Victor Andrade: Lidze polskiej nie jest daleko do brazylijskiej fot. Jarosław Frąckowiak

Victor Andrade: Lidze polskiej nie jest daleko do brazylijskiej

Victor Andrade został super bohaterem minionej kolejki ekstraklasy. W niedzielę Brazylijczyk dokonał czegoś niesamowitego – w ostatnich trzech minutach meczu Acana Orzeł Jelcz Laskowice – Gatta Active Zduńska Wola strzelił hat tricka i poprowadził gospodarzy do triumfu 4:3. - Orzeł to wspaniały klub do gry w futsal - mówi nam po tym pojedynku.

 

W niedzielę twój zespół w wielkim stylu rozprawił się z Gattą Active Zduńska Wola. Ty pokazałeś, jak strzelić trzy gole w trakcie trzech ostatnich minut. To było coś nieprawdopodobnego! Co czułeś po tym fantastycznym występie?

Czułem się absolutnie doskonale. Gatta jest silną drużyną. Kiedy trafiłem do Polski, pierwszym zespołem, który obserwowałem, była właśnie Gatta, która mierzyła się w Zduńskiej Woli z Piastem Gliwice. Podziwiałem niektórych graczy, co było powodem do dumy.

Widziałem, że wiele osób było pod ogromnym wrażeniem tego, co osiągnąłeś w niedzielę. Czujesz, że zrobiłeś coś niezwykłego? Otrzymujesz wiele gratulacji?

Tak... Czuję, że zrobiliśmy w naszym mieście coś wspaniałego. Zespół, który ma, jak dobrze myślę, 4-5 lat, przedostawał się z poziomu na poziom i trafił do najwyższej polskiej klasy rozgrywkowej. Teraz nasza ekipa należy do czwórki najlepszych drużyn w kraju, co jest naprawdę gigantycznym osiągnięciem! Wracając do ostatniego meczu, otrzymywałem nie tylko gratulacje. Zdarzyły się też bluzgi ze strony sympatyków Gatty, ale taka jest gra. Czasami mnie to nawet śmieszy.




W tym sezonie zdobyłeś dziesięć bramek. To dużo?

To dobry rezultat. Każdego roku ustanawiam sobie cel. W tym sezonie udało mi się go osiągnąć. Rzeczywiście, zakładał on strzelenie dziesięciu bramek. Teraz chcę podnosić sobie poprzeczkę.

Co możesz powiedzieć na temat współpracy z Orłem?

To jest wspaniały klub do gry w futsal. Właśnie on otworzył mi drzwi do Europy. Zawsze będę Orłem, bez względu na to, gdzie będę w danym momencie. Będę nosić tę flagę na zawsze!

A jakie masz zdanie na temat kibiców z Jelcza-Laskowic?

Ludzie, którzy przychodzą na nasze mecze, zawsze są niesamowici. Wspierają nas, śpiewają i cały czas krzyczą. To jest satysfakcjonujące. Są niesamowici! Moimi największymi fanami są jednak również moja żona, która opuściła Brazylię, by towarzyszyć mi podczas tej szaleńczej przygody, a także mój syn, z którym rozmawiam codziennie. Za każdym razem mówi mi, że jego serce bije dla tego zespołu, w którym ja gram. To jest fantastyczne!

W następnym spotkaniu twój zespół będzie walczył o ligowe punkty z Rekordem Bielsko-Biała, który ma już zapewnione kolejne mistrzostwo kraju. Zanosi się na trudny pojedynek dla Orła.

Zgadzam się. Graliśmy przeciwko tej drużynie trzykrotnie i za każdym razem przegrywaliśmy. To będzie bardzo trudne spotkanie i doskonale o tym wiemy. Jedziemy jednak powalczyć o punkty.




Jak w ogóle trafiłeś do Polski?

Przyjechałem do Polski dzięki mojemu menedżerowi. Jest Hiszpanem i zna naszego trenera. Orzeł otworzył mi drzwi i pomógł wyjechać z Brazylii.

Podoba ci się nasz kraj?

Lubię polską pogodę. To dziwne, że takie słowa padają z ust Brazylijczyka, ale kocham zimę. Zimę, zimno i śnieg. To jest dla mnie prawdziwa magia.

A co sądzisz na temat polskiego futsalu? Wiem, że u nas poziom jest niższy niż w Brazylii...

Jest gorzej pod kątem technicznym, ale przoduje pod względem fizycznym, struktur, atmosfery i jakości. Gra w Polsce jest dla mnie bardzo dobra.

Co w szczególności różni futsal w Polsce od tego brazylijskiego?

Różnica opiera się głównie na tym, o czym już wspomniałem. To coś więcej niż tylko hala. Powtórzę jednak, że lidze polskiej nie jest daleko do brazylijskiej.

Czy w przyszłości chciałbyś wrócić do Brazylii? Czy może masz plany na dalsze życie w Polsce?

Jeśli to będzie możliwe, planuję zostać w Polsce jeszcze przez kilka lat. Później pomyślę o innym miejscu do gry, a może nawet o powrocie do Brazylii. Myślę, że na razie tutaj zostanę.

Czy masz jakieś konkretne sportowe plany lub cele?

Moim planem jest być mistrzem we wszystkim, w czym mogę nim zostać. Bez względu na to gdzie jestem. To mnie napędza do dalszego działania. Największe marzenie zakładało grę w Europie i to realizuję. W przyszłości chcę dalej pracować i mieć dużo pozytywnej energii, aby wszystko szło w dobrym kierunku i przyszła jak najlepsza propozycja dla mnie i mojej rodziny.

Rozmawiał Mateusz Domański