Jędrzej Jasiński: Znów mogę się cieszyć życiem fot. AZS UŚ Katowice/ Maciej Jurkiewicz

Jędrzej Jasiński: Znów mogę się cieszyć życiem

Za Jędrzejem Jasińskim słodko-gorzki powrót na parkiety ekstraklasy. Z jednej strony, przy okazji meczu AZS UŚ Katowice – Gwiazda Ruda Śląska (4:2), mógł znów poczuć sportową rywalizację, ale z drugiej – było to związane z zakończeniem jego kariery zawodniczej. Pokazując uznanie do tego, przez co ostatnio przeszedł, postanowiliśmy wybrać go bohaterem kolejki.

Futsal-Polska: W minionej kolejce wrócił pan do rywalizacji w rozgrywkach ekstraklasy. Na wstępie zapytam, jakie to uczucie?

Niestety nie do końca takie, jak bym chciał, bo było to związane z zakończeniem kariery sportowej. Ale na pewno powrót po takim wypadku, poczucie znów wnętrza szatni i atmosfery meczowej było bardzo fajne.

Pańska drużyna wygrała i jest wiceliderem ekstraklasy. Wygląda to naprawdę dobrze...

Tak, to prawda, chłopaki w tym sezonie wyglądają świetnie. Na pewno duża w tym praca całego sztabu trenerskiego Miłosza Kocota. Widać, że ma bardzo ciekawy pomysł na tę drużynę. Będę bardzo kibicował chłopakom, aby udało im się ten sezon upamiętnić może jakimś medalem.

Wydaje mi się jednak, że wynik schodzi na dalszy plan, gdy do gry po ciężkich perturbacjach wraca ktoś taki jak pan. W sierpniu, kiedy światło dzienne ujrzała informacja o pańskim wypadku, świat futsalu wstrzymał oddech. Pamięta pan cokolwiek z tamtego dramatycznego dnia?

No niestety, ale takie rzeczy w sporcie się dzieją. Na szczęście wszystko potoczyło się dobrze. Trafiłem w ręce świetnych lekarzy, którzy postawili mnie znów na nogi. Nie pamiętam niestety dnia wypadku ani kilku kolejnych.

Pierwsze wieści były bardzo niepokojące. Później zaczęły pojawiać się nieco lepsze informacje…

Na początku nie było jasne, co się stało i dlaczego, ale na szczęście lekarze uporali się z tym świetnie i znów mogę się cieszyć życiem.




Czym był spowodowany sierpniowy incydent? Miał pan wcześniej jakieś problemy ze zdrowiem?

Niestety nigdy na badaniach nic złego nie wychodziło, więc ciężko było przeciwdziałać czemuś, o czym się nie wie. Na ten moment lekarze ustalili, że prawdopodobnie miałem migotania przedsionków od dłuższego czasu, dlatego nie potrafiłem ich rozróżnić, gdy następowały. Niestety, tamtego feralnego dnia zamieniły się w nagłe zatrzymanie krążenia.

Czy po odzyskaniu świadomości czuł pan wsparcie płynące ze świata futsalu?

Oczywiście, wsparcie było ogromne. Płynęło od całego środowiska futsalowego - od zawodników, trenerów, kibiców i włodarzy polskiego futsalu. Bardzo dziękuję całemu środowisku za ogromne wsparcie, jakie do mnie docierało w tych trudnych chwilach.

Sierpniowy wypadek to już historia. Było poważnie, dlatego troszkę mnie dziwi, że tak szybko wrócił pan do gry w lidze! Wygląda na to, że jest pan niesamowitym twardzielem. Powiedział pan jednak, że ten powrót jest równoznaczny z zakończeniem pańskiej kariery. Rozumiem zatem, że są przeciwskazania, by znów uprawiał pan futsal na 100 procent.

Niestety, na ten moment to koniec zawodowego grania z mojej strony. Na razie delikatnie będę zaczynał z lekarzami jakiekolwiek ćwiczenia, ale bardzo wierzę, że jakoś sobie z tym poradzimy i może jeszcze kiedyś wrócę do futsalu.

Domyślam się, że po przerwie głód gry jest u pana szczególny...

Teraz, gdy już trochę ochłonąłem i sprawy zdrowotne się trochę uregulowały, pojawia się głód piłki, ale tak jak wspomniałem wcześniej, o tym, co będzie w przyszłości, zdecydują lekarze. Świetnie mi się z nimi pracowało i pozostawię im możliwość decyzji.

Jakie nastroje panują w waszym zespole po dotychczas rozegranych spotkaniach? Wraz z dobrymi wynikami rośnie apetyt?

Oczywiście w drużynie jest już kilku starszych zawodników, którzy chcieliby coś w końcu osiągnąć i w jakiś sposób zapisać się w historii polskiego futsalu, więc mocno wierzę, że jeśli posłuchają swojego trenera, to tak właśnie będzie.

Jaki jest wasz cel na trwające rozgrywki ekstraklasy? Czujecie się na tyle mocni, by pokusić się o włączenie się w walkę o tytuł mistrzowski?

Ja nie widzę przeszkód, by się tak stało. W końcu ta drużyna ma bardzo wiele mocnych argumentów, więc bardzo wierzę, że to właśnie ten moment i ten sezon będzie tym spektakularnym w historii AZS-u.

Ma pan jakieś sportowe plany czy marzenia? Czy w jakiś sposób wiąże pan swoją przyszłość z futsalem?

Kurs trenerski mam skończony. Czas pokaże, czy starczy czasu na wszystko. Na razie powoli adaptuje się do normalnego życia i na tym się skupiam.




Proszę powiedzieć, czy zajmuje się pan czymś poza futsalem? Jakieś inne zainteresowania, pasje czy praca?

Na ten moment to praca, do której planuję wrócić, no i klub KS Sośnica Gliwice, gdzie budujemy szkółkę piłkarską i chcemy stworzyć coś naprawdę fajnego. Czas pokaże, czy się uda i z jakim skutkiem.

Rozmawiał Mateusz Domański