Mateusz Bednarczyk: W przerwie padły mocne słowa. To zaprocentowało [BOHATER KOLEJKI] fot. Clearex Chorzów

Mateusz Bednarczyk: W przerwie padły mocne słowa. To zaprocentowało [BOHATER KOLEJKI]

Clearex Chorzów znajdował się w beznadziejnej sytuacji. Przegrywał w Zduńskiej Woli już 0:4 i wydawało się, że sezon rozpocznie od dotkliwej klęski. Nic bardziej mylnego. Goście odnotowali niesamowity come back i wygrali ostatecznie 5:4. Mateusza Bednarczyka, który do bramki wchodził przy stanie 1:4 i nie dał sobie nic strzelić, wybraliśmy na bohatera 1. kolejki Statscore Futsal Ekstraklasy.

Takie sytuacje nie są czymś powszednim. Clearex Chorzów wrócił w 1. kolejce ekstraklasy z bardzo dalekiej podróży. Najpierw stracił cztery bramki z rzędu, by następnie strzelić pięć i móc świętować triumf. - Faktycznie, nieczęsto się zdarza, ażeby takie mecze odwrócić na swoją korzyść. Na pewno kluczem do tego była nasza konsekwencja w grze ofensywnej, poświęcenie w obronie, a także nieprzerwana wiara w wygraną! Natomiast co do mocnych słów w przerwie, to kilka ich padło i - jak widzieliśmy - to zaprocentowało – powiedział Bednarczyk.




Grający trener Clearexu Rafał Krzyśka wpuścił cztery bramki. Później zmienił go właśnie Mateusz Bednarczyk, który zachował czyste konto. Bardzo mocno pomógł swojej drużynie.

- Moment, w którym musiałem wejść do bramki, nie należał do najłatwiejszych, dlatego tym bardziej cieszy mnie fakt utrzymania w takim meczu czystego konta i to, że poprzez moją grę można było podtrzymać nadzieję na pozytywny wynik do samego końca. Co do bycia bohaterem to daleka droga, akurat w tym meczu według mnie zwyciężył kolektyw, a nie jednostki – dodał skromnie.

Podsumowując, na inaugurację futsaliści z Chorzowa zaserwowali swoim kibicom prawdziwy rollercoaster. - Po takim meczu i zwycięstwie nad tak wymagającym rywalem jak Gatta i to w dodatku u nich w hali, na pewno satysfakcję i radość z dobrze rozpoczętego sezonu, ale oczywiście już skupiamy się na kolejnym meczu i bierzemy się ostro do pracy! – podkreślił nasz rozmówca.

W Zduńskiej Woli dramatyczny mecz zakończył się happy endem dla Cleareksu. Tak dobrze nie było w finałowych zmaganiach o Puchar Polski. Tam chorzowianie przegrali trofeum z Constractem Lubawa w samej końcówce.

- Przegrana w takich okolicznościach zawsze boli, a więc oczywiście emocje były ogromne i aż ciężko je wszystkie wymienić, bo tak naprawdę każdy z osobna przeżył to na swój sposób - od smutku, przez wściekłość, a kończąc na łzach i rozczarowaniu, bo puchar był już dla nas na wyciągnięcie ręki, nawet pomimo tego, iż to Constract miał w tym meczu więcej z gry i przeważał. Nie będę też ukrywał, że dwa moje błędy w końcówce - które z pełną odpowiedzialnością biorę na swoje konto - zaważyły o końcowym wyniku, a z których mam nadzieję też wyciągnę na przyszłość odpowiednie wnioski – zaznaczył Bednarczyk.




Tuż przed rozpoczęciem sezonu w Clearexie doszło do bardzo istotnej zmiany. Z dalszej pracy na rzecz tego klubu zrezygnował Mirosław Miozga. Jego obowiązki przejął wspomniany już Rafał Krzyśka.

- Zmiana trenera zawsze niesie za sobą jakiś powiew świeżości w szatni i nowe nadzieje, w naszym przypadku to była nagła decyzja trenera Mirosława Miozgi o rezygnacji, której nikt się nie spodziewał. Rafał Krzyśka podjął się tego ciężkiego i zupełnie nowego dla niego i dla nas zadania – jako, że stał się grającym trenerem, a jaki będzie efekt, to czas pokaże. Na tym etapie jesteśmy pełni optymizmu i chęci do pracy! – wyjaśnił Mateusz Bednarczyk.

A jakie są cele Cleareksu na ten sezon? - Plany chyba mamy trochę stonowane, patrząc przez pryzmat ostatniego sezonu i tego, co się wydarzyło. Na razie staramy się skupić na najbliższych meczach i regularnym zdobywaniu punktów. Jak wiadomo, Clearex Chorzów zawsze chce grać o najwyższe cele. Także jak tylko sytuacja i nasza dyspozycja pozwoli to na pewno będziemy chcieli powalczyć o miejsca medalowe, bo po ostatnim sezonie i naszej czwartej, niezadowalającej nas lokacie mamy w sobie bardzo dużo sportowej złości i coś do udowodnienia – podsumował Mateusz Bednarczyk.