Bartłomiej Krzywicki. Zastąpił podstawowego bramkarza i zatrzymał kanonadę [BOHATER WEEKENDU]
Numerem jeden w katowickiej bramce jest Kamil Lasik. Co się zatem stało, że między słupkami stanął Bartłomiej Krzywicki? - Niestety, w poprzedniej kolejce, w meczu z zespołem z Leszna, Kamil doznał kontuzji. Naciągnął mięsień dwugłowy i jeszcze potrzebuje troszkę czasu na powrót, ale rehabilitacja przebiega zgodnie z planem - wyjaśnił reprezentant AZS UŚ. - Wszyscy czekamy na jego powrót na boisko! - zapewnił.
Warto wspomnieć, że Krzywicki trafił do Katowic (via drugoligowa wówczas Sośnica Gliwice) z Odry Opole, która w zeszłym sezonie spadła z I ligi. Okresu spędzonego w tym zespole nie wspomina najlepiej. - Czas w Odrze oceniam jako ciężki, ponieważ wbrew panującej opinii w futsalu, jakoby w Odrze wszystko było super, to prawda była taka, że zmagaliśmy się tam z poważnymi problemami praktycznie na każdej płaszczyźnie - stwierdził golkiper, zastrzegając, że "trener Marcin Waniczek wykonał ogromną robotę". - Jednym z plusów, jakie zostały mi po poprzednim sezonie, na pewno są ludzie, których tam poznałem i miałem przyjemność z nimi dzielić szatnię, a także utrzymywać znajomość również po sezonie - stwierdził.
Zdecydowanie lepiej zawodnik wypowiedział się na temat swojego obecnego pracodawcy. - Podstawowa różnica, jaka jest między klubami, to na pewno to, że klub z Katowic jest zdecydowanie bardziej zorganizowany i poukładany, oraz cały czas w tym aspekcie chce się rozwijać i podnosić sobie poprzeczkę - wyjaśnił.
AZS UŚ Katowice póki co idzie przez sezon jak burza. Zespół ma na swoim koncie komplet trzech zwycięstw i jest obecnie liderem ekstraklasowych zmagań. Z pewnością wiele osób głowi się nad tym, w czym tkwi recepta na tak dobre wyniki. - Myślę, że sekret tkwi w naszym dobrym przygotowaniu przed sezonem, kiedy trenerzy nam nie odpuszczali i wykonaliśmy kawał solidnej roboty. Ponadto naszą siłą jest kolektyw - tworzymy zgraną drużynę, co przekłada się na boisko, gdzie każdy z chłopaków niesamowicie haruje i daje z siebie wszystko - powiedział Krzywicki.
Teraz AZS UŚ czeka kolejna trudna przeprawa. Już w piątek katowicki zespół zmierzy się na własnym parkiecie z Rekordem Bielsko-Biała, który również w tym sezonie jeszcze nie przegrał. To będzie hit czwartej kolejki ekstraklasy. - Do meczu z Rekordem będziemy się przygotowywać tak, jak do każdego innego spotkania. Liga jest bardzo wyrównana i w każdym meczu trzeba wybiegać wygraną i być zawsze skoncentrowanym na robocie, niezależnie od drużyny, z którą gramy - podsumował Bartłomiej Krzywicki.