Najsłabsza jesień Rekordu w lidze od dekady. Piotr Szymura: Najważniejsze, że się rozwijamy
Rekord Bielsko-Biała w rundzie jesiennej przegrał w Fogo Futsal Ekstraklasie już trzy mecze. Po raz pierwszy od dekady święta Bożego Narodzenia spędzi poza podium.
Bielszczanie jesienią przegrali już trzy mecze - wszystkie u siebie, wszystkie z aktualnie czołową trójką w tabeli: Piastem Gliwice, Constractem Lubawa i Texomem Eurobusem Przemyśl. Jedyny remis mistrzom Polski przydarzył się w Bochni. Teoretycznie Rekord może w tej rundzie wywalczyć jeszcze sześć punktów i przy porażkach wyprzedzających go drużyn awansować nawet na pozycję lidera. Ale nie przed Nowym Rokiem - zaległe spotkanie 13. kolejki z Dremanem Exlabesą Opole Komprachcice odbędzie się bowiem dopiero 5 stycznia 2025 r. A i nagła zadyszka Constractu i Eurobusu wydaje się mało prawdopodobna.
Nawet jeśli zespół Jesúsa Lópeza Garcíi finalnie przed rundą rewanżową wskoczy na trzecie miejsce, nadal będzie to dla niego najsłabsza jesień od tej z 2014 roku. Wówczas bielszczanie plasowali się dopiero na czwartym miejscu, za Wisłą Krakbet Kraków, Gattą Active Zduńska Wola i Clearexem Chorzów. Po fatalnej w wykonaniu chorzowian wiośnie, Rekordziści finalnie wywalczyli brązowe medale. Ale nie było wtedy fazy play off, a jedynie dodatkowe mecze między czterema najlepszymi zespołami.
W kolejnym sezonie na koniec grudnia Rekord był w tabeli drugi, a następnie rozpoczął trwającą siedem lat serię, w czasie której nie było na niego mocnych. Dopiero w ostatnim sezonie górą na półmetku był Constract. Ale w play off nie obronił wywalczonego w 2023 roku tytułu.
Czy Rekord, mówiąc potocznym językiem, się kończy? - Ani się nie kończy, ani nie zaczyna czegoś nowego - mówi w rozmowie z Futsal-Polska.pl Piotr Szymura, wiceprezes klubu ds. sportu zawodowego. - To jest ciągły proces. Oczywiście, wyniki ligowe lekko rozczarowują, ale jeżeli popatrzymy na te najważniejsze w pierwszej rundzie momenty, jakimi był zdobyty Superpuchar oraz naprawdę dobry występ w Lidze Mistrzów, to było to mimo wszystko udane pół roku - ocenia.
– Najłatwiej byłoby powiedzieć, że liczą się play off, a temperatura ligi spadła. I pewnie trochę tak jest, bo trzy lata temu ciężko byłoby już nam dogonić liderującego Piasta, a dziś wszystko do maja będzie otwarte. Ale myślę, że na tym etapie najważniejsze jest to, czy jako drużyna się rozwijamy i idziemy w obranym przez nas kierunku. A z tego jestem zadowolony – podkreśla Szymura i wylicza, że na 20 spotkań rozegranych w lidze i pucharach tylko dwa były w wykonaniu bielszczan słabe - z Piastem i FC Semey. – W tych meczach byliśmy słabszym zespołem. W pozostałych było więcej pozytywów, niż negatywnych momentów, mimo że nie przełożyły się one na dobre rezultaty - tłumaczy. - W zasadzie jedyne, czego żałuję, to że przegraliśmy trzy mecze przed własną publicznością i że zawiedliśmy tym naszych kibiców - podkreśla.
Paradoksalnie w Lidze Mistrzów Rekord zanotował najlepszy w historii występ, kończąc grę na Elite Round i wygrywając w tej fazie jedno spotkanie, a drugie remisując - z obrońcą trofeum, drużyną Islas Baleares Palma Futsal. Wcześniej siedmiokrotni krajowi czempioni na tym etapie odbijali się od rywali. Tymczasem w lipcu Piotr Szymura w rozmowie z oficjalną stroną Fogo Futsal Ekstraklasy zapowiadał, że Champions League nie będzie dla bielszczan priorytetem; koncentrować się będą na rywalizacji w lidze.
– Żadnego z moich słów odnośnie Ligi Mistrzów nie żałuję – zaznacza teraz wiceprezes Rekordu Bielsko-Biała i dodaje, że o tę wypowiedź pytany jest już któryś raz. - Nawet się z tego cieszę, bo udało się zwrócić uwagę na ważne rzeczy, jak m. in. format europejskich rozgrywek czy aspekt finansowy – mówi.
– Natomiast jeszcze raz przypomnę, o co byłem w tamtym wywiadzie pytany: chodziło o to, czy będziemy budować skład z myślą o Lidze Mistrzów. I w tym aspekcie absolutnie zdania nie zmieniłem! - deklaruje członek rady nadzorczej spółki Futsal Ekstraklasa. – Cieszę się, że po parkiecie w Bielsku-Białej biegają Kacper Pawlus, Miłosz Krzępek czy Kamil Surmiak, a nie na dziś pewnie lepsi zagraniczni zawodnicy. Nawet kosztem tego, że być może moglibyśmy dziś cieszyć się z historycznego awansu do Final Four – podsumowuje Piotr Szymura.
