Gatta odczarowała telewizję fot. TVP Sport

Gatta odczarowała telewizję

Mistrz Polski zrealizował plan, jaki miał do wykonania przed hitowym starciem z Rekordem Bielsko-Biała. Gatta mecz z Cleareksem wygrała, przełamując telewizyjną "niemoc" - poprzednie starcia zduńskowolan transmitowane przez TVP Sport kończyły się jedynymi w sezonie remisami obrońców tytułu.
Gatta Active Zduńska WolaClearex Chorzów21.11.2016 godz. 18:30

Gatta Active Zduńska Wola - Clearex Chorzów
3:2 (3:1)

Protokół meczowy

W przedmeczowym wywiadzie dla TVP Sport trener Marcin Waniczek zapowiadał, że jego zawodnicy będą się starali zaskoczyć Gattą wysokim pressingiem od pierwszych minut. Tymczasem w pierwszej połowie, a zwłaszcza do okolic 15. minuty to gospodarze dali chorzowian prawdziwą lekcję pressingu. Spotkanie zaczęło się dla mistrza Polski znakomicie, bo już w 35. sekundzie po strzale Michała Marciniaka do odbitej przez Pawła Pstrusińskiego piłki dopadł Michał Szymczak i wyprowadził swój zespół na prowadzenie. W odpowiedzi w golkipera po indywidualnej akcji trafił Tomasz Golly. W 5. minucie kapitalny strzał po rozegranej w szybkim tempie akcji oddał Marciniak, lecz równie kapitalną interwencją popisał się Pstrusiński. Skuteczną ripostę wyprowadził za to Mikołaj Zastawnik - zawodnicy Cleareksu we czwórkę (!) osaczyli Daniela Krawczyka, a po kontrze reprezentant Polski założył popularny "kanał" Dariuszowi Słowińskiemu. Miejscowych wcale to nie podłamało, a ich gra nie straciła na animuszu. Minutę po wyrównaniu dobrej okazji nie wykorzystał Mateusz Olczak, sytuację sam na sam z Marcinem Kiełpińskim obronił też Pstrusiński, ale wobec strzału z dystansu Igora Sobalczyka bramkarz przyjezdnych nie miał już wiele do powiedzenia. Niby wszyscy wiedzą, jaka petarda drzemie w nogach takich zawodników jak "Kulfon" czy Mariusz Milewski, a jednak zduńskowolanie wciąż swoimi "bombami" potrafią zaskakiwać rywali.

Minutę po golu na 2:1, swoje trafienie dołożył wreszcie bardzo aktywny Marciniak, wykorzystując jeden z bardzo nielicznych błędów Pawła Pstrusińskiego, a nawet nie tyle błąd, co niezdecydowanie. Przy tym wyniku gra z wolna się uspokajała, choć jeszcze w 14. minucie bliski podwyższenia był Arkadiusz Szypczyński, po którego strzale piłkę z linii bramkowej wybił Damian Ficek. Do głosu zaczęli jednak wreszcie dochodzić także goście. Nie mogli jednak znaleźć recepty na dobrze dysponowanego Słowińskiego. Swoich okazji na bramkę kontaktową nie wykorzystali Tomaszowie - Lutecki i Golly. Z drugiej strony swoich szans nie wykorzystali Daniel Krawczyk i w samej końcówce Mateusz Olczak, w efekcie drużyny na przerwę schodziły przy stanie 3:1.
Druga połowa miała już zupełnie inne tempo. Gatta, bazując na swoim doświadczeniu, skupiła się na rozbijaniu akcji rywali, jakby starając się... zatrzeć dobre wrażenie z pierwszej części gry. Wszystko oczywiście w kontekście hitowego starcia, jakie czeka w niedzielę zduńskowolan, którzy pojadą na mecz z liderem - Rekordem Bielsko-Biała. Na parkiecie mieliśmy więc sporo chaosu i akcji krótkich, a niedokładnych. W tym okresie na wyróżnienie zasługuje indywidualna szarża Tomasza Gollego oraz akcja Mikołaja Zastawnika, który piłkę kierował na długi słupek już upadając, w efekcie ładnej akcji nie zdołał zamknąć Mateusz Omylak. W zespole gospodarzy szarpać próbował Marcin Kiełpiński, jak w 34. minucie, gdy we w miarę dobrej pozycji i w przewadze liczebnej oddał niecelny strzał. Atakował jednak głównie Clearex, ale zmiany rezultatu to nie przynosiło. Pomogło dopiero wpuszczenie Zastawnika w roli lotnego bramkarza. Już po kilkunastu sekundach gry w czarnej koszulce reprezentant Polski ponownie skierował piłkę do siatki, po rękach Dariusza Słowińskiego. Na więcej już drużyna Wojciecha Sopura i Marcina Stanisławskiego nie pozwoliła. Podwyższyć za to mógł dwukrotnie niezmordowany Igor Sobalczyk, raz uderzając niecelnie ze szpica po kontrze z Danielem Krawczykiem, a raz po kolejnej świetnej akcji trafiając w słupek bramki Pawła Pstrusińskiego.

Mistrzowie Polski wypełnili więc plan, który polegał na zniwelowaniu straty punktowej do Rekordu. W tabeli oba zespoły dzielą już tylko 2 punkty, co w kontekście szlagierowego pojedynku tych drużyn w niedzielę może tylko cieszyć. Na pewno wciąż wyżej stoją akcje bielszczan, mimo wyjazdowej "wpadki" w Gdańsku, ale pierwsza połowa w Zduńskiej Woli pokazała, że ci, którzy Gattę już skreślili, mogą się jeszcze w tym sezonie solidnie zdziwić.