Robert Gładczak: Z czasem coraz ciężej łączyć pracę z futsalem [BOHATER KOLEJKI]
Bohaterem minionej kolejki ekstraklasy wybraliśmy Roberta Gładczaka, który ustrzelił hat-tricka w meczu GSF Gliwice – Red Dragons Pniewy (7:2). – Każda zdobyta bramka cieszy, więc jest potrójna radość – komentuje reprezentant Polski, który na co dzień jest górnikiem.
Wyniki GSF-u w tym sezonie nie są zbyt imponujące. Na koncie tego zespołu znajduje się siedem zwycięstw, trzy remisy, a także osiem porażek. Gliwiczanie są obecnie dziewiątą siłą w ekstraklasie. Ta pozycja nie satysfakcjonuje zawodników.
- Jest ogromny niedosyt i sportowa złość z uwagi na miejsce, w którym obecnie się znajdujemy. Uważam, że zespół stać na dużo wyższą lokatę w tabeli. Jest ogromny potencjał, a my mamy problem, by go wykorzystać – dodał Gładczak.
Jaki cel miał GSF na trwający sezon ekstraklasy? – Bezpieczne utrzymanie i zabieranie punktów rywalom. Czas pokaże, na którym miejscu skończymy rywalizację – podkreślił futsalista gliwickiego klubu.
Nasuwa się również pytanie, w czym tak naprawdę tkwi problem GSF-u. – Systematyczność gry jest dla nas problemem. Jeśli w jednym meczu wyeliminujemy jeden błąd, to zrobimy następny i mimo dobrego przygotowania do spotkania pod względem taktycznym i fizycznym, popełniamy za dużo tych prostych błędów – zauważył nasz rozmówca.
Robert Gładczak na co dzień ciężko pracuje. Jest górnikiem, czyli uprawia zawód, który jest wymagający i wiąże się z niemałym ryzykiem. Jak udaje mu się łączyć grę w futsal z tą pracą?
Każdy sportowiec ma jakieś plany, marzenia i cele. Jak to wygląda w przypadku reprezentanta Polski i zawodnika ekstraklasowego GSF-u Gliwice? – Cel i marzenia to zagrać ponownie na wielkiej imprezie – mistrzostwach Europy lub świata – podsumował Robert Gładczak.