Sobalczyk Show w Zduńskiej Woli fot. Gatta Active Zduńska Wola

Sobalczyk Show w Zduńskiej Woli

Gatta rozbita w poniedziałek w Krakowie podniosła się z kolan i ponownie wygrała we własnej hali.

Gatta Active Zduńska Wola
Remedium Pyskowice

Gatta Active Zduńska Wola - Remedium Pyskowice
4:1

 
Zawodnicy Gatty Active przed trzecią kolejką mieli sporo do udowodnienia, nie tylko fanom, ale także sobie. Po druzgocącej porażce z Wisłą Krakbet Kraków dało się bowiem słyszeć głosy o zniżce formy. Kocury zagrały jednak dobry futsal, a kibice, którzy wybrali się w sobotni wieczór na halę przy ulicy Złotej 67, nie mogli się poczuć zawiedzeni.

Spotkanie już od pierwszych chwil było bardzo szybkie oraz agresywne. Taka piłka na pewno mogła się podobać, jednak na nieszczęście dla przyjezdnych, już po kilku minutach dała się we znaki z powodu dużej ilości przewinień. Pech dla Remedium był tym większy, że już od czwartej minuty przegrywało za sprawą akcji bardzo dobrze wykończonej przez Daniela Krawczyka. Zawodnicy trenera Wojciecha Sopura ani myśleli się cofnąć i bronić wyniku, co dało pozytywny efekt w postaci rzutu karnego za zagranie obrońcy z Pyskowic ręką w polu karnym. Na 2:0 podwyższył więc Igor Sobalczyk. Goście zdołali co prawda odpowiedzieć trafieniem w 15. minucie Sławomira Pękali, ale przewagę ciągle mieli miejscowi. Wcześniej w słupek uderzył Krawczyk, przedłużonego karnego nie wykorzystał Mariusz Milewski. Lecz w 18. minucie Sobalczyk trafił po raz drugi. - Gdy strzeliliśmy na 3:1 wiedzieliśmy, że tego meczu nie przegramy - już po ostatnim gwizdku skomentował trafienie kolegi Marcin Olejniczak. Na dodatek jeszcze przed przerwą popularny "Kulfon" zdołał skompletować hat-tricka, 4 bramkę dla Gatty zdobywając z przedłużonego rzutu karnego.

Po zmianie stron gole co prawda nie padały, jednak szybkość gry nie uległa zmianie. Zgromadzeni widzowie podziwiali ciekawe zagrania kombinacyjne, szybką piłkę oraz od czasu do czasu - przebłyski indywidualnych talentów. Najsmutniejszym momentem meczu było zejście Daniela Krawczyka z boiska. "Krawiec" poślizgnął się na siatce za bramką tak niefortunnie, że istniała obawa o odnowienie kontuzji, która dwa sezony temu wyeliminowała go z gry na rok. Na tę chwilę nie można jeszcze stwierdzić konkretów, specjalistyczne badania zawodnik ze Zduńskiej Woli przejdzie w poniedziałek. Sam "Krawiec" uspokaja jednak swoich fanów twierdząc, że jest gotów tak do treningów, jak i do gry, a sama kontuzja to tylko lekkie naciągnięcie więzadeł.

Po tej wygranej Gatta jest w gronie czterech drużyn, które z sześcioma punktami ścigają Wisłę Krakbet Kraków (mającą jedno "oczko" więcej), przy czym mają najgorszy z nich bilans bramkowy. Remedium spadło zaś na 7. miejsce.