Piotr Szymura: Polski futsal jest odbiciem pozycji polskiej piłki nożnej i pozycji futsalu na świecie
Sytuacja futsalu zależna jest od miejsca, w jakiej pozycjonują ją zarządzający UEFA i FIFA. Jeżeli przychylniej nie spojrzą na futsal różne władze piłkarskie, to ciągle będzie ciężko mocniej się przebić - mówi w obszernym wywiadzie, udzielonym portalowi Futsal-Polska, Piotr Szymura, członek zarządu Rekordu Bielsko-Biała ds. futsalu, były zawodnik i reprezentant Polski.
Futsal-Polska: Na wywiad umawialiśmy się od jakiegoś czasu. Nie sposób jednak nie rozpocząć rozmowy od zapytania, jak radzicie sobie w obecnej sytuacji epidemii koronawirusa w Polsce.
Piotr Szymura: Rzeczywiście, od czasu, gdy umawialiśmy się na wywiad do jego przeprowadzenia wiele się zmieniło. Ostatnie dni to nieustanne dostosowywanie organizacji do tej bezprecedensowej sytuacji, w jakiej wszyscy się znaleźliśmy. Akurat jeżeli chodzi o sprawy sportowe, to działania są podyktowane przez władze związkowe i spółkę Futsal Ekstraklasa. Drużyny młodzieżowe nie trenują już od czwartku. Na początku tygodnia podejmiemy decyzję odnośnie treningów drużyn seniorskich. Większym wyzwaniem były inne podmioty grupy Rekord. Musieliśmy zamknąć prowadzoną przez nas szkołę, hotel oraz internat. Najlepiej do sytuacji przygotowana jest firma informatyczna. Tutaj akurat praktycznie 95 procent zadań możemy wykonywać zdalnie.
To wróćmy do aspektów sportowych. Jako zawodnik zdobywałeś z klubem różne tytuły. Obecnie – można powiedzieć - dyrektorujesz i dbasz, by Rekordowy futsal nie schodził poniżej pewnego mistrzowskiego poziomu. Do kolejnych czempionatów zapisywanych w księgach kronik Rekordu zdążyliśmy się już przyzwyczaić. Ale tegoroczne sukcesy w Młodzieżowych Mistrzostwach Polski są czymś wyjątkowym. Komplet w kategoriach chłopców oraz jeden tytuł dziewczęcy dają typowe pokerowe osiągnięcie.
Na pewno jest to dla nas rok wyjątkowy. Mimo, że regularnie osiągamy sukcesy w rozgrywkach młodzieżowych, to zdobycie wszystkich męskich tytułów i jednego żeńskiego jest czymś, czego chyba sami się nie spodziewaliśmy. Należy pamiętać, że turnieje finałowe MMP żądzą się swoimi prawami. Wszystko dzieje się bardzo szybko, mecze są krótkie. Wystarczy moment słabszej gry i wypada się z rywalizacji. Dlatego dla mnie ważne jest także, że wszystkie tytuły zdobyliśmy w dobrym, przekonującym stylu. To dobrze rokuje, bo tak naprawdę najważniejsze jest, jak ci młodzi - dziewczyny i chłopcy - poradzą sobie kiedyś w piłce seniorskiej.
Nasuwa się pytanie, czy to Rekord jest taki mocny? Czy jednak młodzieżowy futsal w Polsce nie rozwija się tak jak powinien?
Trudne, ale jak najbardziej zasadne pytanie. Nie będę odbierał nam sprawstwa. Uważam, że ciągle się rozwijamy. Nasz model szkolenia ciągle ewoluuje. W zeszłym roku większość z grupy ponad 20 trenerów piłki nożnej w naszym klubie ukończyło kursy PZPN Futsal C. Celem była jeszcze mocniejsza integracja szkolenia piłkarskiego i futsalowego. Dlatego cieszę się, że to przyniosło efekty. Pamiętajmy też, że drużyny Rekordu złożone są z zawodników naszej Szkoły Mistrzostwa Sportowego. Chłopcy trenują 6-7 razy w tygodniu. To mocno procentuje, szczególnie w takich turniejach w których w trzy dni gra się sześć spotkań decydujących o rozdziale medali.
Niedawno wasz seniorski team był honorowany w Bielsku poważnym wyróżnieniem - Harnasiami. Uznano waszą drużynę futsalową za najlepszy zespół w mieście pod względem osiągniętych wyników sportowych za rok 2019. Podobny zaszczyt spotkał także Andrzeja Szłapę w gronie szkoleniowców.
Te nagrody i samo spotkanie z władzami miasta, innymi bielskimi sportowcami i działaczami, jest niezwykle miłym akcentem, podczas którego - mimo, że spotkanie odbyło się 28 lutego - wracamy jeszcze do poprzedniego roku. Oczywiście nagrody cieszą. Cieszą też dobre, partnerskie relacje z Urzędem Miasta i Gminą Bielsko-Biała. Jesteśmy dostrzegani i szanowani za to, co robimy. Nie ukrywam – nie zawsze tak było. A z samych nagród z dużą radością przyjąłem wyróżnienie dla Andrzeja Szłapy. Myślę, że zdobywając jako trener trzy mistrzostwa z rzędu, w pełni na nią zasłużył. Warto także pamiętać o nominacjach w kategorii sportowca roku dla Michała Marka oraz dobrodzieja sportu – firmy Rekord Systemy Informatyczne.
Zmierzacie pewnym krokiem po kolejne trofea - Puchar Polski w futsalu oraz krajowe mistrzostwo. Ale nie udało się powtórzyć awansu do Elite Round w Lidze Mistrzów.
Nie ukrywam, iż naszym celem była gra w Elite Round. Brak awansu był dla nas wszystkich rozczarowaniem. Trafiliśmy do trudnej grupy w Main Round, ale wydaje mi się, że mimo wszystko stać nas było na awans. Nie pozostaje nam nic innego jak zdobyć mistrzostwo i powalczyć o elitę w kolejnym sezonie.
Kiedy występował u was Czech Michal Seidler wydawało się, że kolejni zagraniczni zawodnicy dokooptowywani do Rekordu, to będą też topowe europejskie nazwiska. Ale obraliście inną drogę.
Nasza filozofia od lat się nie zmienia. Chcemy drużynę budować na dwóch filarach - wychowankach oraz bardzo dobrych zawodnikach z Polski i zagranicy. We wszystkich składach mistrzowskich ta proporcja była zachowana. Tego nie chcemy zmieniać. Natomiast nie jest tak, że stać nas na każdego topowego zawodnika z zagranicy. Z drugiej strony nie zamierzamy konkurować tylko finansami. Chcemy zawodników, którzy chcą się z nami związać, rozumieją naszą filozofię i chcą ten klub współtworzyć. Pamiętajmy też, że transfery są ważne, ale ważniejsze jest dbanie o obecny skład. Mamy świetnych zawodników i chcemy aby każdy z nich indywidualnie się rozwijał, a co za tym idzie rozwijał się zespół.
Jako zawodnik byłeś w polskim futsalu, gdy rozwijał się, wprowadzano zmiany strukturalne, choćby spółkę FE. Teraz patrzysz na to jako działacz, osoba wpływowa, gdy GE ma się już lepiej, niż przed dekadą. Z twojego doświadczenia wynika, że idziemy z futsalem w dobrym kierunku, czy nadal trafiamy na rafy?
Bardzo często w różnych rozmowach pada to pytanie. Wypadkową odpowiedzi jest z reguły stwierdzenie - idziemy powoli do przodu. Moja odpowiedź byłaby podobna. Pamiętajmy jednak - nie żyjemy w próżni. Polski futsal jest odbiciem z jednej strony pozycji polskiej piłki nożnej, z drugiej pozycji futsalu na świecie. Natomiast nie zwalnia nas to absolutnie z tego, aby iść do przodu i szukać swojej drogi.
Futsal w Polsce jest ciągle dyscypliną niszową. Mijają lata, a nie udaje się przebić do topowych, sportowych telewizji, czy innych mediów. Łukiem omijają futsal znaczący sponsorzy. Poniekąd lekceważą przy planowaniu szkolenia trawiastego trenerzy klubów dużej piłki. Rozumiem, jednego panaceum na zmianę tego stanu rzeczy nie ma, ale może wskażesz najważniejsze działania, jakie należałoby podjąć celem sukcesywnego wydobywania dyscypliny z owej niszy?
Zacznę od tego, że nie lubię określenia „niszowa”. Jeżeli niszowy jest futsal, to jak określimy takie dyscypliny jak sporty wrotkarskie, wspinaczkę czy bardzo popularne w Polsce karate itp.? Jak powiedziałem wcześniej, futsal walczy o swoją pozycję nie tylko w naszym kraju, ale praktycznie wszędzie na świecie. Nie łudźmy się, nasza dyscyplina zależna jest od miejsca, w jakiej pozycjonują ją zarządzający UEFA i FIFA. Jeżeli przychylniej nie spojrzą na futsal różne władze piłkarskie (głównie te światowe), to ciągle będzie ciężko mocniej się przebić.
Warto też zwrócić uwagę, że europejska centrala także niedawno zrobiła duży krok w stronę popularyzacji dyscypliny - kolejne eliminacje do futsalowego Euro mają być rozgrywane w formule mecz i rewanż, znanej z piłki trawiastej. To bardzo duża zmiana. Wreszcie będzie można regularnie oglądać reprezentacje w meczach o punkty. Myślę, że pozytywnie odbije się to w całej Europie. Ważne, abyśmy umieli mądrze to wykorzystać, wybierając miejsca rozgrywania tych spotkań, jak i dbając o ich odpowiednią promocję. Liczę też, że podobne zmiany w formule meczowej zostaną podjęte w kontekście futsalowej Ligi Mistrzów.
Obserwując rozgrywki ekstraklasy futsalu oraz I ligi futsalu zauważane są jednak różnice sportowe, organizacyjne. Nie wydaje się, aby I liga była profesjonalnym zapleczem, zresztą widać to po kłopotach, jakie mają po awansie beniaminkowie. Czy zastanawiałeś się, co trzeba byłby zrobić, aby te dwa ligowe byty były bliżej siebie?
Przyznam szczerze, że nie widzę, aby były te rozgrywki od siebie aż tak odległe. Jak popatrzymy na beniaminków z ostatnich dwóch lat, to jednak sporo wniosły one do najwyższej klasy rozgrywkowej. Spójrzmy chociażby na zespoły z Lubawy czy Jelcza-Laskowic, plasujące się w czołówce ekstraklasy. Może opinia o różnicach wynika z powiększenia ekstraklasy i nagłego uszczuplenia I ligi o kilka bardzo dobrych drużyn. Zobaczymy czy w dłuższej perspektywie to rozwiązanie okazało się słuszne.
Jak w programie futsalowym Rekordu umiejscowiony jest wasz Piłkarski Ośrodek Szkoleniowy?
Myślę, że posiadanie własnych obiektów sportowych jest czymś, co nas wyróżnia na tle nie tylko polskiego, ale także europejskiego futsalu. W kontekście wspomnianego wcześniej rozwoju jest to bezcenny luksus. Daje nam ogromną swobodę, jeżeli chodzi o planowanie zajęć treningowych, zarówno u seniorów, jak i w grupach młodzieżowych. Ciągle myślimy też o jego udoskonalaniu. Obecnie budujemy z własnych środków kosztem 2 milionów złotych zadaszone trybuny głównego boiska. W kolejnych planach jest też kolejne zewnętrzne boisko o wymiarach futsalowych.
O ile o każdej dziedzinie waszych działań słychać w kraju same superlatywy, to jest jedna rzecz, o której mówi się jakby z przymrużeniem oka. Chodzi o halę, w której gracie mecze ligowe. Czy prestiż mistrzowski nie każe poszukiwać bardziej reprezentacyjnych rozwiązań?
Nie ma co ukrywać, że nasza hala sportowa nie jest optymalna do rozgrywania przez nas ligowych spotkań i budowania wokół nich odpowiedniej otoczki. Nie do końca nadaje się do tego także miejska hala „Pod Dębowcem”, do której dostęp mamy mocno ograniczony. Nie będę ukrywał, jest to temat, który spędza nam sen z powiek. Myślimy o różnych koncepcjach. Mieliśmy już nawet plany przebudowy w tym roku istniejącej hali, ale ostatecznie z nich zrezygnowaliśmy. Organizacyjnie na pewno jest to największe wyzwanie dla nas na najbliższe lata. Ale jesteśmy zdeterminowani, aby ostatecznie tę sytuację rozwiązać.
Kilka razy pojawiłeś się jako ekspert w telewizyjnych i internetowych transmisjach. Czy jest to kolejna dziedzina, w której będziesz się spełniał? Zresztą dobrze ci idzie...
Dziękuję. A owe eksportowanie wzięło się z przypadku. Ekipa rekord.tv zaproponowała mi jakiś czas temu współkomentowanie kilku meczów ekstraklasy. Na początku z Tadkiem Paluchem, a później z Rafałem Kędziorem. Pomyślałem, że skoro i tak jestem na wszystkich domowych meczach, to czemu nie spróbować. Zawsze lubiłem dużo gadać (śmiech). Później Rafał zaproponował mi rolę eksperta przy meczach reprezentacji. Bardzo szanuję Rafała i to, w jaki sposób działa, dlatego mimo czasem trudnych do pogodzenia obowiązków zawodowych, jak tylko mogę, jestem do dyspozycji. Z różnych opinii słyszałem, że nie wychodzi to najgorzej, a dla mnie dodatkowo jest to też fajny kontakt z piłką na poziomie reprezentacji.
Rozmawiał Andrzej Hendrzak