Pechowiec Piotr Pietruszko Pechowiec Piotr Pietruszko fot. Wirtualne Pniewy

Walkower tajny przez poufny. Zapomnieli wpłacić 100 zł. Muszą zapłacić 1,5 tys. zł i przegrali 0:5

Wynik meczu 12. kolejki ekstraklasy GI Malepszy Futsal Leszno - Piast Gliwice, rozegranego 16 grudnia, został dwa tygodnie później zweryfikowany jako walkower dla gości. Ani ekstraklasa, ani kluby, nie powiadomiły o tym na swoich kanałach informacyjnych.

W zespole z Leszna wystąpił w tym spotkaniu Piotr Pietruszko, który we wcześniejszych spotkaniach uzbierał trzy żółte kartki. To oznaczało konieczność wpłacenia 100 zł kary, by mógł grać dalej - przy czwartym napomnieniu zawodnik musiałby jeden mecz pauzować. Leszczynianie zapomnieli o tym.

- Kara przed meczem z Piastem Gliwice nie została zapłacona przez nasze przeoczenie - tłumaczy w rozmowie z Futsal-Polska Paweł Mrozkowiak, prezes klubu z Leszna. - Byliśmy do tej pory przyzwyczajeni przez PZPN, który zarządzał rozgrywkami w I lidze, że płacimy ryczałt za kartki i nie musimy tego tematu pilnować. Zdziwieni zresztą jesteśmy, że ekstraklasie nie ma możliwości zapłacenia ryczałtu z góry, który eliminowałby takie przypadki. Jak usłyszeliśmy w Komisji Ligi, udziałowcy spółki Futsal Ekstraklasa nie wyrazili na to zgody - dodaje.

Oprócz walkowera, który był dla gospodarzy o tyle mało dotkliwy, że na parkiecie i tak przegrali 0:3, klub z Leszna musi zapłacić 1,5 tys. zł kary pieniężnej „za wystawienie do gry nieuprawnionego zawodnika”. - Komisja Ligi podjęła taką decyzję na podstawie obowiązujących przepisów tj. regulaminu dyscyplinarnego PZPN. Proszę mi wierzyć, że Komisja działa według prawa związkowego, a nie własnych odczuć. Nie ma takich kar za walkower jak kara w zawieszeniu lub upomnienie. To oczywiste chociaż niezamierzone niedopełnienie obowiązku przez Klub. Kiedyś np. Legia (na trawie) za podobne przewinienie otrzymała również karę walkoweru i karę finansową. Przykłady można mnożyć - tłumaczy Janusz Leyk, przewodniczący Komisji Ligi Futsal Ekstraklasy.

- Komisja Ligi zawsze pomaga klubom w interpretacji przepisów prawa związkowego, takich jak uprawnienia, transfery itp. Wielokrotnie edukuje i stosuje najłagodniejsze środki, zawarte w regulaminie dyscyplinarnym. W tym przypadku klub miał prawo się odwołać do wyższej instancji, czyli Najwyższej Komisji Odwoławczej PZPN. Nie zrobił tego, czyli uznał zasadność kary i przyjął na siebie winę - dodaje Leyk. Dlaczego leszczynianie się nie odwołali? - Nie składaliśmy odwołania, uznając, że i tak nie zmieni to decyzji Komisji Ligi - wyjaśnia Mrozkowiak, zaznaczając, że choć takie przypadki łatwo wyeliminować, klub zgodził się z walkowerem.

- Zupełnie jednak nie rozumiemy kary finansowej i to w wysokości 1,5 tys. zł. Przede wszystkim nie było tu żadnej celowości. Nikt przecież nie będzie specjalnie pozbawiał się punktów już przed rozegraniem samego meczu. Trudno więc także uznać argument, że ta kara ma działać odstraszająco na inne kluby. Trudno jest mi powiedzieć, czym kierowano się przy ustalaniu tej kary. No cóż, chcemy grać dalej w ekstraklasie, to musimy tę karę zapłacić - mówi prezes GI Malepszy Futsal Leszno.

Co mówi Regulamin Dyscyplinarny PZPN? W art. 103, traktującym o grze nieuprawnionego zawodnika, wskazuje, że „Za wystawienie do gry zawodnika nieuprawnionego, zawieszonego w prawach lub odbywającego karę dyskwalifikacji albo zawodnika pod obcym nazwiskiem8 wymierza się klubowi karę pieniężną, kwalifikuje się wynik meczu jako walkower lub też zawiesza się albo pozbawia licencji. W punkcie dotyczącym rodzajów sankcji czytamy natomiast, że „jeżeli przepis szczególny nie stanowi inaczej, kara pieniężna nie może być niższa niż 100 zł”. O kwocie 1,5 tys. milczy także regulamin Futsal Ekstraklasy.

Zastanawiające jest jednak, że walkower nie był uwzględniony w wynikach na stronie samej Futsal Ekstraklasy do 20 stycznia, kiedy wysłaliśmy pierwszego maila do Komisji Ligi z pytaniem w tej sprawie. Wówczas w ciągu godziny się tam pojawił. Na odpowiedzi musieliśmy czekać znacznie dłużej, bo tydzień.

- Informacja została już poprawiona. System nie zaciągnął zweryfikowanego wyniku z elektronicznego protokołu meczowego. Złośliwość rzeczy martwych. Po zweryfikowaniu zawodów poprawny wynik 0L5 ukazał się w obsługiwanym przeze mnie systemie Extranet PZPN, który jest widoczny dla kibiców na laczynaspilka.pl - mówi Janusz Leyk.

Ani klub, ani Futsal Ekstraklasa, nie poinformowały w żaden sposób o walkowerze. -  Ponieważ mecz i tak został przez nas przegrany, uznaliśmy że nie będziemy oddzielnie podawać tej wiadomości - mówi Paweł Mrozkowiak. Janusz Leyk uważa, że leszczynianie zrobili tak „w obawie przed stratami wizerunkowymi”. - Nikt tej kary nie ukrywa - twierdzi jednak. - Jest ona znana w środowisku futsalowym i uwzględniona na portalach jak np. 90minut.pl czy laczynaspilka.pl - dodaje. Zapytaliśmy więc w 90minut, skąd wiedzieli o walkowerze. Dowiedzieliśmy się, że właśnie z laczynaspilka.pl. - Tam mają system, że jak zmieniają wynik, a nie ruszają strzelców, to znaczy, że to walkower - usłyszeliśmy. A jeśli o wiedzę na ten temat „środowiska futsalowego”, to dobitnie o niej mówi fakt, iż tylko 5 (!) klubów na swoich stronach internetowych uwzględnia w tabelach walkowera - Rekord, FC Toruń, MOKS, GI Malepszy Futsal i Gwiazda. Nawet sam Piast nie dopisał sobie dwóch dodatkowych bramek.

Problemów by nie było, gdyby Futsal Ekstraklasa, tak jak kiedyś, udostępniała publicznie komunikaty Komisji Ligi. Podobnie czyni zresztą część lig tzw. zawodowych, np. PGE Ekstraliga żużla. Na stronie Futsal Ekstraklasy jest nawet, jeśli się poszuka, zakładka „komunikaty”, tylko że ostatni dokument został tam opublikowany... 12 maja 2017 roku. - Komunikaty Komisji Ligi nie są publikowane, bo tak zostało to wcześniej od kilku lat ustalone. Są to komunikaty dla klubów. Działacze klubowi nie życzą sobie publikowania takich informacji i my jako Komisja Ligi FE szanujemy ich decyzję. Jeśli kluby uznają a Rada Nadzorcza zaakceptuje, żeby komunikaty Komisji Ligi były podawane do opinii publicznej, to będę tak robił. Dla mnie żaden problem - deklaruje Leyk.

Zatem czekamy.