Michał Grecz: Występów z orłem na piersi nie da się zapomnieć

Zawodnik Cleareksu Chorzów towarzyskimi meczami ze Słowenią zakończył występy w reprezentacji Polski U-21. Michał Grecz dla kadry zrezygnował z występu w śląskich derbach przeciwko Remedium Pyskowice. Ta decyzja nie była łatwa, ale powołanie to zawsze wielkie wyróżnienie dla zawodnika - mówi młody chorzowianin.

Kończysz wiek juniora, pamiętasz ile razy grałeś z orzełkiem na piersi w młodzieżowej reprezentacji?
- Oczywiście, że pamiętam. Występów z orłem na piersi nie da się zapomnieć. Jest to wielkie wyróżnienie dla zawodnika, który może reprezentować swój kraj. Wracając do występów - było ich kilkanaście. Powoływany na zgrupowania byłem od trzech lat, wliczając kadrę do lat 19. Jednym z najważniejszych meczów, w którym mogłem reprezentować Polskę, był wygrany pojedynek z Włochami.

Oprócz ciebie ostatni mecz w kadrze U-21 zaliczyli Maciej Krzyżanowicz i paradoksalnie bodaj debiutujący Dawid Litewka. Była jakaś uroczystość związana z waszym "odejściem"?
- Ostatni mecz ze Słowenią był dedykowany tym zawodnikom, którzy ostatni raz mogli reprezentować Polskę U-21, niestety przegrany 1:2. Osobiście dostaliśmy podziękowania od prezesa i trenerów. Zostałem bardzo mile zaskoczony, ponieważ na pożegnanie dostałem koszulkę reprezentacji z podpisami kolegów i całego sztabu szkoleniowego.

Nie odmówiłeś gry w kadrze, jako jeden z niewielu. Nie żal ci było pojedynku z Remedium?
- Był to bardzo ciężki wybór, bo mecz odbywał się w moim rodzinnym mieście - Pyskowicach To tu zaczynałem przygodę z futsalem. Osobiście ten mecz był bardzo ważny dla mnie, ale też było to moje ostatnie powołanie na zgrupowanie młodzieżowej reprezentacji Polski. Naturalnie nie pojechałbym na nie, gdybym nie dostał zgody od zarządu klubu, ale pozytywnie się zdziwiłem. I prezes, i zarząd zrozumieli, że jest to dla mnie ostatnie, a zarazem ważne zgrupowanie kadry.

Michał Widuch, Przemek Siuchno, Tomek Kriezel, Michał Marek... I długo by jeszcze wymieniać. Nie byłoby przyjemniej pożegnać się z nimi?
- Myślę, że nie ma się co żegnać, ponieważ jeszcze nie raz spotkamy się na parkiecie...

Jak ze swojej perspektywy oceniasz sparingi ze Słowenią?
- Pierwszy mecz był wyrównany, niestety Słowenia wykorzystywała wszystkie swoje sytuacje pod naszą bramką, była bardzo skuteczna. Ale mogło się podobać, że nie odpuszczaliśmy i walczyliśmy do końca! Drugie spotkanie było zdecydowanie lepsze w naszym wykonaniu. Byliśmy pewniejsi w wyprowadzaniu ataku, realizowaliśmy założenia trenera Gerarda Juszczaka, do tego była walka i zaangażowanie całego zespołu. Jednak zawiodła skuteczność. Ja sam miałem dwie "stuprocentowe" okazje, kiedy mogłem podwyższyć wynik.

To czego teraz życzyć na nowej, już "dorosłej" drodze?
- Na pewno przyszłość będę wiązał z futsalem. Od dziecka było moim marzeniem grać w najwyższych rozgrywkach w kraju i dumnie reprezentować swój klub. Dalsza droga zależy tylko ode mnie.

Dziękuję za rozmowę.

O dwa słowa poprosiliśmy trenera Gerarda Juszczaka:
- Michał Grecz jako jeden z nielicznych podczas swojej przygody z kadrą zawsze był do dyspozycji. Nawet teraz, gdy jego klub grał z Remedium, władze Cleareksu nie robiły przeszkód. Korzystając z okazji chciałbym podziękować trenerowi Tadeuszowi Wolnemu, że mimo ligi oddał zawodnika do kadry. Michałowi na koszulce podpisali sie wszyscy zawodnicy, a jednymi z życzeń były slogany, aby już wkrótce dostał się do kadry A. Michał, dziękujemy!