Wiceprezes Rekordu Piotr Szymura i Michał Kałuża Wiceprezes Rekordu Piotr Szymura i Michał Kałuża fot. Rekord Bielsko-Biała

Michał Kałuża wraca do Rekordu Bielsko-Biała

Po sześciu sezonach występów w lidze hiszpańskiej Michał Kałuża wraca do Rekordu Bielsko-Biała – oficjalnie poinformował siedmiokrotny mistrz Polski.

Michał Kałuża podpisał kontrakt z Rekordem Bielsko-Biała. W kadrze zastąpi Bartłomieja Nawrata, który zakończył karierę. W związku z pozyskaniem Kałuży rośnie prawdopodobieństwo wypożyczenia Krzysztofa Iwanka do innego klubu Fogo Futsal Ekstraklasy, tak by 24-latek miał szansę regularnych występów w związku z przygotowaniami reprezentacji Polski do mistrzostw Europy. 

Kałuża w 2019 roku przeszedł do hiszpańskiej Bureli FS, z którą to spadał z Primera División, to do niej awansował. Ostatni sezon klub z hiszpańskiej Galicji zakończył na 16. miejscu w tabeli i ponownie zagra w drugiej klasie rozgrywkowej. Po drodze stracił głównego sponsora, ale polski bramkarz w rozmowie z klubową telewizją zapewnia, że i tak planował odejście z klubu. 

– Rozstanie z Burelą już raczej od dłuższego czasu było zaplanowane i to nie tylko ze względu na problemy, które mieliśmy cały czas wewnątrz klubu. Ale już stwierdziłem, że po sześciu latach potrzebuję jakiegoś nowego impulsu, coś zmienić. Myślałem o pozostaniu na półwyspie hiszpańskim. Nie pojawiła się jakaś oferta, z którą bym się zdecydował na 100 proc., że to jest to. Także tak to się potoczyło, że czas na powrót do Bielska – powiedział prawie 27-letni golkiper. 

Kałuża został też poproszony o porównanie ligi polskiej i hiszpańskiej. W odpowiedzi ocenił, że gdy wyjeżdżał do Bureli w 2019 roku, była to „przepaść”. – Od razu zderzyłem się ze ścianą. Zobaczyłem jak to wygląda grając z tymi najlepszymi – może nie grając, ale przypatrując się im w większości czasu gdzieś z boku, z ławki rezerwowych – mówił.

– Na przestrzeni lat wydaje mi się, że polska Futsal Ekstraklasa dużo nadgoniła w porównaniu do ligi hiszpańskiej. Wiadomo, tym najlepszym czasami ciężko już gdzieś wykonać jakiś progres, żeby ta gra była jeszcze szybsza, jeszcze lepsza. A w Polsce, jak to wszyscy podkreślają, poziom poszedł znacznie do góry. Także już teraz naprawdę te jakieś różnice są niewielkie. Wiadomo, każdy dalej będzie mówił, że liga hiszpańska jest jest topowa i najlepsza na świecie. Ja się z tym zgadzam, ale to tylko przez to, że grają tam dalej mimo wszystko jednak najlepsi zawodnicy na świecie i wszystkich tam ciągnie. Także tutaj jest podstawowa różnica. Ale my kompletnie nie mamy się czego wstydzić i też jesteśmy już dostrzegani, choćby w Hiszpanii – powiedział Michał Kałuża.