Mateusz Bednarczyk: W przerwie padły mocne słowa. To zaprocentowało [BOHATER KOLEJKI]
Takie sytuacje nie są czymś powszednim. Clearex Chorzów wrócił w 1. kolejce ekstraklasy z bardzo dalekiej podróży. Najpierw stracił cztery bramki z rzędu, by następnie strzelić pięć i móc świętować triumf. - Faktycznie, nieczęsto się zdarza, ażeby takie mecze odwrócić na swoją korzyść. Na pewno kluczem do tego była nasza konsekwencja w grze ofensywnej, poświęcenie w obronie, a także nieprzerwana wiara w wygraną! Natomiast co do mocnych słów w przerwie, to kilka ich padło i - jak widzieliśmy - to zaprocentowało – powiedział Bednarczyk.
- Moment, w którym musiałem wejść do bramki, nie należał do najłatwiejszych, dlatego tym bardziej cieszy mnie fakt utrzymania w takim meczu czystego konta i to, że poprzez moją grę można było podtrzymać nadzieję na pozytywny wynik do samego końca. Co do bycia bohaterem to daleka droga, akurat w tym meczu według mnie zwyciężył kolektyw, a nie jednostki – dodał skromnie.
Podsumowując, na inaugurację futsaliści z Chorzowa zaserwowali swoim kibicom prawdziwy rollercoaster. - Po takim meczu i zwycięstwie nad tak wymagającym rywalem jak Gatta i to w dodatku u nich w hali, na pewno satysfakcję i radość z dobrze rozpoczętego sezonu, ale oczywiście już skupiamy się na kolejnym meczu i bierzemy się ostro do pracy! – podkreślił nasz rozmówca.
W Zduńskiej Woli dramatyczny mecz zakończył się happy endem dla Cleareksu. Tak dobrze nie było w finałowych zmaganiach o Puchar Polski. Tam chorzowianie przegrali trofeum z Constractem Lubawa w samej końcówce.
- Przegrana w takich okolicznościach zawsze boli, a więc oczywiście emocje były ogromne i aż ciężko je wszystkie wymienić, bo tak naprawdę każdy z osobna przeżył to na swój sposób - od smutku, przez wściekłość, a kończąc na łzach i rozczarowaniu, bo puchar był już dla nas na wyciągnięcie ręki, nawet pomimo tego, iż to Constract miał w tym meczu więcej z gry i przeważał. Nie będę też ukrywał, że dwa moje błędy w końcówce - które z pełną odpowiedzialnością biorę na swoje konto - zaważyły o końcowym wyniku, a z których mam nadzieję też wyciągnę na przyszłość odpowiednie wnioski – zaznaczył Bednarczyk.
- Zmiana trenera zawsze niesie za sobą jakiś powiew świeżości w szatni i nowe nadzieje, w naszym przypadku to była nagła decyzja trenera Mirosława Miozgi o rezygnacji, której nikt się nie spodziewał. Rafał Krzyśka podjął się tego ciężkiego i zupełnie nowego dla niego i dla nas zadania – jako, że stał się grającym trenerem, a jaki będzie efekt, to czas pokaże. Na tym etapie jesteśmy pełni optymizmu i chęci do pracy! – wyjaśnił Mateusz Bednarczyk.
A jakie są cele Cleareksu na ten sezon? - Plany chyba mamy trochę stonowane, patrząc przez pryzmat ostatniego sezonu i tego, co się wydarzyło. Na razie staramy się skupić na najbliższych meczach i regularnym zdobywaniu punktów. Jak wiadomo, Clearex Chorzów zawsze chce grać o najwyższe cele. Także jak tylko sytuacja i nasza dyspozycja pozwoli to na pewno będziemy chcieli powalczyć o miejsca medalowe, bo po ostatnim sezonie i naszej czwartej, niezadowalającej nas lokacie mamy w sobie bardzo dużo sportowej złości i coś do udowodnienia – podsumował Mateusz Bednarczyk.