Beniaminek liderem. GAF wygrywa mecz na szczycie tabeli fot. Paweł Świtoń

Beniaminek liderem. GAF wygrywa mecz na szczycie tabeli

Pogoń prowadziła grę, strzelali zawodnicy GAF-u. Portowcy muszą przełknąć gorzką pigułkę, bo przegranej w Gliwicach na pewno nie planowali.

GAF Jasna Gliwice

GAF Jasna Gliwice - Pogoń 04 Szczecin
5:2

 
Spotkanie drugiej kolejki było dla gliwiczan pierwszym w ekstraklasie we własnej hali, acz po raz ostatni była to hala Sośnica. Spoglądając na tabelę był to mecz na szycie, gdzie mierzył się lider z wiceliderem. Nieznacznym faworytem przed spotkaniem wydawał się być GAF, który w zdecydowanie lepszym stylu niż Pogoń, pokonał swojego rywala. Smaczku całemu widowisku dodaje fakt, że z trybun mecz obserwował przewodniczący Komisji Futsalu Kazimierz Greń, który wręczył puchar dla drużyny GAF-u za awans do ekstraklasy.

Spotkanie rozpoczęli goście, którzy przejęli inicjatywę raz po raz groźnie ostrzeliwując bramkę GAF-u. Świetnie jednak bronił golkiper gospodarzy, zatrzymując groźne uderzenia Daniela Maćkiewicza i Michała Kubika. Do głosu z czasem zaczęli dochodzić zawodnicy z Gliwic. Sytuację sam na sam z bramkarzem Pogoni zmarnował Denis Diemiszew. Swoje szanse ponownie mieli piłkarze Pogoni, głównie za sprawą rzutów wolnych, po faulach zawodników GAF-u. Coraz bardziej widoczna stawała się taktyka miejscowych, którzy założyli sobie bronić bramki i skupić się na kontratakach. Pozwoliło to Pogoni na stworzenie groźnych akcji, lecz Tomasz Cielesta wybronił strzały Serheja Szarowary i Marka Bugańskiego. Sytuacja ta napędziła piłkarzy z Gliwic, którzy wyszli na prowadzenie za sprawą Diemiszewa. Ukrainiec świetnie wykorzystał podanie kolegów, kierując piłkę do siatki z najbliższej odległości. Z minuty na minutę gra coraz bardziej się zaostrzała, co poskutkowało przekroczeniem limitu fauli przez miejscowych. Przedłużonego rzutu karnego nie wykorzystał jednak Maćkiewicz, posyłając piłkę obok lewego słupka. Drużyna Gerarda Juszczaka cały czas atakowała, jednak to GAF zdołał zdobyć kolejną bramkę. Po świetnym podaniu z autu Marcin Kiełpiński odważnie wszedł w pole karne i pewnym uderzeniem pokonał bezradnego bramkarza. Wynik 2:0 utrzymał się do przerwy.

Drugą połowę ambitnie rozpoczęli gliwiczanie, ale szybko zostali sprowadzeni na ziemię po golu Mateusza Geperta, który pozwolił Pogoni na złapanie kontaktu z przeciwnikiem. Gra nadal toczyła się w szybkim i ostrym tempie, czego dowodem były cztery faule po zaledwie pięciu minutach gry. Kolejne sytuacje stwarzali sobie goście, co przyniosło zasłużone wyrównanie. Tym razem fatalny błąd popełnił Cielesta, który pomiędzy nogami przepuścił stosunkowo niegroźny strzał Kubika. Po wyrównaniu mecz toczył się głównie w środkowej części boiska. Wystarczyła jedna groźna akcja gospodarzy, aby ponownie mogli oni cieszyć się z prowadzenia. Zasłoniętego bramkarza Pogoni zaskoczył Przemysław Dewucki, uderzając pewnie w lewy dolny róg bramki. Rozpędzeni gliwiczanie wyczuli słabość Portowców przeprowadzając raz po raz groźne ataki. W poprzeczkę trafił Diemiszew, zaś sprowadzony latem Damian Ficek nie zdołał wpisać się na listę strzelców w stuprocentowej sytuacji. Na pięć minut przed końcem trener Juszczak zdecydował się zagrać bez bramkarza. To szybko wykorzystał Dewucki, strzelając swojego drugiego gola w tym spotkaniu. Do końca spotkania długo rozgrywała piłkę Pogoń, jednak piłkarze nie potrafili dojść do sytuacji strzeleckiej, a jeżeli dochodzili, to świetnymi paradami popisywał się Cielesta. Drugi już raz atut pustej bramki przeciwnika wykorzystał na dodatek jeszcze Ficek, który przejął piłkę na własnej połowie i oddał precyzyjny strzał, ustalając wynik spotkania na 5:2 dla gliwiczan.

W ten sposób trochę niespodziewanie GAF został samotnym liderem tabeli, choć jutro szansę na dogonienie ekipy Rafała Barszcza będzie miała Gatta Active Zduńska Wola, która na wyjeździe zagra z Wisłą Krakbet Kraków.