Łukasz Błaszczyk: Co roku jestem lepszym bramkarzem fot. Constract Lubawa/ Paweł Jakubowski

Łukasz Błaszczyk: Co roku jestem lepszym bramkarzem

- Upadek Akademii FC Pniewy był dla mojego rozwoju paradoksalnie najlepszym bodźcem do złapania nowych wyzwań - mówi Łukasz Błaszczyk, który awansował do ekstraklasy z GI Malepszy Futsal Leszno, ale przed rozpoczęciem nowego sezonu po trzech latach powrócił do Red Dragons Pniewy.

Futsal-Polska: Jakie były powody twojego odejścia z KS Futsal Leszno i dołączenia do Red Dragons?

Łukasz Błaszczyk: O moim odejściu z Leszna zadecydowały niuanse, drobne szczegóły przedstawione przez oba kluby w postrzeganiu roli mojej osoby w kolejnych latach funkcjonowania danego klubu.

Czy miałeś w planach zmianę klubu po zakończonym sezonie?

Nie miałem takiego zamiaru. Otrzymałem cztery oferty po zakończeniu sezonu. Natomiast po rozmowie z trenerem Łukaszem Frajtagiem doszedłem do wniosku, że to ten klub chce reprezentować w następnych latach.

Zatrzymując się przez chwilę na ekipie z Leszna – na czym bazować będzie ta ekipa w nadchodzącym sezonie? Miałeś też możliwość gry przeciwko Constractowi – jak twoim zdaniem zaprezentują się lubawianie w ekstraklasie?

Praktycznie oprócz mnie w Lesznie zostają wszyscy pozostali. Dochodzi do tego trzech nowych zawodników. Myślę, że ten klub nie zmieni stylu i będzie bazował na dobrym przygotowaniu motorycznym, dużej determinacji oraz na solidnych podstawach taktycznych. Drużyna z Lubawy to natomiast duże zgranie zespołu, wojskowa wręcz solidność wykonywania założeń taktycznych trenera, co konsekwentnie i z sukcesami wdrażają zawodnicy. Oba zespoły mają podstawy, by toczyć równorzędną walkę z drugą częścią tabeli. Natomiast może trochę zabraknąć do tych najmocniejszych drużyn.




Ostatnie trzy lata spędziłeś na zapleczu ekstraklasy. Często pojawia się pytanie o poziom rozgrywek I ligi. Jak wypada to porównanie?

Nie grałem w I lidze nigdy wcześniej, ale słyszę od stałych pierwszoligowych bywalców, że jej poziom idzie w górę. Mam nadzieję, że takie marki jak Orzeł Jelcz-Laskowice, Constract Lubawa, czy Futsal Leszno będą przykładem na solidność przygotowania pierwszoligowych zespołów do zaistnienia na ekstraklasowych parkietach.

Jak lepszym i dojrzalszym zawodnikiem stałeś się od twojej ostatniej wizyty w Pniewach? Czy przez te trzy lata w Lesznie rozwinąłeś się piłkarsko?

Futsal czy hobistycznie triathlon uprawiam już od lat. I mogę powiedzieć jedną pewną rzecz - co roku jestem lepszym bramkarzem, co roku osiągam lepsze wyniki wydolnościowe na zawodach triathlonowych. A jednocześnie jestem coraz starszym zawodnikiem. Natomiast świadomość funkcjonowania organizmu, doświadczenie w pracy i grze powoduje, że czuje się z roku na rok lepszym zawodnikiem i sportowcem. Oczywiście, nie ma nic za darmo. Kosztuje mnie to wiele wysiłku, poświecenia innych rzeczy kosztem odpowiedniego przygotowania. Kiedyś słowo regeneracja nie miało racji bytu. Teraz jest to elementem treningu.

Dołączasz do Red Dragons, z dwoma bramkarzami z ekstraklasową przeszłością. W jakiej roli widzi cię Łukasz Frajtag - bo pewnie o tym rozmawialiście: podstawowego bramkarza i mentora dla młodszych Kuby Budycha i Rafała Roja czy raczej każdy z waszej trójki startuje z czystą kartą i musi przekonać, że zasługuje na grę w pierwszym składzie?

Muszę jednoznacznie stwierdzić, że moje przyjście nie powoduje, iż Kuba, czy Rafał siadają z urzędu na ławkę. Trener jasno określił moją rolę w zespole i dał nam wszystkim równe szansę na grę. Z racji, że na początku września biorę udział w Mistrzostwach Europy U-19 na Łotwie (jako trener bramkarzy - red.), wiadome będzie, że pierwsza lub dwie pierwsze kolejki ekstraklasy opuszczę. Dlatego zadaniem trenera, jak i moim, będzie przygotować Kubę i Rafała jak najlepiej, by drużyna już od pierwszej kolejki ruszyła pełną parą.

Czy był jakiś pomysł szkolenia młodszych bramkarzy w Pniewach i na czym miałby polegać ten projekt?

Od pomysłu trenowania bramkarzy wszystko się zaczęło. W tym roku do drużyny dołączy jeden z młodych bramkarzy. Mam nadzieję, że będzie ich coraz więcej. Mam też nadzieję, że młodzi ludzie będą widzieli swoją przyszłość w futsalu i możliwość spełnienia marzenia każdego sportowca, jakim jest gra w reprezentacji kraju.

Z Red Dragons odszedłeś w 2016 roku. Już zdążyłeś zapoznać się ponownie z kolegami. Jak zmieniła się drużyna przez te trzy lata?

Z niektórymi chłopakami widywałem się w tym czasie. Ale moje pierwsze wrażenie? To, że chłopacy hmm... nabrali doświadczenia, obyli się, „dorośli” w tym dobrym słowa znaczeniu do gry w ekstraklasie. Wielu z nich to już w pełni ukształtowani, przygotowani do gry zawodnicy. Niektórzy mają spory bagaż doświadczenia i mogą ze spokojną głową podchodzić do kolejnych wyzwań i celów. To powoduje, że od tej drużyny można oczekiwać i wymagać coraz więcej, i stawiać sobie realne cele.

Cele Red Dragons pewnie zostaną jeszcze nakreślone przez zarząd i trenera, ale może zapytam cię o twoje cele indywidualne. Co chciałbyś osiągnąć w sezonie 2019/20?

Moim celem będzie zagrać jak najwięcej bardzo dobrych meczów. Natomiast, jeśli to któryś z moich kolegów bramkarzy będzie grał, będę starał się pomóc mu jak najlepiej potrafię i wspierać w każdej sytuacji. Natomiast nie ma co ukrywać, przychodzę do klubu, by podnieść rywalizację i bronić w bramce.

Miałeś swoje „pięć minut” w reprezentacji. Czy zagranie z orzełkiem na piersi 11 meczów to było spełnienie twoich marzeń z dzieciństwa?

Zdecydowanie, upadek Akademii był dla mojego rozwoju paradoksalnie najlepszym bodźcem do złapania nowych wyzwań i osiągnięcia zamierzonego celu, jakim było reprezentowanie kraju. Przejście do Red Devils otworzyło mi nowe możliwości. Spowodowało, że wówczas trener miał wyraźny powód, by powołać mnie do kadry. To był fajny czas. Ale jako dziecko chciałem grać na boisku trawiastym, bo nie wiedziałem, czym jest futsal. Teraz przychodzą inne czasy. Mamy młodych ludzi, którzy już w wieku juniora marzą o reprezentacji futsalowej. Za chwilę młodzi chłopcy pojadą na finały Mistrzostw Europy reprezentować swój kraj. To jest świetna motywacja dla pozostałych i musimy o tym dużo mówić i to nagłaśniać, by dać cel każdemu potencjalnemu młodemu zawodnikowi.

Akademia, Red Devils, Red Dragons, KS Futsal Leszno – w każdym klubie, w którym grałeś, drużyna osiągała rewelacyjny wynik końcowy. Mistrzostwa z Akademią, wicemistrzostwo z Red Devils, czwarte miejsce z Red Dragons, awans do ekstraklasy w Lesznie. Czy w sposób szczególny wracasz pamięcią do któregoś z klubów i mówisz sobie: „w tym klubie wykręciliśmy naprawdę świetny wynik”?

W każdym klubie czułem swój wkład w pracę i osiągnięty wynik. Natomiast ta praca była wykonywana w różny sposób. Na pewno w Lesznie czy Chojnicach ten bezpośredni wynik zależał w sporej mierze od mojej postawy na boisku. Ale i w Pniewach czułem, że wspieram swój zespół czy to na boisku czy poza nim. Każdy tytuł doceniam, ale zadowolenie szybko mija i zaraz szukam kolejnych celów do zdobycia.




Czy liga z czterema nowymi zespołami, ale bez systemu play-off, będzie ciekawsza? Jakie jest twoje stanowisko, jeśli chodzi o ten popularny ostatnio problem z najlepszym systemem rozgrywek dla ekstraklasy?

Jestem konsekwentnie za wprowadzeniem systemu play-off. Zawsze mówię, że gra się dla kibiców i emocji, a kwestia rozstrzygnięć sportowych jest tylko miłym dodatkiem. Takich emocji, jak pamiętam z meczów play-off Akademii czy Chojnic, nie doświadczy się w żaden inny sposób. Ale widocznie, by to docenić, najpierw trzeba to przeżyć. Rozumiem więc, dlaczego tak wielu się opiera. Ja mogę tylko apelować, by uwierzyć w magię futsalu. A ta dyscyplina potrafi być nieprawdopodobnie zwrotna w akcji. A to kibice i potencjalni sponsorzy kochają najbardziej.

Będąc w Akademii FC Pniewy czy w Red Dragons często dochodziło do sytuacji, że startowałeś w roli rezerwowego bramkarza. Tego problemu nie miałeś w Chojnicach czy Lesznie. Krążą głosy, że rola drugiego bramkarza jest najbardziej niewdzięczna, bo trzeba być gotowym, żeby wejść w każdym momencie meczu, zmienić nastawienie i koncentrację, by wybronić drużynie mecz. Jak to widzisz ze swojej perspektywy wielu lat gry?

Bramkarz jest bardzo ważnym ogniwem w drużynie. Nie tak dawno bramkarz Barcelony Juanjo siedział cały mecz na ławce i wszedł na boisko tylko na rzut karny. Broniąc go dał zwycięstwo, a w konsekwencji mistrzostwo kraju. Bramkarz jest strategiczną postacią w swojej drużynie. A najlepsze kluby i najlepsi trenerzy dbają, by w swoich drużynach posiadać przynajmniej dwóch bramkarzy, którzy w każdej chwili będą gotowi pomóc swojej drużynie.

Czy dołączenie do Red Dragons wiąże się niejako z twoją pracą jako szkoleniowca bramkarek w reprezentacji Polski?

Trener Łukasz Frajtag jak i zarząd klubu bardzo dobrze ustosunkowali się do mojej pracy trenera reprezentacji. Zarówno tej kobiecej, jak i U-19 mężczyzn. Cieszę się, że mam wsparcie w klubie w realizowaniu się jako trener w reprezentacji narodowej. Niedługo, bo już we wrześniu, Mistrzostwa Europy U-19, a pod koniec października swoje mecze z reprezentacją Holandii zagrają panie w Poznaniu. Co będzie dobrą okazją dla naszych kibiców, by obejrzeć spotkanie na żywo.

Jakie plany i cele są stawiane przed reprezentacją kobiet w nadchodzącym sezonie?

Reprezentacja zmienia system gry oraz stara się ugruntować trzon zespołu. Eliminacje do ME odbędą się dopiero w kolejnym roku, więc jest czas na wzmocnienie drużyny i wypracowanie różncyh rozwiązań.

Goalkeeper Futsal Camp – czy możesz powiedzieć trochę o tym projekcie?

Był to pomysł na pomoc bramkarzom w podnoszeniu swoich umiejętności. Jest duża potrzeba w kształtowaniu umiejętności bramkarza futsalu. A trenerzy futsalowi jasno mówią, iż jest to niejako osobna dyscyplina, która wymaga osobnego kształtowania przez specjalistę w tym fachu. Albo przyznają, że nie mają okazji wzmocnić swojej wiedzy w tym zakresie. Teraz nie trudno za pomocą internetu zrobić trening bramkarzowi. Ale sprawienie, by trening miał sens, by był zgodny z potrzebami, by kształtował odpowiednie umiejętności czy też cechy, by był dostosowany do założeń pierwszego trenera, by - mówiąc krótko - miał ścisłe podłoże merytoryczne, to już do tego potrzeba kogoś, kto zrozumie podstawy tworzenia procesu myśli szkolenia. Mam nadzieję, że w jakimś czasie będę miał okazję podzielić się swoją wizją postrzegania i kształtowania treningu bramkarza z innymi trenerami futsalowymi. Bo niestety, ale jeszcze nie każda drużyna w Polsce może sobie pozwolić na zatrudnienie trenera bramkarzy. 

Rozmawiał Mateusz Nizio