Zerwany element dachu uniemożliwił rozegranie meczu Legii Warszawa z Eurobusem Przemyśl fot. Mateusz Domański

Zerwany element dachu uniemożliwił rozegranie meczu Legii Warszawa z Eurobusem Przemyśl

Mecz 18. kolejki FOGO Futsal Ekstraklasy pomiędzy Legią Warszawa a Eurobusem Przemyśl nie odbył się z powodu... warunków pogodowych. Na przeszkodzie w rozegraniu spotkania stanął zerwany przez wiatr świetlik w dachu.

Do awarii doszło kilka godzin przed rozpoczęciem meczu. Już w momencie pojawienia się w hali zawodnicy obu drużyn wiedzieli, że z rozegraniem spotkania będą problemy. - Pojawiłem się w hali około godz. 16.20. Od razu wiedziałem, że coś jest nie tak, bo zawodnicy Eurobusu Przemyśl stali na parkiecie w większości nieprzygotowani do rozgrzewki. Chwilę później zobaczyłem... sypiący śnieg. Wówczas stało się jasne, że jest problem z ubytkiem w dachu - relacjonuje w rozmowie z Futsal-Polska.pl Mateusz Domański z portalu WP Sportowe Fakty.

Dach hali OSiR Włochy w Warszawie wyposażony jest w świetliki z tworzywa sztucznego. To właśnie jeden z takich świetlików nie wytrzymał konfrontacji z warunkami atmosferycznymi - silnym wiatrem i opadami śniegu. Nie było możliwości zamontowania go z powrotem, podjęto natomiast próbę zasłonięcia powstałej dziury plandeką. - Przybyli na miejsce strażacy starali się „załatać” tę dziurę, ale niestety okazało się to zbyt trudne. Nie byli w stanie zabezpieczyć dachu na tyle, by mecz mógł się odbyć. Ostatecznie więc licznie zgromadzeni kibice obejrzeli tylko rozgrzewkę i... śnieg na parkiecie - opowiada Domański.

O 17.00, czyli wtedy, gdy spotkanie miało się rozpocząć, mecz został przesunięty na 17.50. Niedługo przed tym terminem, po ponownej ocenie działań strażaków, ustalono nową, już ostateczną godzinę rozpoczęcia pojedynku. O 18.30 wciąż jednak nie było to możliwe, arbitrzy odwołali więc mecz.

O przebieg „akcji ratunkowej” zapytaliśmy najbardziej kompetentną osobę w obu drużynach, Michała Klausa z Legii, który na co dzień służy w Państwowej Straży Pożarnej w stopniu starszego kapitana. - Najpierw trwało ustalanie, co się stało: czy całe okno dachowe zostało zerwane przez wiatr, czy tylko zrobiła się jakaś szczelina. Z relacji opiekuna hali wynikało, że okno dachowe, wykonane z tworzywa sztucznego o wymiarach ok. 8m x 4m - wymieniane było kilka dni temu na nowe. Po obejściu hali dookoła przez włodarzy klubu dostrzeżono, że okno zostało wyrwane przez wiatr i leży na dachu hali. Zdarzenie zostało zgłoszone na numer alarmowy 112, ponieważ istniało ryzyko, że okno spadnie z dachu hali, stwarzając zagrożenie dla kibiców przebywających w hali OSiR Włochy - mówi w rozmowie z Futsal-Polska.pl.

- Od razu było wiadomo, że mecz nie rozpocznie się o zaplanowanej godzinie - tłumaczy Klaus, potwierdzając, że na naprawę gospodarze mieli łącznie półtorej godziny. - Dzięki usilnym działaniom strażaków udało się zabezpieczyć oderwane okno oraz otwór w dachu, przez który padał śnieg. Niestety stało się to około godz. 18.50, czyli już po decyzji o odwołaniu meczu - dodaje strażak z Komendy Miejskiej PSP m.st. Warszawy.

Zawodnik Legii podkreśla, że mecz nie został rozegrany z przyczyn losowych, a nie z winy klubu. - Także myślę że Komisja Ligi znajdzie dobre rozwiązanie w tej sytuacji, którym będzie rozegranie meczu w innym terminie - mówi. - Klub dołożył wszelkich starań aby ten mecz, mimo przeciwnościom losu, doszedł do skutku. Niestety, nie udało się - podsumowuje.

Podobnego zdania jest Mateusz Domański. - Nie mnie to oceniać, ale wydaje mi się, że organizatorzy naprawdę zrobili sporo, by udało się rozwiązać ten problem - prezes futsalowej Legii (Emil Krysiński - red.) działał w pocie czoła - zwraca uwagę.

W wydanym w niedzielę oświadczeniu Legia zapewnia, że „przedstawiciele Klubu, pracownicy obiektu oraz straż pożarna podjęli wszelkie starania, aby mecz mógł odbyć się zgodnie z planem”. „Jednak nie byliśmy w stanie zapewnić bezpiecznych warunków dla zawodników oraz personelu w przewidzianym na to czasie przez sędziów oraz obserwatora meczu. Zaistniała sytuacja jest dla nas ogromnym zaskoczeniem, bowiem doszło do niej po raz pierwszy. Jesteśmy świadomi jak wielkim rozczarowaniem było dla wielu z Was odwołanie wczorajszego spotkania, dlatego tym bardziej jest nam przykro z zaistniałej sytuacji” - czytamy w komunikacie, w którym warszawski klub przeprasza kibiców i wyjaśnia zasady dotyczące zwrotu biletów.

Eurobus nie wydał oficjalnego stanowiska, jakich działań oczekuje od Komisji Ligi. W mediach społecznościowych opublikował jednak link do artykułu na portalu „Życie Podkarpackie”, którego autor, mieszając informację z komentarzem, ocenia, że „są dwie opcje – albo walkower dla Eurobusu, albo przełożenie meczu na inny termin”. „Jeśli zwycięży ta druga będzie to wielki skandal i sprawa bez precedensu. Jeśli sytuacja byłaby w drugą stronę, czyli przeciekałby dach hali Przemyskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji przy ul. Mickiewicza, a rywalem gospodarzy byłaby Legia Futsal, z 99,9-procentową pewnością futsaliści ze stolicy otrzymaliby walkowera” - przekonuje autor tekstu.

Wbrew pozorom odwołanie meczu w halowej dyscyplinie z powodu awarii dachu nie jest zdarzeniem bez precedensu. W 2018 roku, na inaugurację sezonu PlusLigi, po rozegraniu paru piłek odwołane zostało spotkanie Stoczni Szczecin z Treflem Gdańsk w Netto Arenie. Półtora roku temu woda kapiąca z dachu wprost na parkiet hali Globus uniemożliwiła rozegranie meczu koszykówki mężczyzn, choć miało to miejsce w czasu turnieju towarzyskiego, a nie chodziło o pojedynek w ramach Orlen Basket Ligi.

Podobną sytuację w futsalu mieliśmy dwa lata temu i to też w stolicy, choć nie na meczu Legii. Wtedy z powodu przeciekającego dachu odwołany został pojedynek w ramach II ligi AZS AWF Warszawa - Bonito Helios Białystok. „Walkower 0:5 to marne pocieszenie po przejechaniu 200km w jedną stronę” - pisał wówczas na Facebooku zespół z Podlasia. Ale spotkanie zostało rozegrane - trzy tygodnie później był remis 1:1.

Komisja Ligi FOGO Futsal Ekstraklasy zapowiedziała, że w poniedziałek rozpocznie „postępowanie wyjaśniające” w sprawie spotkania Legii z Eurobusem. Milczy natomiast OSiR Włochy, do którego należy hala przy ul. Gładkiej. W swoich mediach społecznościowych nie odniosła się dotąd do odwołanego meczu, za to w niedzielę złożyła życzenia babciom i dziadkom z okazji ich święta.