Derby województwa pomorskiego bez rozstrzygnięcia
Przed sezonem Red Devils wygrali w sparingu z AZS UG 2:0. W niedzielę chojniczanie pozostali na swoim poziomie, Akademicy zaś poprawili się od tego czasu o dwie bramki.
Derby północy, gdyż tak nazywane może być spotkanie Red Devils Chojnice - AZS Uniwersytet Gdański, zakończyły się podziałem punktów. Był to szczególny mecz dla dwóch zawodników AZS-u - Tomasza Kriezela i Jacka Burglina, którzy dotychczasowe lata kariery spędzali w Chojnicach.
Pojedynek można nazwać typowym meczem błędów, przy trzech z czterech bramek zawinili bramkarze obu ekip. Już w czwartej minucie spotkania kontrę Red Devils chciał indywidualnym rajdem rozpocząć Łukasz Błaszczyk, jednak po przejściu na połowę AZS-u jego podanie idealnie przeczytał Wojciech Pawicki i z okolic środkowej linii idealnie trafił w środek pustej bramki. W pierwszej połowie obie drużyny miały jeszcze swoje szanse, ale piłka nie mogła wpaść do bramki. Gdy wydawało się, że gdańszczanie na przerwę zejdą z jednobramkowym prowadzeniem, na 20. sekund przed końcem na indywidualną akcję zdecydował się bardzo dobrze tego dnia dysponowany Łukasz Sobański i strzałem przy samym słupku pokonał Burglina.
Ten sam zawodnik już w drugiej minucie drugiej połowy ponownie wpisał się na listę strzelców. Tym razem po rajdzie prawą stroną uderzeniem z ostrego kąta umieścił piłkę ponad głową bramkarza UG. Wydawało się, że chojniczanie wracają na właściwe tory i będą kontrolować spotkanie, jednak podwyższyć wyniku się nie udało. Ponadto na pięć minut przed końcem spotkania z wydawałoby się kompletnie niegroźnej sytuacji na uderzenie zdecydował się Kriezel i z kilkunastu metrów pokonał swojego byłego klubowego kolegę - Błaszczyka. Do końca meczu wynik nie uległ już zmianie i obie drużyny podzieliły się punktami
- Było to wyjątkowe dla mnie spotkanie. Chciałem co niektórym udowodnić, że za wcześnie mnie skreślili. Fajnie, że kibice przywitali mnie tak a nie inaczej. Cieszy jeden punkt na ciężkim terenie. Piłka nożna to gra błędów, jeśli by nie było błędów to mecze kończyłyby się wynikami 0:0 - powiedział po zakończonym meczu były kapitan Red Devils, wciąż członek zarządu klubu z Chojnic, ale a obecnie gracz AZS-u - Jacek Burglin.
- Wolałbym nie strzelić żadnej bramki ale zdobyć trzy punkty. Od tygodnia z Jackiem byliśmy "na telefonach" i rozmawialiśmy kto wygra. Okazało się że był remis. Gdzieś brakuje nam sił, ale spotkaliśmy się po raz pierwszy na tydzień przed ligą, więc potrzeba jeszcze czasu bo futsal jest taką dyscypliną, w której umiejętności to nie wszystko. Ważne jest też przygotowanie fizyczne - skomentował spotkanie strzelec dwóch bramek dla Red Devils Łukasz Sobański.
Gospodarze pozostali na miejscu spadkowym, ale z dziesiątemu Euromasterowi Chrobremu Głogów ustępują tylko mniejszą liczbą strzelonych bramek, bo ich bilans oraz oczywiście punkty mają identyczne. AZS UG plasuje się na 4. pozycji.
Pojedynek można nazwać typowym meczem błędów, przy trzech z czterech bramek zawinili bramkarze obu ekip. Już w czwartej minucie spotkania kontrę Red Devils chciał indywidualnym rajdem rozpocząć Łukasz Błaszczyk, jednak po przejściu na połowę AZS-u jego podanie idealnie przeczytał Wojciech Pawicki i z okolic środkowej linii idealnie trafił w środek pustej bramki. W pierwszej połowie obie drużyny miały jeszcze swoje szanse, ale piłka nie mogła wpaść do bramki. Gdy wydawało się, że gdańszczanie na przerwę zejdą z jednobramkowym prowadzeniem, na 20. sekund przed końcem na indywidualną akcję zdecydował się bardzo dobrze tego dnia dysponowany Łukasz Sobański i strzałem przy samym słupku pokonał Burglina.
Ten sam zawodnik już w drugiej minucie drugiej połowy ponownie wpisał się na listę strzelców. Tym razem po rajdzie prawą stroną uderzeniem z ostrego kąta umieścił piłkę ponad głową bramkarza UG. Wydawało się, że chojniczanie wracają na właściwe tory i będą kontrolować spotkanie, jednak podwyższyć wyniku się nie udało. Ponadto na pięć minut przed końcem spotkania z wydawałoby się kompletnie niegroźnej sytuacji na uderzenie zdecydował się Kriezel i z kilkunastu metrów pokonał swojego byłego klubowego kolegę - Błaszczyka. Do końca meczu wynik nie uległ już zmianie i obie drużyny podzieliły się punktami
- Było to wyjątkowe dla mnie spotkanie. Chciałem co niektórym udowodnić, że za wcześnie mnie skreślili. Fajnie, że kibice przywitali mnie tak a nie inaczej. Cieszy jeden punkt na ciężkim terenie. Piłka nożna to gra błędów, jeśli by nie było błędów to mecze kończyłyby się wynikami 0:0 - powiedział po zakończonym meczu były kapitan Red Devils, wciąż członek zarządu klubu z Chojnic, ale a obecnie gracz AZS-u - Jacek Burglin.
- Wolałbym nie strzelić żadnej bramki ale zdobyć trzy punkty. Od tygodnia z Jackiem byliśmy "na telefonach" i rozmawialiśmy kto wygra. Okazało się że był remis. Gdzieś brakuje nam sił, ale spotkaliśmy się po raz pierwszy na tydzień przed ligą, więc potrzeba jeszcze czasu bo futsal jest taką dyscypliną, w której umiejętności to nie wszystko. Ważne jest też przygotowanie fizyczne - skomentował spotkanie strzelec dwóch bramek dla Red Devils Łukasz Sobański.
Gospodarze pozostali na miejscu spadkowym, ale z dziesiątemu Euromasterowi Chrobremu Głogów ustępują tylko mniejszą liczbą strzelonych bramek, bo ich bilans oraz oczywiście punkty mają identyczne. AZS UG plasuje się na 4. pozycji.
Dodatkowe informacje
- Źródło: Jakub Lempski
Etykiety

