„Rosja – niesamowity kraj”. Srdjan Ivanković w Rekordzie Bielsko-Biała to pierwszy taki przypadek w polskiej piłce fot. Paweł Pechciński/ Rekord Bielsko-Biała

„Rosja – niesamowity kraj”. Srdjan Ivanković w Rekordzie Bielsko-Biała to pierwszy taki przypadek w polskiej piłce

Transfer Srdjana Ivankovicia do Rekordu Bielsko-Biała przeszedł bez większego echa. Tymczasem siedmiokrotny mistrz Polski angażem bośniackiego Serba złamał niepisaną zasadę w polskiej piłce. 

Srdjan Ivanković to kapitan reprezentacji Bośni i Hercegowiny, jednocześnie z pochodzenia Serb. 31-letni obecnie zawodnik przez lata grał w klubach z państw dawnej Jugosławii, przede wszystkim w bardzo silnym jeszcze niedawno Ekonomacu Kragujevac. W 2021 roku wyjechał grać do Niemiec – najpierw w Stuttgarter FC, a następnie w TSV Weilimdorf. W drugim z tych klubów zagrał jednak tylko 10 spotkań. Z końcem 2022 roku rozwiązał kontrakt, po czym w styczniu 2023 roku przeszedł do Torpedo Niżny Nowogród. 

Bośniacki Serb trafił do Rosji niemal rok po tym, jak kraj ten rozpoczął inwazję na Ukrainę. Kierunek zagranicznych zawodników był w tym czasie dokładnie odwrotny - kto mógł, opuszczał Rosję. FIFA przyjęła nawet specjalne przepisy, które umożliwiały transfery poza zwykłym okresem transferowym, a zawodnicy, którzy tam pozostali, spotkali się z masową krytyką, jak np. polski piłkarz Maciej Rybus. 

Ivanković pojechał natomiast grać do Rosji całkowicie dobrowolnie w momencie, gdy Rosja była już objęta szerokimi sankcjami i bojkotami w świecie sportu. W Torpedo spędził dwa i pół roku. Żegnając się z klubem, w czerwcu opublikował w mediach społecznościowych wpis, w którym chwalił Rosję i Niżny Nowogród. „Niesamowity kraj – Rosja, piękny Niżny Nowogród, wspaniali przyjaciele – zawsze będę nosił was w swoim sercu. Jestem dumny, że mogłem nosić herb Torpedo” – napisał.

W PZPN uzyskaliśmy dane o transferach zawodników z Rosji, przyjmując za datę graniczną 1 stycznia 2023 r. (wcześniej wyjeżdżać mogli bowiem ci, którzy chcieli uciec z Rosji). Z danych tych wynika, że od 2023 roku do sierpnia 2025 r. było zaledwie dziesięć przypadków przejścia zawodnika z rosyjskiego do polskiego klubu (dodatkowych pięć wniosków było skierowanych do poprawy lub znajdowało się w procesie weryfikacji). Wśród nich było dwóch zawodników statusie profesjonalisty, pięciu amatorów i trzy osoby niepełnoletnie. Zatwierdzeni zawodnicy i zawodniczki legitymowali się obywatelstwami rosyjskim, gruzińskim, białoruskim i ukraińskim.

Co jednak najistotniejsze, najwyższym poziomem rozgrywkowym, na którym występuje klub, do którego został zatwierdzony zawodnik z Rosji, jest Klasa A. To oznacza, że do Polski trafiali amatorzy z niskich lig, a status profesjonalisty musieli posiadać prawdopodobnie z powodu przepisów dotyczących uprawiania obcokrajowców spoza UE. Ivanković jest więc pierwszym od wybuchu wojny w pełni profesjonalnym zawodnikiem, który przyjeżdża do Polski z Rosji. 

Na marginesie, w danych od PZPN - które ze względu na RODO są anonimowe - znajduje się jedna zawodniczka. Przypuszczalnie chodzi o Annę Sydorenko - Ukrainkę, która po wybuchu wojny nie od razu wyjechała z Rosji, bo grała tam jeszcze w 2023 roku. Później przeszła do... Rekordu. 

O transfer Ivankovicia pytaliśmy w Rekordzie Bielsko-Biała jeszcze w lipcu, zanim siedmiokrotny mistrz Polski informował o nim oficjalnie. – Nie stawiałbym znaku równości między tym gdzie ktoś pracuje, a jego poglądami politycznymi – powiedział nam Piotr Szymura, gdy zapytaliśmy go, dlaczego ściąga zawodnika, który wyjechał grać do Rosji po rozpoczęciu przez ten kraj inwazji na Ukrainę. – Wojny wywołują politycy, a cierpią zwykli ludzie. Jednak ci ludzie dalej muszą żyć i pracować. Dotyczy to także sportowców. My jesteśmy klubem sportowym i patrzymy na zawodników z tej ludzko-sportowej perspektywy. Srdjan to zawodnik jakiego szukaliśmy zarówno pod względem umiejętności jak i charyzmy i charakteru – tłumaczył. 

Szymura podkreślił, że przed transferem Rekord dużo rozmawiał z Ivankoviciem i przekonywał, że „Srdjan to bardzo inteligentny człowiek”. – Przyjeżdża do nas z rodziną. Stąd bardzo interesowało go to, jak wygląda życie w Polsce. Temat tego, co dzieje się za naszą wschodnią granicą, też poruszyliśmy. I Srdjan oczywiście absolutnie tego nie popiera, tym bardziej, że sam przeżył wojnę w swojej ojczyźnie – mówił. 

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Czy na pewno? Wysłaliśmy do Ivankovicia kilka pytań, m.in. pytając go wprost - czy potępia rosyjską inwazję na Ukrainę. Zawodnik uchylił się jednak od odpowiedzi na konkretne pytania, zamiast tego wysyłając szerszą wiadomość, w której słowo „wojna” w ogóle nie pada, jest za to o tym, że „podziały i polityka nie mają miejsca w sporcie”, a „polityką się nie zajmuje”. Publikujemy ją w całości na końcu artykułu. 

Jednym ze sponsorów Torpedo, w czasie gry Ivankovicia w tym klubie, był Sberbank, największy rosyjski bank państwowy, objęty sankcjami zachodnimi w związku z wojną. Podobnie jest z dużym rosyjskim ubezpieczycielem, firmą Ingosstrakh, objętą sankcjami Departamentu Skarbu USA przy okazji uderzenia w tzw. flotę cieni. 

Transfery rozpoznawalnych zawodników z klubów z Rosji to w Polsce absolutna rzadkość. Różne związki różnie podchodzą do tematu - np. w żużlu rosyjska liga objęta jest całkowitym bojkotem, a w Polsce Rosjanie objęci są pewnymi ograniczeniami nawet mimo posiadania drugiego, polskiego obywatelstwa. Ale bywają też wyjątki. Przed rokiem koszykarski Zastal Zielona Góra zasilił Amerykanin Sindarius Thornwell, trafiając do Polski z Awtodoru Saratow. To jednak w zasadzie jedyny przypadek transferu z Rosji do Polski cokolwiek rozpoznawalnego zawodnika, przed Ivankoviciem. W 2023 roku do AZS-u UW Darkomp Wilanów dołączyć miał Kirgiz Adilet Imanbekow, wcześniej grający w moskiewskim Torpedo. Jednak choć jego transfer był ogłaszany przez klub w mediach społecznościowych, futsalista ten nigdy w polskiej lidze nie zadebiutował. 

Po sezonie 2024/25 do Rosji wyjechał natomiast Claudio. Były zawodnik Constractu Lubawa gra w teraz w klubie Kristałł z Petersburga. W pięciu meczach, które zagrał w rosyjskiej Superlidze, zdobył trzy bramki i zobaczył czerwoną kartkę. 

Oświadczenie Srdjana Ivankovicia przesłane do Futsal-Polska.pl

Pozdrowienia dla wszystkich kibiców futsalu w Polsce.

W dzisiejszym świecie istnieje wiele rzeczy, które nas dzielą, a sport jest czymś pięknym, co potrafi nas jednoczyć. Dlatego moja filozofia jest prosta: podziały i polityka nie mają miejsca w sporcie. Tak właśnie traktuję futsal i wszystkich, którzy w nim uczestniczą. Polityką się nie zajmuję – ani światową, ani tą w moim kraju.

Moim celem w życiu jest żyć z miłością, radością i uśmiechem – każdego dnia i wobec każdego człowieka. Kocham ludzi, kocham naszą planetę i patrzę na nią jak na dar od Boga. To jedno życie warto przeżyć wyłącznie z miłością.

W taki sposób odnoszę się do każdego człowieka na tej planecie. Wybieram ludzi według jakości ich serca, duszy i intelektu – nie dzielę ich według narodowości czy religii. Mój stosunek jako sportowca jest jasny: miłość, miłość i tylko miłość.

Dlatego moje doświadczenia w Serbii, Bośni, Niemczech i Rosji były piękne – wszędzie spotykałem dobrych ludzi. Już po dwóch miesiącach mogę to samo powiedzieć o Polsce. Jestem szczęśliwy, że poznaję tu tak życzliwych ludzi, a sam kraj uważam za wspaniały.

Jeśli chodzi o kibiców, zawsze staram się szerzyć pozytywną energię wokół siebie. A dla mojego klubu i dla fanów, którzy mnie wspierają, staram się zostawiać serce na boisku.

Srdjan Ivanković