Pedro Henrique Da Silva Pereira - dawny Pedrinho - i Pedro De Oliveira Silva - nazwany Pedrinho w Constrakcie fot. Red Devils Chojnice/ Aleksander Knitter Pedro Henrique Da Silva Pereira - dawny Pedrinho - i Pedro De Oliveira Silva - nazwany Pedrinho w Constrakcie

Constract ma brazylijską perełkę? Swoboda Pedro De Oliveiry Silvy urzekła trenera [BOHATER WEEKENDU]

Constract Lubawa zaliczył mocne wejście do ekstraklasy, wygrywając na wyjeździe 6:1 z drużyną Red Devils Chojnice. Czołową rolę w zespole beniaminka odegrał Pedro De Oliveira Silva. Brazylijczyk w debiutanckim występie zainkasował dwie bramki i jedną asystę. Wygląda na to, że Constract ma w swoich szeregach brazylijską perełkę.




- Bardzo się cieszę, że dobrze poradziłem sobie w meczu i pomogłem swojej drużynie, zdobywając dwa gole, ale bardziej jestem szczęśliwy z tego, że wywalczyliśmy zwycięstwo. Nie gramy jako zespół, ale jako rodzina. Wszyscy walczymy wspólnie. Razem dążymy do zdobywania bramek, razem bronimy. Jesteśmy rodziną! – powiedział Pedro De Oliveira Silva podczas rozmowy z naszym portalem.

Wyjaśnijmy od razu kwestię zasadniczą - Constract zakontraktował dwóch zawodników o imieniu Pedro: jeden z nich to właśnie Pedro De Oliveira Silva (tak brzmi pełne jego nazwisko), drugi to Pedro Henrique Da Silva Pereira. Szkopuł w tym, że pierwszy z nich (nr 12 w składzie) w czasie transmisji z Chojnic nazywany był Pedrinho, taka sama ksywa znajduje się też z tyłu jego koszulki. Tymczasem prawdziwy Pedrinho... to ten drugi. Pedro Henrique Da Silva Pereira (nr 4) właśnie jako Pedrinho grał w zeszłym roku w barwach Informatiki Timisoara, m.in. w Lidze Mistrzów z Rekordem Bielsko-Biała (co można zobaczyć w retransmisji tego meczu). Pedro De Oliveira Silva natomiast jeszcze w ostatnim roku w Kuwejcie grał po prostu jako Pedro Oliveira. "Zapytaliśmy zawodników, co chcą mieć na koszulkach, żeby tych dwóch Pedrów odróżniać. I tak sobie wybrali" - wyjaśnia nam przedstawiciel Constractu. To trochę dziwne, bo ciężko sobie wyobrazić, by np. słynny Carlos Caetano Bledorn Verri grał jako Dunga, by później nagle zdecydować, że chce, aby mówiono na niego przykładowo Carlos Verri. Niemniej by nie powodować zamieszania, w tych wypadkach będziemy wyjątkowo używać pełnych imion i nazwisk Pedrów z Lubawy.

Na marginesie dodajmy, że kolejny Brazylijczyk w Constrakcie - Victor Diego Vieira Marinho - ma pseudonim Vitinho. I też nie wiemy, czemu w klubie zdecydowano, by oznaczać go... dwoma imionami.

Wracając do Pedro De Oliveiry Silvy - brazylijski futsalista w samych superlatywach wypowiada się na temat Constractu. A dlaczego w ogóle zdecydował się na grę w tym klubie?

- Wybrałem Constract, ponieważ jego przedstawiciele powiedzieli mi, że będzie to zespół z wielkimi ambicjami. Dziś widzę, że to prawda. Poza tym znalazłem tutaj rodzinę. Wszyscy bardzo miło mnie powitali. Bardzo im za to dziękuję! Wierzymy, że ten sezon będzie dla nas bardzo dobry. W każdym meczu będziemy grać o wygraną, robiąc wszystko co możliwe i... niemożliwe. Mamy świetny team. Dużo trenowaliśmy, mieliśmy świetny okres przed startem sezonu, a rozpoczęcie rozgrywek od zwycięstwa jest dla nas czymś rewelacyjnym – stwierdził.

Jak przekazał nam Dawid Grubalski, trener Constractu, to, co mogliśmy zobaczyć w niedzielę, to jeszcze nie wszystko, co potrafi Pedro De Oliveira Silva. - Dał próbkę swoich możliwości, jednak nie rozwinął skrzydeł. Był to mecz, w którym jasno powiedzieliśmy sobie, że potrzebujemy kolektywu, a nie indywidualności. Każdy zawodnik się do tego dostosował i bardzo mnie to cieszy – przyznał szkoleniowiec.

Skąd pomysł na ściągnięcie Pedro De Oliveiry Silvy? - Po sezonie mieliśmy mało czasu na poszukanie wzmocnień. Szybko określiłem, o jakich predyspozycjach zawodników muszę szukać. Przeglądając wielu zagranicznych zawodników, natrafiłem na niego. Nie mogłem odpuścić, gdy zobaczyłem, ile w jego grze jest swobody – wyjaśnił Grubalski.




W kadrze Constractu znajduje się czterech obcokrajowców - inny bohater z Chojnic, bramkarz Imanol Chavez, a także wspomniani rozgrywający Pedro Henrique Da Silva Pereira i Vitinho. Czy wobec tego w zespole są problemy z komunikacją? - Chcieliśmy wzmocnić zespół Polakami, jednak rynek jest bardzo wąski. Padło więc na obcokrajowców. Ważne dla nas było to, by cała czwórka potrafiła się porozumiewać w jednym języku i była z jednej kultury. Problemy z komunikacją oczywiście są, jednak od początku okresu przygotowawczego pracujemy nad prostymi zwrotami, by szybko i łatwo porozumiewać się w działaniach na boisku. Formę będę mógł ocenić po pierwszej rundzie. Póki co cieszę się, że są zaangażowani, wykonują nakreślone założenia i angażują się w życie klubu – dodał trener lubawian.

Wracając do niedzielnego meczu w Chojnicach, wynik Constractu robi wrażenie. Styl gry beniaminka nie był jednak porywający. - Trzeba sobie powiedzieć jasno, że nie zagraliśmy super meczu. Byliśmy zdeterminowani w obronie i z dużym wyrachowaniem wykorzystywaliśmy błędy przeciwników. W naszej grze było dużo nerwowości, brakowało płynności w ataku. Chaotycznie wykonywaliśmy stałe fragmenty gry. Pracy jest więc bardzo dużo. Liczę, że z meczu na mecz będzie coraz lepiej – zaznaczył opiekun Constractu.

Beniaminek ekstraklasy ma jasne plany. - Naszym celem na pierwszą rundę jest znalezienie się w środku tabeli, nie chcemy by groziło nam widmo spadku, a spadają aż trzy drużyny, więc nie będzie lekko. Po pierwszej rundzie postawimy sobie nowy cel, w zależności od tego, jak wywiążemy się z tego pierwszego – podsumował Dawid Grubalski.

współpraca Jakub Mikulski