Półfinał Leszno - Constract. Czy Everton zdobył prawidłowo bramki? fot. screen z nagrania Czarny Productions

Półfinał Leszno - Constract. Czy Everton zdobył prawidłowo bramki?

Wiele kontrowersji wzbudziły decyzje sędziów, podejmowane w czasie pierwszego meczu półfinału Fogo Futsal Ekstraklasy między GI Malepszy Arth Soft Leszno a Constraktem Lubawa. Część z nich wyjaśniają nagrania, opublikowane w mediach społecznościowych.

 

„Po wczorajszym meczu w Lesznie na sędziów wylała się fala hejtu. Zwróćcie uwagę jak wiele zmienia spojrzenie na zdarzenie w perspektywy sędziego” – napisał w mediach społecznościowych Sebastian Stawicki, przewodniczący Zespołu Futsalu Kolegium Sędziów Polskiego Związku Piłki Nożnej. Zamieścił przy tym nagrania, wykonane przez Jakuba Schwarza z firmy Czarny Productions

Na klipach widać obie kontrowersyjne sytuacje, w których sędziowie zdecydowali, że po strzałach Evertona nie padły bramki. Nagrania wykonane zostały z narożnika boiska i są dobrej jakości - w przeciwieństwie do transmisji Fogo Futsal Ekstraklasy, udostępnianej także na YouTube i w aplikacji przez TVP Sport.

W 36. minucie piłka wpadła do bramki Anttiego Koivumäkiego, sędziowie ocenili jednak, że Everton faulował przy tym fińskiego golkipera. Nagranie Czarny Productions wskazuje jednoznacznie, że brazylijski skrzydłowy Constraktu wpadł na fińskiego golkipera, przez co ten prawie usiadł na piłce, wpychając ją do siatki. Inna sprawa, że Everton był wcześniej popychany w polu karnym przez Rajmunda Sieclę - czego na nagraniu nie widać - co mogło wpłynąć na jego dynamikę. Nie zmienia to faktu, że jeśli arbitrzy nie zdecydowali się na potraktowanie tego zdarzenia jako przewinienia, to przygnieciony Koivumäki nie miał szans na interwencję. 

Dwie minuty później ten sam zawodnik Constaktu strzelił z woleja w polu karnym leszczynian. Piłka odbiła się najpierw od poprzeczki, następnie od podłoża i wyszła w pole. Telewizyjna kamera pokazywała obraz z trybun na wysokości środka boiska, a jeden z sędziów stał na linii bramkowej. Film Czarny Productions wskazuje, że sprawa nie jest tak jednoznaczna, jak oceniał to komentator Fogo Futsal Ekstraklasy, przekonujący w czasie transmisji, że piłka znalazła się nawet 30 cm za linią bramkową.

Nagranie to nie przesądza jednak sprawy również w drugą stronę - wykonane zostało nie z wysokości linii bramkowej, a ok. dwa metry za nią, co - jak w przypadku kamery ze środka boiska - zaburza perspektywę. Najlepszy ogląd sytuacji miał jednak sędzia główny, o ile znajdował się wówczas dokładnie na wysokości słupka. Znacząca jest też widoczna na filmie reakcja Kacpra Sendlewskiego, który - w przeciwieństwie do Evertona - nie świętuje bramki, a wykonuje ruch do piłki, chcąc ją dobić. Przy czym zachowanie 23-latka z Lubawy może być wskazówką dla kibiców, a nie dla sędziego.

Podsumowując, w obu sytuacjach nie mamy do czynienia z rażącymi błędami sędziów, o ile można w ogóle mówić o jakichkolwiek. Nie zmienia to faktu, że co najmniej części kontrowersji można byłoby uniknąć, gdyby mecz prowadzony był z użyciem systemu Video Support, zapowiadanego przez Fogo Futsal Ekstraklasę na początku roku. Choć nie jest to znana z piłki nożnej technologia goal line, to i tak „futsalowy VAR” służy do oceny m.in. tego, czy należy uznać bramkę.

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Protokół Video Support wymaga jednak co najmniej czterech kamer na meczu (jedna pokazująca całe boisko, jedna pokazująca zegar oraz dwie do filmowania zdarzeń w polach karnych). Transmisja z meczu GI Malepszy Arth Soft Leszno - Constract Lubawa prowadzona była z użyciem jednej kamery.