Polski futsal nie szanuje swojej historii
Ale nikt o tym nie poinformował. Nasz futsal ma bowiem ogromny problem z pielęgnowaniem pamięci o przeszłości. Klasycznym przykładem jest strona Futsal Ekstraklasy. Inne "zawodowe" ligi na specjalnej podstronie publikują wszystkie komunikaty z najbłahszymi decyzjami, podejmowanymi przez organ zarządzający rozgrywkami. Na stronie ekstraklasy jako "Dokumenty" możemy znaleźć za to regulamin "Ligi Typerów", zarzuconej po jednym sezonie działania. Bieżących komunikatów brak, a przecież takowe były publikowane już ponad dekadę temu, gdy Komisja Futsalu miała siedzibę w Katowicach, karty zawodników były z papieru a słowo "extranet" w potocznej mowie mogło oznaczać najwyżej szybkie działanie internetu.
Mało tego - wraz z nową odsłoną witryny FE spuszczono do kosza wszystkie statystyki od sezonu 2017/18 wstecz. A potem wyrzucono te z 2017/18. Zwróćcie uwagę - gdy będziecie wchodzić na stronę ekstraklasy, by poszukać tzw. tabeli wszech czasów, znajdziecie ją - z danymi do sezonu 2016/17 włącznie. Poprzedniego ani tym bardziej zakończonego przed chwilą sezonu nie uwzględniono. Najlepsi strzelcy w historii? Jeszcze ciekawiej - do niedawna tam również czas zatrzymał się w czerwcu 2017, a w okolicach kwietnia tę stronę... w ogóle usunięto.

Nie dowiemy się więc, ile oficjalnie Krawczykowi brakuje do Korczyńskiego. Ale spokojnie, w czerwcu 2017 klasyfikacja też pełna była błędów - ot choćby zupełnie zapomniano o Romanie Wachule, od którego zaczął się ten tekst, a który w 2017 roku miał już na koncie 80 goli. Klasyfikacja rzekomo uwzględniała tych, którzy strzelili co najmniej 70. To może policzymy jakiegoś snajpera, wchodząc w konkretne sezony? Niespodzianka - strzelców w ogóle w archiwalnych sezonach nie znajdziemy, gdy zagłębimy się dalej, niż w 2017/18. Poza danymi z 2015/16, skopiowanymi bezmyślnie z popularnego portalu 90minut. Skopiowanymi tak bardzo toczka w toczkę, że klikając w drużyny w tabeli zostaniemy przekierowani właśnie na 90minut.pl.
21 maja minęło równo 80 lat od rekordu Ernesta Wilimowskiego, który w meczu Ruch Chorzów - Union Touring Łódź zdobył 10 bramek. Osiągnięcie to do dziś nie zostało poprawione. Wilimowski strzelił jeszcze przed wojną 117 goli i do dziś wiadomo, kiedy, komu i ile. Przez to, że środowisko futsalowe zupełnie nie dba o swoją historię, my nie jesteśmy w stanie odtworzyć danych sprzed raptem kilku lat.