AZS UW Darkomp Wilanów spadł z Fogo Futsal Ekstraklasy fot. Marcin.biz/AZS UW

AZS UW Darkomp Wilanów spadł z Fogo Futsal Ekstraklasy

Po porażce we własnej hali w derbach Warszawy AZS UW Darkomp Wilanów nie ma już nawet matematycznych szans na utrzymanie w Fogo Futsal Ekstraklasie.

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Dla AZS UW Darkomp Wilanów była to 23. porażka w tym sezonie. Zawodnicy trenera Macieja Karczyńskiego wygrali tylko dwa spotkania - oba z Red Devils Chojnice oraz zanotowali remis z BSF-em ABJ Bochnia. Tak słabe wyniki oznaczają, że prawdopodobnie Akademicy spadną z bilansem nawet gorszym, niż w sezonie 2007/2008. Wtedy zajęli 12. miejsce w wówczas 13-zespołowej ekstraklasie, ale wygrali i zremisowali po trzy mecze.

Sobotnia porażka z Legią Warszawa jest symboliczna. W 2021 roku, gdy oba kluby po raz pierwszy spotkały się w ekstraklasie, AZS wygrał 7:2 i to w hali rywali. Cztery bramki w tym spotkaniu zdobyli dla Azetesiaków Michał Klaus i Maciej Pikiewicz. Obaj są teraz w Legii (Pikiewicz leczy kontuzję), a podobną drogę oprócz nich obrało w ciągu kilku sezonów ośmiu innych futsalistów. W drugim kierunku, czyli z Legii do AZS, przeszli tylko Radosław Marcinkowski i Grzegorz Och, przy czym były to powroty, bo obaj większość kariery spędzili wcześniej w szeregach akademickiej drużyny.

Gdy Legia się rozwijała i na koniec sezonu meldowała się coraz wyżej (w ubiegłym roku zajęła siódme miejsce), AZS UW osiadał coraz niżej. Kluczowym momentem było odejście wspomnianych Klausa i Pikiewicza. Wprawdzie w ubiegłym sezonie futsaliści Karczyńskiego jeszcze spokojnie utrzymali się w lidze (byli wręcz pierwsi, którym nie „groziły” ani play offy, ani spadek), to Radosław Marcinkowski, kapitan ale i dyrektor sportowy AZS UW, przyznaje, że był to wynik „ponad stan”. – Tym razem boleśnie znaleźliśmy się po drugiej stronie – ubolewa w rozmowie z Futsal-Polska.pl.

Skąd tak słabe wyniki w tym sezonie? – Kontuzje kluczowych zawodników oraz brak odpowiedniego budżetu, który pozwoliłby ściągnąć futsalistów gwarantujących odpowiedni poziom – wskazuje Marcinkowski. – Do tego zawodnicy, którzy dołączyli latem, nie umieli poradzić sobie z presją i przejściem na grę w tak mocnej lidze. Wydawało im się, że przychodzą jako gwiazdy, a życie zweryfikowało to boleśnie – dodaje. Jako dodatkowy powód kapitan wymienia „brak wystarczająco ogranej młodzieży i zawodników lokalnych, którzy byliby gotowi na grę na tym poziomie rozgrywek”.

– Jako klub nie możemy dalej myśleć o tu i teraz, jak to miało miejsce w ostatnich latach. Musimy wykonać krok albo dwa kroki w tył, aby wrócić silniejszymi. Skupić się na fundamentach, które teraz tak naprawdę dopiero powstają i wierzę, że niedługo znowu się spotkamy na derbach w Fogo Futsal Ekstraklasie – ocenia Marcinkowski.

– Chcemy skupić się na daniu szansy młodym graczom, postawić na lokalnych zawodników związanych z naszym klubem, dzielnicą i miastem – kontynuuje. – Prowadzimy obecnie kilka interesujących rozmów i wierzę, że uda nam się stworzyć naprawdę ciekawy projekt – klub, który będzie dawał możliwość rozwoju studentom zarówno na parkiecie, jak i poza nim – w kwestiach organizacyjnych, marketingowych czy prawnych. Mam marzenie, aby klub i sekcja futsalu były wizytówkami naszej uczelni w szerszym kontekście, niż tylko gra na boisku – mówi, zaznaczając jednocześnie, że potrzeba na to czasu. 

– Nie obiecam, czy wynik sportowy przyjdzie już za rok, za dwa lata czy za trzy. Natomiast wierzę, że to wszystko zaprocentuje i w odpowiednim momencie, gdy będziemy gotowi, wrócimy ze zdwojoną siłą – podsumowuje Radosław Marcinkowski.