„Początek tego sezonu to katastrofa dla FC KJ Toruń” fot. Artur Szefer / Pogoń 04 Szczecin

„Początek tego sezonu to katastrofa dla FC KJ Toruń”

Za nami sześć kolejek ekstraklasy. Większość drużyn rozegrała wszystkie planowane spotkania. W zupełnie innej sytuacji jest FC KJ Toruń. Ekipa z Grodu Kopernika ma na swoim koncie zaledwie dwa mecze. - Niestety, początek tego sezonu to katastrofa dla FC KJ Toruń, jeżeli chodzi o terminarz – przyznaje Patryk Stasiuk, prezes toruńskiego klubu.

W dwóch odbytych meczach toruńscy futsaliści inkasowali remisy. Ze skromnym dorobkiem dwóch punktów zamykają obecnie ekstraklasową tabelę. - Na początku sezonu ciężko oceniać wyniki zespołu. Największym problemem jest nasza skuteczność, bo statystyki nie pozostawiają złudzeń, kto w obu meczach górował na parkiecie. W świat idzie jednak wynik i mamy dwa remisy. Można powiedzieć, że spodziewałem się więcej – mówi Patryk Stasiuk.




FC KJ Toruń od początku sezonu boryka się z problemami. - Niestety, początek tego sezonu to dla nas katastrofa, jeżeli chodzi o terminarz. Cały czas borykamy się z niedopatrzeniami przy tworzeniu terminarza ekstraklasy. Niektóre informacje spływają za późno, inne są przegapiane. Na spotkaniach Komisji Futsalu i Piłki Plażowej, jak i na walnym Futsal Ekstraklasy, dużo uwagi poświęcone było temu, żeby terminarz był optymalny. Wiele rzeczy zostało ujętych i przypilnowanych. Klika uciekło. Niestety, wszystkie dotknęły FC Toruń i stąd taki bałagan. Mistrzostwa Europy U-19 odbywały się po raz pierwszy i akurat nasz szkoleniowiec - trener Żebrowski - poprowadził zespół do medali, za co składam gratulacje. Niestety dla klubu, dwie kolejki trzeba było przełożyć – tłumaczy prezes.

To nie koniec perturbacji torunian. - Na wniosek Piasta przełożyliśmy mecz w Gliwicach, a krótko po tym odwołano nam mecz z Rekordem, ze względu na udział w Lidze Mistrzów. O dwóch meczach wiedzieliśmy wcześniej i stosownie się do tego przygotowaliśmy. Mecz z Piastem zgodziłem się przełożyć, bo i tak był rozgrywany w środku tygodnia, między meczami weekendowymi, więc nie było różnicy rozegrać go teraz czy później – zauważa przedstawiciel FC KJ Toruń.

- Największy problem pojawił się przy anulowanym meczu z Rekordem. Decyzja została wydana na czternaście dni przed meczem, gdzie klub od lipca miał zarezerwowana Arenę Toruń. Ta decyzja sprawiła, że totalnie zaburzony został rytm meczowy. Natychmiast musieliśmy zatrzymać promocję wydarzenia, odwołać służby medyczne, ochronę i organizację imprezy masowej. Ponieśliśmy też koszty związane z odwołaniem wydarzenia. Mam nadzieję, że los odpłaci nam ten pechowy początek dobrymi wynikami na koniec sezonu, o co na pewno nasi zawodnicy będą walczyć – podkreśla.

Wszystkie przełożone mecze trzeba kiedyś zagrać. W listopadzie i grudniu futsalistów FC KJ na pewno czeka dziesięć spotkań! A może i więcej. - Meczów będzie może nawet jedenaście, ponieważ w środę zgłosiłem propozycję rozegrania spotkania z Rekordem na weekend 28/29 grudnia. Nie ma fizycznych możliwości, aby rozegrać to spotkanie przed świętami, nawet w środku tygodnia. Myślę, że to raczej bardziej wyzwanie sportowe. Nie pamiętam w historii klubu takiego maratonu. Organizacyjnie jestem spokojny. Większość spotkań jest na wyjazdach, a w klubie mamy sprawny zespół do organizacji meczów, więc nie mam powodów do zmartwień – zapewnia Stasiuk.

Warto odnotować, że w tym sezonie FC KJ Toruń swoje domowe mecze ma rozgrywać na Arenie Toruń. Wcześniej ekipa z Grodu Kopernika rywalizowała głównie w hali Uniwersyteckiego Centrum Sportowego UMK. Skąd pomysł na przenosiny?




- Nasz klub już od kilku lat zabiegał o możliwość rozgrywania spotkań w Arenie Toruń. Nasza ówczesna hala UCS UMK wydawała się dla nas za mała i nie mieściła wszystkich chętnych na komfortowe oglądanie futsalu na żywo. Nasz VIP room, w którym mamy zawsze około 100 gości, pękał w szwach. Niestety, zawsze napotykaliśmy problemy. Najważniejszym był problem techniczny związany z parkietem. Arena dysponuje dwoma parkietami - do koszykówki i do futsalu/piłki ręcznej. Wieloletnim użytkownikiem Areny są Twarde Pierniki i rozegranie meczu futsalu wymagało kosztownej i czasochłonnej operacji wymiany parkietu. Aż do roku 2018 w którym udało mi się namówić władze TIS do zuniwersalizowania parkietu futsalowego na potrzeby obu dyscyplin. Po tym zabiegu, w zeszłym sezonie, udało nam się rozegrać dwa spotkania w Arenie. Pozostałe terminy niestety były zajęte.  Po zdobyciu trzeciego z rzędu medalu mistrzostw Polski udało nam się przekonać Panią Mariolę Soczyńską, dyrektor Wydziału Sportu i Turystyki UM Torunia, do poparcia naszych starań. Zyskaliśmy także w oczach pana prezydenta Zaleskiego i całego otoczenia zainteresowanego rozwojem sportu w naszym mieście. W międzyczasie z korzystania z areny głównej zrezygnowały siatkarki oraz koszykarki, więc pojawiło się miejsce dla futsalu. Suma tych okoliczności zaowocowała przeprowadzką na jeden z lepszych obiektów tego typu w Polsce i obecnie możemy komfortowo i wręcz ekskluzywnie przyjąć naszych kibiców i gościć naszych VIP-ów – wyjaśnia włodarz toruńskiego klubu.

A jaka atmosfera panuje wokół futsalu w Grodzie Kopernika? - Mamy dobry klimat dla naszej dyscypliny. Utrzymuje się on odkąd pamiętam i jest coraz lepszy. Sprzyjają temu nasze wyniki w ostatnich latach, które zwróciły uwagę władz miasta, stąd też łatwiej nam było z przenosinami na Toruń Arenę. Jeżeli chodzi o naszych kibiców, to są oni wspaniali. Wygrywali już plebiscyty na najlepszą publiczność ekstraklasy. Liczę, że nasze mecze z trybun oglądać będzie średnio około tysiąca osób, także wsparcie kibiców jest. O sponsorów dbamy szczególnie, oddając im do dyspozycji nasz VIP room, oraz w sposób wyrazisty promujemy ich produkty i usługi. Trzeba powiedzieć, że nasi sponsorzy są jak jedna wielka futsalowa rodzina. Marwit, Klub Szwejk, Hurtownia Euro Drób czy Drukarnia Klanad, są to w zasadzie firmy będące z toruńskim futsalem od zawsze na dobre i na złe. Jest też całe mnóstwo firm i osób, które w ostatnich latach mocno wsparły naszą inicjatywę. Klub ma nowego sponsora tytularnego, jakim jest Kollegium Jagiellońskie, oraz dwóch nowych partnerów strategicznych – firmę Profinans oraz galerię Toruń Plaza. Łącznie wszystkich sponsorów i partnerów mamy ponad pięćdziesiąt. Miasto Toruń, widząc kierunek, w jakim idziemy, także z roku na rok zwiększa dofinansowanie dla naszego klubu – podkreśla sternik FC KJ.

W zeszłym sezonie torunianie sięgnęli po wicemistrzostwo Polski. Wobec tego wysoko zawiesili sobie poprzeczkę przed startem trwających rozgrywek. - Zawsze celem jest poprawa wyniku i walka o każdy punkt. Dysponujemy zgraną szatnią, a o to jest najtrudniej. Mamy trenera, który wygrał plebiscyt na najlepszego szkoleniowca ekstraklasy 2018/19. Nie jest nam łatwo walczyć z takimi gigantami, jak Rekord czy Clearex. Gatta też jest zawsze groźna, co już pokazała na początku tego sezonu. Z szacunkiem podchodzimy do wszystkich zespołów. Beniaminkowie też nie będą chłopcami do bicia, szczególnie Constract czy zespół z Leszna. GSF prowadzi selekcjoner kadry Polski. Liga będzie w tym roku szalona i nieprzewidywalna. Celem jest solidne rozegranie sezonu, a ja mam nadzieję, że nie będzie on dla nas gorszy od poprzedniego – podsumowuje Patryk Stasiuk, prezes FC KJ Toruń.