Prezes Futsal Ekstraklasy: Zimowe transfery? Zawodnicy zagraniczni w zdecydowanej mniejszości. Sprawdzamy
"Wbrew więc temu jakby się mogło wydawać, zawodnicy zagraniczni są w zdecydowanej mniejszości, choć z pewnością są to transfery bardziej spektakularne" - stwierdził Paweł Mrozkowiak, prezes Futsal Ekstraklasy, komentując zimowe okienko transferowe.
"Czas podsumować zimowe okienko transferowe, wszak jutro rusza runda rewanżowa. Kluby zarejestrowały w tym okienku rekordową liczbę 44 nowych zawodników, w tym 30 nowych polskich zawodników. Wbrew więc temu jakby się mogło wydawać, zawodnicy zagraniczni są w zdecydowanej mniejszości, choć z pewnością są to transfery bardziej spektakularne. Drugim trendem jest to, że w przypadku zawodników krajowych są to przede wszystkim zawodnicy młodzi, perspektywiczni którzy dzięki temu że liga jest coraz bardziej rozpoznawalna a jej poziom znacząco się podniósł, decydują się postawić na futsal, co wszystkich nas powinno cieszyć" - czytamy we wpisie Pawła Mrozkowiaka, opublikowanym w sobotę 6 stycznia, dzień przed rozpoczęciem 16. kolejki FOGO Futsal Ekstraklasy.
Czy rzeczywiście jest się z czego cieszyć? Analizując okienko transferowe zaznaczyć trzeba na wstępie, że nie każdą "rejestracją" kluby się chwalą. Zwykle przemilczane są uzupełnienia składu młodzieżowcami, często takimi, którzy w ogóle nie pojawią się na parkiecie. Przykładowo w porównaniu z pierwszą kolejką w kadrze Rekordu Bielsko-Biała przybyło już siedmiu zawodników - co z tego, skoro są to transfery "wewnętrzne", z drużyn juniorskich, a tacy zawodnicy jak Jakub Florek, Maciej Gołąbek czy Kacper Pawlus mają na koncie więcej meczów w reprezentacji Polski U-19, niż w futsalowej ekstraklasie.
Co z tymi, którzy od razu mają decydować o grze swojego zespołu? Absolutnie każdy z obcokrajowców, którzy przybyli zimą do Polski bądź zmienili barwy klubowe w ramach transferu krajowego, ściągnięty został po to, by grać i stanowić o sile swojego zespołu. Może być to postać pierwszoplanowa, jak Rick w Piaście Gliwice, Kostarykańczycy w FC Reiter Toruń czy zaciąg w Eurobusie Przemyśl. Mogą być to też zawodnicy stanowiący uzupełnienie drugiej czwórki a nawet wzmocnienie w nich rywalizacji, ale ściągnięci zostali po to, by od razu grać, a nie siedzieć na ławce - jak Ivan Petrović w BSF Bochnia czy dwaj Portugalczycy w AZS UW Darkomp Wilanów.
Nowych obcokrajowców po zimowym okienku transferowym mamy w ekstraklasie dziesięciu. To Rick (Piast Gliwice), Ivan Petrović (BSF Bochnia), Pablo Rodriguez i Gilberth Vindas (obaj FC Reiter Toruń), Franklin Neto (AZS UW Darkomp Wilanów), Ołeksandr Bondar, Bruninho, Jonatan De Agostini Machado, Ricardo Fernandes i Ramon Tubau (wszyscy Eurobus Przemyśl). Dodatkowo barwy klubowe, już w ramach kraju, zmienili Leo Mascarenhas i Miguel Sarmento (AZS UW), Iuri Portugal (We-Met Kamienica Królewska) i Roman Wachuła (Ruch Chorzów).
Polskich zawodników, którzy zmienili klub i od razu mają stanowić o sile nowego, jest zaledwie kilku. Najciekawsze transfery to Bartosz Januszewski z Wenecji Pułtusk w Widzewie Łódź, wznawiający futsalową karieręPaweł Pstrusiński (Ruch) oraz powracający na ekstraklasowe parkiety Michał Grecz i Krzysztof Salisz (Ruch) oraz Mateusz Omylak (Sośnica).
Nie jest do końca jasne, skąd prezes Mrozkowiak wziął liczbę akurat 44 nowych zawodników (zresztą jest ona płynna, bo swój wpis opublikował jeszcze przed ostatnim transferem w Wilanowie), natomiast na pewno w ekstraklasie przybyło 13 obcokrajowców plus jeden zmieniający pracodawcę w ramach ligi. Polaków, którzy mają jakiekolwiek doświadczenie na szczeblu centralnym, przybyło zaś zaledwie dziewięciu (Januszewski w Widzewie, Mateusz Prokop w BSF, Dawid Kraśniewski w FC Reiter Toruń, Arkadiusz Gil w Eurobusie, Grecz, Pstrusiński i Salisz w Ruchu, Jacek Brzyski i Omylak w Sośnicy). Dodatkowo dwóch zmieniło Gliwice na Chorzów (Jakub Grzybowski i Michał Tkacz).
Niemal wszyscy pozostali zawodnicy, którymi chwali się prezes FE, dopiero zadebiutują w seniorskim futsalu - w ogóle, lub na poziomie wyższym, niż trzecia liga. Jedyne wyjątki to czterej nastolatkowie, którzy zostali włączeni do pierwszego składu GI Malepszy Arth Soft Leszno (czyli klubu, którego prezesem był w przeszłości Paweł Mrozkowiak), a do tej pory grali w rezerwach w II lidze.
Jeśli chodzi więc o czystą statystykę, prezes Mrozkowiak ma rację - "zawodnicy zagraniczni są w zdecydowanej mniejszości", jeśli chodzi o zimowe transfery. I tylko w zakresie statystyki, bo większości Polaków, którzy dołączyli do składów w Futsal Ekstraklasie, na parkiecie nie zobaczymy wcale lub w epizodycznej roli.