Śląsk Wrocław nie gra już o nic. I napisał historię
Jaxan WKS Śląsk Wrocław Futsal jest pierwszym w tym sezonie klubem Fogo Futsal Ekstraklasy, który zapewnił sobie utrzymanie w lidze i jednocześnie nie ma już szans na awans do play off.
Utrzymanie Śląsk zapewnił sobie w 28. kolejce, dzięki korzystnym wynikom zespołów znajdujących się niżej w tabeli oraz własnemu remisowi z Legią Warszawa. Wrocławianie są niepokonani od sześciu spotkań. W rundzie wiosennej wywalczyli dotąd 19 punktów, co jest dziewiątym wynikiem w lidze. Dla porównania, jesienią zgromadzili tylko 11 punktów.
Śląsk jest pierwszym klubem od czasu ostatniej reformy rozgrywek, który wygrał baraże między wicemistrzami grup 1. ligi a następnie jako beniaminek utrzymał się w futsalowej ekstraklasie. Dokonał tego przy potężnych nakładach. Obecny skład Śląska ma niewiele wspólnego z ubiegłorocznym. Chociaż kilka nazwisk w kadrze się powtarza, regularnie jak przed rokiem, gra jedynie Christopher Moen.
Już w poprzednim sezonie Śląsk miał sporo obcokrajowców, Polacy byli jednak silną grupą. Teraz jedynie obsada bramki wciąż we Wrocławiu jest polska. Pozostali Polacy są obecni w meczowej czternastce, ale na boisko wychodzą rzadko i na krótko. Ze wszystkich 74 goli, strzelonych w tym sezonie przez Śląsk, polskich bramek jest zaledwie cztery. To tyle ile trafień ma na koncie sprowadzony zimą Niemiec Kim Herterich, choć nasi zachodni sąsiedzi do futsalowych potęg się nie zaliczają. W kadrze Śląska są zawodnicy z dziewięciu różnych nacji (wliczając kontuzjowanego Lassiego Lintulę, który jednak ma ważny kontrakt na przyszły sezon) i jest to rekord ekstraklasy. Trenera również Wrocławianie mają z zagranicy.
W ekstraklasie o nic, poza honorem, nie gra już od kilku kolejek także Ruch Chorzów, który przed rokiem wyprzedził Śląsk w tabeli grupy południowej 1. ligi futsalu, uzyskując bezpośredni awans. Występując jako jedyni w całkowicie polskim składzie, chorzowianie z hukiem spadli z ekstraklasy.
