Mistrzem Polski jest Gatta!
Drużyna Marcina Stanisławskiego i Wojciecha Sopura już w drugim meczu rozstrzygnęła losy tytułu mistrza Polski. Choć w pierwszej połowie Pogoń 04 stawiała się gospodarzom, to w drugiej przewaga zduńskowolan nie podlegała dyskusji i zasłużenie wygrała 6:2.
Pierwsza połowa ostatniego - jak się okazało - meczu sezonu była bardzo wyrównana. Od mocnego uderzenia - w poprzeczkę - rozpoczął Daniel Krawczyk, niecelnie zamykając wgranie Michała Marciniaka. W odpowiedzi po zejściu zwodem do środka mocno, ale w środek bramki, uderzył Oleksandr Szamotij, niecelnie strzelał również Dominik Solecki. Gospodarze wyszli na prowadzenie niedługo później. Niezrozumienie Kamila Lasika z Szamotijem wykorzystał Marcin Stanisławski, w zamieszaniu podbramkowym wbijając piłkę do siatki. To był dopiero początek emocji. Gatta wciąż nacierała. Bombę Michała Szymczaka efektownie sparował golkiper Portowców, a nieco za mocne wgranie Arkadiusza Szypczyńskiego niecelnie zamknął na długim słupku Michał Klaus. W tym czasie jedyny ruch z przodu po stronie gości robił Mateusz Jakubiak, ale z czasem role na boisku się odwróciły i Pogoń mocno przycisnęła. W 13. minucie Jakubiak - wybrany w plebiscycie Futsal Ekstraklasy odkryciem sezonu - zamknął w słupek świetne dogranie od kolegi, a dobitkę na róg odbił Dariusz Słowiński. Przyjezdni wywalczyli rzut rożny i wykorzystali go. Po szybkiej wymianie piłek z Jakubiakiem na listę strzelców ładnym technicznym strzałem wpisał się Ukrainiec grający w barwach zero-czwórki. Do końca pierwszej połowy wynik się nie zmienił, choć obie drużyny miały swoje okazje na wyjście na prowadzenie. Bliski pokonania Lasika był Krawczyk, efektownie uwalniając się od Soleckiego i uderzając minimalnie obok słupka. W ostatniej minucie jeszcze lepszej sytuacji nie wykorzystali przyjezdni. Wgranie Michała Kubika z prawej strony odbiło się od interweniującego Igora Sobalczyka i spadło wprost pod nogi Szamotija. Strzał tego ostatniego instynktownie zdołał odbić Słowiński, a dobitka Adama Jonczyka okazała się niecelna.
Druga połowa rozpoczęła się podobnie jak pierwsza, bo Gatta znów szybko wyszła na prowadzenie. Stratę przy wyprowadzaniu piłki Mateusza Geperta i asystę Marcina Stanisławskiego wykorzystał Arkadiusz Szypczyński i w 22. minucie było 2:1. 3 minuty później szał na trybunach wywołał Michał Marciniak. Jego strzał z lewej strony boiska nie wydawał się jakoś specjalnie groźny, ale zaskoczył Kamila Lasika, który drugiej połowy w Zduńskiej Woli nie może zaliczyć do udanych. Pogoń odpowiedziała po rzucie karnym podyktowanym za faul Marciniaka na Michale Kubiku - Adama Miłosińskiego (który na tę okazję pojawił się między słupkami) pokonał Adam Jonczyk. W 27. minucie ponownie nie popisał się Lasik, dając się zaskoczyć Danielowi Krawczykowi strzałem głową i to tyłem (!) po dalekim przerzucie od Dariusza Słowińskiego. Łukasz Żebrowski nie mógł być zadowolony, bo kolejny już przeciwnik wykorzystał niepewną grę jego bramkarza na przedpolu - taktyka wysokich piłek kierowanych w pole karne Pogoni okazała się w przeciągu sezonu zaskakująco skuteczna. Ale Pogoń wciąż walczyła. Kapitalną okazję po dwójkowej akcji miał Gepert, którego strzał w świetnym stylu obronił Dariusz Słowiński. Niedługo później trener Żebrowski zaordynował grę w przewadze, a Gatta grała już z pięcioma przewinieniami na koncie, co pozwalało mieć nadzieje na pogoń... Pogoni w końcówce. Nic z tych rzeczy. Decydujące okazało się zagranie ręką Marka Bugańskiego w 35. minucie. Zawodnik ze Szczecina pomógł sobie w ten sposób opanować piłkę w niegroźnej sytuacji (dalekie wykopnięcie piłki przez zduńskowolan, ale za Bugańskim był jeszcze Lasik), a prawdziwą petardę z rzutu wolnego posłał prosto do siatki Igor Sobalczyk. Gości ostatecznie pognębił jeszcze Michał Szymczak, wykorzystując zbyt wolną zmianę wycofanego bramkarza - Kubika - z Lasikiem i posyłając piłkę do siatki z drugiego końca boiska.
Na podsumowania przyjdzie jeszcze czas, ale można spokojnie powiedzieć, że mistrzostwo dla Gatty jest jak najbardziej zasłużone. Zduńskowolanie przegrali w ciągu całego sezonu ledwie 3 mecze w lidze! Teraz pozostaje mieć nadzieję, że dominacja na krajowych parkietach przełoży się na równie dobrą grę w UEFA Futsal Cup. Ale to dopiero w sierpniu. Teraz przed mistrzami zasłużony odpoczynek - lub gra na plaży, bo jak wiadomo wielu zawodników Gatty lubi "odpoczywać" grając w beachsoccera.
Na podsumowania przyjdzie jeszcze czas, ale można spokojnie powiedzieć, że mistrzostwo dla Gatty jest jak najbardziej zasłużone. Zduńskowolanie przegrali w ciągu całego sezonu ledwie 3 mecze w lidze! Teraz pozostaje mieć nadzieję, że dominacja na krajowych parkietach przełoży się na równie dobrą grę w UEFA Futsal Cup. Ale to dopiero w sierpniu. Teraz przed mistrzami zasłużony odpoczynek - lub gra na plaży, bo jak wiadomo wielu zawodników Gatty lubi "odpoczywać" grając w beachsoccera.
Etykiety
- Ekstraklasa
- Gatta Zduńska Wola
- Pogoń 04 Szczecin
- Daniel Krawczyk
- Michał Marciniak
- Oleksandr Szamotij
- Dominik Solecki
- Kamil Lasik
- Marcin Stanisławski
- Michał Szymczak
- Arkadiusz Szypczyński
- Michał Klaus
- Mateusz Jakubiak
- Dariusz Słowiński
- Michał Kubik
- Igor Sobalczyk
- Adam Jonczyk
- Mateusz Gepert
- Adam Miłosiński
- Łukasz Żebrowski
- Marek Bugański

15.05.2016 godz. 18:00