Toruń wciąż walczy o "czwórkę"
Niewykorzystane sytuacje z pierwszej połowy zemściły się na Cleareksie w drugiej części gry. FC Toruń zasłużenie w Chorzowie wygrał, w dużej mierze dzięki dobrej postawie Nicolae Neagu i niezłej skuteczności.
Poniedziałkowy mecz, ostatni pojedynek ekstraklasy przed przerwą dla reprezentacji, rozpoczął się od falowych ataków gospodarzy. Zegar pokazywał zaledwie 40. sekundę, gdy pierwszy raz swoimi umiejętnościami musiał wykazać się Nicolae Neagu, parując uderzenie Daniela Wojtyny po wysokim odbiorze Pawła Budniaka. Po chwili Budniak już osobiście miał sytuację sam na sam z Mołdawianinem. Zarówno z tej, jak i z kolejnych okazji, tym razem Wojtyny i Mariusza Segeta, bramkarz Torunia wychodził obronną ręką. W 6. minucie powinno być 1:0. Paweł Budniak strzelał na bramkę już opuszczoną przez Neagu, ale zamiast do siatki, trafił w stojącego przed nim Michała Suchockiego. Poprawka minęła słupek. Dopiero w 7. minucie goście mieli pierwszą swoją szansę na bramkę - po dalekim wyrzucie od bramki, głową próbował Damiana Purolczaka zaskoczyć Marcin Mikołajewicz. Piłka minęła jednak bramkę. Minutę później przyjezdni oddali pierwszy strzał w światło bramki, gdy Purolczak wybronił strzał Patryka Szczepaniaka. Jednak cała pierwsza połowa wyglądała tak samo - Clearex atakował, podopieczni Klaudiusza Hirscha koncentrowali się na obronie, bo gra do przodu niespecjalnie im się kleiła. Miejscowi konsekwentnie zasypywali Neagu strzałami - swoich sił próbowali: dwukrotnie Krzysztof Salisz, dwukrotnie Robert Gładczak, Mariusz Seget, Tomasz Golly czy już w samej końcówce Szymon Łuszczek, ale sposobu na sforsowania mołdawskiej zapory w bramce nie znaleźli. Goście mogli się odgryźć dwa razy. Za pierwszym razem z daleka huknął Mykola Morozow, za drugim Szczepaniak zamiast odegrać na pustą bramkę do kolegi, wolał sam wypróbować Purolczaka. Obie próby okazały się nieskuteczne. Pierwsza połowa wyglądała więc całkiem efektownie, ale zabrakło tego, na co kibice czekali najbardziej, czyli bramek.
Druga połowa rozpoczęła się znów od mocnego uderzenia Cleareksu. Już w 22. minucie kolejną "setkę" zmarnował Mateusz Omylak, wyprzedzając jednego z torunian na drugim metrze i... uderzając piłkę akurat tam, gdzie znajdowała się noga Nicolae Neagu. Ataki miejscowych z czasem spadły na sile, co skrupulatnie wykorzystali goście. Piękne crossowe podanie Cleversona w 27. minucie wykorzystał Mateusz Waszak, w sytuacji sam na sam radząc sobie z Damianem Purolczakiem. To zmobilizowało miejscowych, ale tylko na chwilę - blisko wyrównania był Szymon Łuszczek. Jednak już dwie minuty po pierwszej bramce, torunianie cieszyli się z drugiej. Na strzał z dystansu zdecydował się Cleverson, a zasłonięty Purolczak przepuścił nienajgroźniejsze - wydawałoby się - uderzenie. Przy 0:2 Clearex dalej prowadził grę, ale już nie dochodził z taką łatwością do sytuacji strzeleckich. Wyjątkiem była poprzeczka, w którą bombę posłał w 30. minucie Paweł Budniak. Na 4 minuty przed końcem wieloosobowy sztab trenerski z Chorzowa zdecydował się na wycofanie bramkarza. I ten manewr nie przyniósł powodzenia, a pozwolił tylko Marcinowi Mikołajewiczowi na zdobycie swojej 21. bramki w sezonie.
Wygrała więc drużyna skuteczniejsza (bo gdyby ktoś w naszym futsalu bawił się w statystyki, to złapałby się za głowę widząc optyczną przewagę gospodarzy) i posiadająca w składzie bramkarza w lepszej formie. Neagu rozgrywał bowiem jeden z lepszych meczów w sezonie, z kolei Purolczak ponosi chociaż część winy przy obu bramkach, które wpuścił - a roboty nie miał przesadnie dużo. Po porażce sytuacja Cleareksu robi się już krytyczna. Za 2 tygodnie chorzowian czeka chyba decydujące spotkanie z AZS-em UŚ Katowice. Tam już nie będą sobie mogli pozwolić na stratę punktów. FC Toruń natomiast zachował szanse na miejsce w pierwszej czwórce. Na ich korzyść przemawia fakt, że oba ostatnie mecze zagrają we własnej hali. Na niekorzyść - że Red Devils, których ścigają, mają teoretycznie łatwiejszych rywali (choć Diabły będą musiały pofatygować się na jeden wyjazd - do Głogowa).
Etykiety

04.04.2016 godz. 19:30