Mistrzostwa świata w futsalu: Ukraińcy i Kostarykanie z polskiej ligi w grze o awans do 1/8 finału
Po dwóch kolejkach fazy grupowej mistrzostw świata reprezentacje Ukrainy i Kostaryki, w których grają zawodnicy z Fogo Futsal Ekstraklasy, nie są pewne awansu do fazy pucharowej.
Początek futsalowego mundialu zwiastował, że może to być udany turniej dla „polskich” Kostarykan. Pierwszą, wyrównującą bramkę w meczu z Paragwajem zdobył dla swojej drużyny Minor Cabalceta. Później futsalista BSF ABJ Powiat Bochnia asystował przy kontaktowym golu na 2:3 Edwina Cubilli. Finalnie Paragwaj wygrał jednak 5:2.
W swoim drugim meczu Kostarykanie zremisowali 2:2 z Holandią. Tym razem Cabalceta, podobnie jak Gilberth Vindas z FC Reiter Toruń, wpisał się do protokołu tylko żółtą kartką. Jeden punkt w dwóch meczach stawia reprezentację Kostaryki w niewesołej sytuacji przed ostatnią kolejką - w praktyce musi wygrać z Uzbekistanem, by zagrać w 1/8 finału. Remis z gospodarzami, prowadzonymi przez hiszpańskiego trenera José Venancio Lópeza, da awans tylko przy całej serii korzystnych wyników z innych grup.
Znacznie korzystniej wygląda sytuacja Ukrainy. Reprezentacja dowodzona przez byłego trenera Legii Warszawa Ołeksandra Kosenkę została wprawdzie najpierw rozbita przez Argentynę 1:7, jednak w drugiej kolejce, w środę niemal wyrównała sobie bilans bramkowy, wygrywając z Angolą 7:2. W drugim z tych spotkań Nazar Szwed z Texom Eurobusu Przemyśl zanotował bramkę i asystę, a jego klubowy i reprezentacyjny kolega Artem Fareniuk - asystę. Z kolei bramkarz Piasta Gliwice Kyryło Cypun wprawdzie znajduje się w meczowej kadrze, ale nie podnosi się z ławki rezerwowych. Między słupkami występuje na razie dziesięć lat młodszy Ołeksandr Suchow.
Ukraina w tabeli grupy C ma trzy punkty, podobnie jak Afganistan, z którym zagra w ostatniej kolejce. W przypadku wygranej zespół Kosenki awans będzie miał w kieszeni, w przypadku remisu promocja do fazy pucharowej też raczej nie powinna Ukraińcom uciec. Nawet przy porażce możliwy jest kolejny występ w Uzbekistanie naszych wschodnich sąsiadów, ale zależeć to będzie od rezultatów, jakie padną w innych grupach.
Kostarykanie i Ukraińcy mają już za sobą po dwa mecze, podobnie jak polski arbiter Damian Grabowski. Po stosunkowo łatwym do sędziowania i miłym dla oka meczu Brazylii z Kubą (10:0) Polak w środę mierzył czas w pojedynku Hiszpanii z Nową Zelandią, w którym przez kilka minut utrzymywało się sensacyjne prowadzenie zespołu z Antypodów. Ostatecznie faworyci wygrali 7:1.
