na pierwszą wygraną w historii klubu, zmierzyli się z osłabionym KS-em Gniezno. Gospodarze przegrali 0:3, ale sami mogą być sobie winni. Razili nieskutecznością, a bramki, które stracili... Niech lepiej trener Marcin Białek to przeanalizuje, bo to się nie powinno przydarzać. Może w sobotę Unikat zapłacił frycowe, ale musi się wziąć w garść, bo w końcówce rundy wiosennej, spoglądając na terminarz, będzie miał "ciężary".

Na koniec derby FC Toruń - Unisław Team. Przed meczem trener Klaudiusz Hirsch przestrzegał swój zespół, że z młodym zespołem rywali nie będzie łatwo. Nie pomylił się. Zaangażowaniem, jakie pokazali goście, można obdarować kilka zespołów. Torunianie skończyli znów na zero z tyłu, ale mogło być różnie. Podopiecznym Jerzego Siemienieckiego zabrakło trochę "zimnej głowy" i dokładności. Gdyby to mieli, to z pewnością mocniej postraszyliby faworytów rozgrywek.

Kończąc chciałby zwrócić uwagę na jedną rzecz. Zespoły w pierwszej grupie w tym sezonie zdobyły 61 goli w 15 spotkaniach. Daje to średnią 4,06 gola na mecz. Nie jest to dużo. Więcej fantazji mają w drugiej grupie. Tam rozegrano 24 potyczki. Średnia goli imponująca - 7,54. Panowie do pracy! Kolejna okazja do ścigania kolegów z południa już w najbliższy weekend.

Czytaj dalej...

Prawie wszystko idzie z planem - podsumowanie Sławomira Pawenty

  • Dział: I liga
Drugą serię gier rozpoczęliśmy w Lubawie, gdzie tamtejszy Constract przegrał 0:5 z FC Toruń. O triumfatorach tej potyczki nie będę pisać, bo ta drużyna jest mi najbliższa i nie chciałbym posądzony o brak obiektywizmu. Jednak kilka ciepłych słów na temat gospodarzy. Ostatni raz Constract widziałem w ostatniej kolejce poprzedniego sezonu. Widać, że ekipa z województwa warmińsko-mazurskiego solidnie przepracowała letnią przerwę . To już zupełnie inna drużyna i może trochę namieszać. Jestem pod wrażeniem frekwencji na trybunach. Sobotnią potyczkę obejrzało ok. 600 osób (ponoć nadkomplet widzów). To świetny wynik. Myślę, że spora część klubów ekstraklasy może pozazdrościć takiej publiki.

Bez niespodzianki także w Łodzi, gdzie miejscowy AZS Malwee uległ Elhurtowi-Elmetowi Heliosowi Białystok 0:2. Na dzisiaj beniaminek to chyba najsłabszy zespół w tej grupie. Rozmawiałem, przed inauguracją sezonu z Sebastianem Bielichowskim, bramkarzem łódzkiego zespołu, który scharakteryzował swój drużynę jako amatorów, chcących pograć w profesjonalnej lidze. Natomiast ekipa z Białegostoku będzie groźna. Z pewnością słabszy sezon, który przydarzył się jej ostatnio, był wypadkiem przy pracy. Po dwóch seriach spotkań Elhurt-Elmet Helios ma komplet punktów.

Trzeci zespołem, który może pochwalić się sześcioma "oczkami" jest Politechnika Gdańska. Podopieczni Michała Janiaka tym razem pokonali na wyjeździe KS Gniezno 2:1. Ekipa z Trójmiasta zrewanżowała się Wielkopolanom za porażkę w ostatnim spotkaniu poprzedniego sezonu. Przegrana była bolesna, bo ówczesny Vamos stracił drugą lokatę, kosztem FC Toruń. W tym sezonie gdańszczanie z pewnością znów powalczą o dobrą pozycję.

AZS UW to chyba największy minus początku sezonu. Podopieczni Gerarda Juszczaka przegrali dwa spotkania. Najpierw u siebie z KS-em Gniezno, a w niedzielę z MOKS-em Słonecznym Stokiem Białystok. Dochodzą mnie słuchy, że największym mankamentem "Akademików" jest skuteczność, a w zasadzie jej brak. W Warszawie z pewnością nie biją na alarm. Wydaje się, że gwarantem dobrego wyniku jest trener Gerard Juszczak. AZS UW jeszcze powalczy, a pierwsze punkty na pewno wpadną w najbliższy weekend.

Na koniec wisienka na torcie, przynajmniej dla mnie: spotkanie Unisław Team - Unikat Osiek (2:2). Gospodarze dysponują bardzo młodą drużyną. Trener Jerzy Siemienicki marzy, aby jego podopieczni zajęli miejsce w pierwszej piątce, ale będzie to trudne. Spotkanie zakończyło się podziałem punktów, z czego bardzo cieszą się w Osieku. Drużyna Marcina Białka wywalczyła historyczny punkt na zapleczu ekstraklasy. Ciekawe, czy ktoś oglądał relację z tego meczu? Unikat na swoim facebook'owym profilu napisał: "transmisja była nadawana niezależnie od nas najwyraźniej wystąpiły jakieś problemy, tak czy inaczej przepraszamy" (pisownia oryginalna). Pech chciał, że transmisji nie było. Godzinę przed rozpoczęciem spotkania propozycję przeprowadzenia relacji otrzymała telewizja internetowa KP Sport. Niestety, było za późno. Ostatecznie w hali był przedstawiciel tej stacji, ale kamery nie mógł wyjąć. To nie pierwszy raz, jak media są tak traktowane przez prezesa Unikatu. Dobrze, że p. Filipa nie wyrzucił z hali, czego osobiście doświadczyłem.

Za nami już dwie serie meczów. Na razie nie sypnęło niespodziankami i prawie wszystko idzie z planem. Spokojnie - nudno nie będzie. Jestem przekonany, że niektórym puszczą nerwy i będzie wesoło, bo sezon kończy się dopiero w połowie kwietnia.

Czytaj dalej...

Organizatorzy finałów MMP wybrani

W konkursie na organizację finałów Młodzieżowych Mistrzostw Polski kobiet nie było żadnej rywalizacji. Do przeprowadzenia turniejów zgłosiło się bowiem po jednym klubie w każdej kategorii wiekowej. Spory wybór był za to wśród kandydatów do organizacji finałów mężczyzn.
Czytaj dalej...

Czterech ekstraklasowców już za burtą pucharu

Remedium Pyskowice, GKS Futsal Tychy i Euromaster Chrobry Głogów nie sprostały swoim rywalom i już na etapie 1/16 finału odpadły z Halowego Pucharu Polski. Skompromitowały się Czerwone Diabły z Chojnic, które do Białegostoku wysłały głębokie rezerwy i do domu wracały z bagażem - bagatela - 16 bramek.
Czytaj dalej...
Subskrybuj to źródło RSS