Tomasz Starowicz: Musimy narzucać sobie coraz wyższe cele
Remedium Pyskowice sprowadziło już czterech nowych zawodników, a testuje kilku kolejnych. O sytuacji w klubie i przygotowaniach do sezonu rozmawialiśmy z Tomaszem Starowiczem.
Wznowiliście już przygotowania do sezonu, ale Pan pierwsze treningi musiał odpuścić?
- Tak, nabawiłem się kontuzji na mistrzostwach Polski w beachsoccera w ostatnich dniach czerwca. Także nie do końca jestem jeszcze wyleczony, nie zacząłem treningów z maksymalnym obciążeniem. Na razie trenuję indywidualnie, pewnie jeszcze przez około 2 tygodnie.
Ale reszta drużyny trenuje już normalnie?
- Przez cały okres przygotowawczy mamy zaplanowane 4 treningi tygodniowo na naszych obiektach - hala, siłownia, również w terenie - aż do czasu obozu, który mamy zaplanowany pod koniec sierpnia. Do tego dochodzą oczywiście sparingi.
W zespole macie wiele nowych twarzy...
- Po wypożyczeniu wrócił do nas Krzysztof Piskorz, jego przyszłość jeszcze się decyduje, podobnie jak przymierzani są Kamil Myśliwiec z Mareksu Chorzów i Szymon Morgała z AZS UŚ Katowice. Trenują z nami - i to już są sprawy dograne - Mateusz Omylak z Gwiazdy Ruda Śląska oraz Sławomir Pękala z GKS-u Tychy. Jest też chłopak, który przyszedł z boisk trawiastych, bardzo obiecujący Łukasz Janicki, oraz oczywiście Zbigniew Mirga - nie muszę go chyba przedstawiać - będący bardzo dużym wzmocnieniem dla Remedium. Pozostałe transfery powinny się wyjaśnić w przeciągu dwóch-trzech tygodni.
Odchodzi za to na pewno Damian Ficek. Ktoś jeszcze?
- Damian podjął decyzję o przejściu do zespołu GAF Jasna i jest to na pewno dla nas spore osłabienie, to trzeba przyznać. Z tego co wiem, to jeśli chodzi o kolejne nazwiska jakichś większych osłabień nie będzie. Dariusz Rymaszewski z nami został, choć zapowiadał zakończenie przygody z piłką. Mamy też kilku zawodników, którzy tak jak ja przechodzą jeszcze rehabilitację. Tomasz Misiak powoli wraca po kontuzji, a Damian Rybitwa przeszedł ciężką chorobę. Nie wiadomo jeszcze jak będzie z Łukaszem Borowskim, jego uraz był trudny do leczenia, on jest na etapie podejmowania decyzji z lekarzem o tym, co będzie dalej.
Łukasz Groszak zostaje? Mówi się, że w zeszłym roku stanowił co najmniej połowę wartości waszej drużyny.
- Łukasz jest bez wątpienia bardzo ważną dla nas postacią, jest jednym z najlepszych bramkarzy w Polsce. Na dziś nie mam informacji, by gdziekolwiek odchodził. Jako, że znam się z nim nie tylko z Remedium, ale i z pracy, jestem na 100 procent pewien, że bym coś wiedział, gdyby miał się z Pyskowicami pożegnać.
Stawiacie już sobie cele na ten sezon? W zeszłym roku spokojnie zapewniliście sobie utrzymanie, ale to było wszystko, na co było Was stać.
- Tak, przy czym celem w poprzednim sezonie było właśnie utrzymanie. I to nam się udało, a nie mieliśmy jakoś wyżej poprzeczki zawieszonej. Ale cały czas trzeba iść do przodu. Myślę, że ósme miejsce nas tym razem już nie zadowoli. Obiektywnie kadrę mamy szerszą i lepszą niż ostatnio. Na pewno damy z siebie wszystko, żeby zająć wyższe miejsce i by w pewnym momencie sezonu nie musieć już patrzeć do tyłu.
Dziękuję za rozmowę i życzę szybkiego powrotu do zdrowia, Panu i reszcie rehabilitujących się kolegów.