Gdańsk nadal bez zwycięstwa. Clearex bierze rewanż fot. Bohumil Trunecka / AZS UG

Gdańsk nadal bez zwycięstwa. Clearex bierze rewanż

To już 5. kolejny mecz, po którym zawodnicy AZS UG schodzą z parkietu bez kompletu punktów. Niedawna rewelacja sezonu za tydzień może wypaść już nawet z górnej połowy tabeli. Tym razem zwycięstwo z Trójmiasta wywiózł Clearex Chorzów.

AZS Uniwersytet Gdański
Clearex Chorzów

AZS Uniwersytet Gdański - Clearex Chorzów
3:4

 
Od pierwszych minut gra toczyła się remisowo z minimalnym wskazaniem na gospodarzy. Najpierw Tomasz Kriezel przestrzelił z dystansu, a chwilę później Wojciech Pawicki niedokładnie dogrywał do Mateusza Wesserlinga, który stał przed pustą bramką. W 10. minucie po akcji lewą stroną na uderzenie zdecydował się Tomasz Poźniak, piłka odbiła się jeszcze od obrońcy i rąk usiłującego interweniować Pawła Pstrusińskiego, po czym wpadła do siatki. Gdańszczanie potwierdzili swoją niewielką przewagę golem. Prowadzenie w 18. minucie podwyższył Kriezel, gdy przerwał akcję gości i sam wyszedł z kontratakiem. Po jego uderzeniu piłkę za linię bramkową wepchnął Konrad Podobiński, ale trafienie zapisano młodemu Azetesiakowi. Teraz należy tylko czekać na orzeczenie Komisji Ligi, która już raz w bardzo podobnej sytuacji zabrała trafienie Rafałowi Franzowi, a przyznała "swojaka" Arturowi Jurczakowi. Zanim jednak na tablicy pojawił się wynik 2:0, to Krzysztof Salisz zmarnował świetną okazję do wyrównania w postaci przedłużonego rzutu karnego. Strzał chorzowianina obronił Jacek Burglin. Bramkarz AZS UG nie zapisze natomiast na plus swojej interwencji tuż przed syreną kończącą pierwszą połowę. Wprawdzie odbił uderzenie Tomasza Luteckiego, ale piłka spadła prosto pod nogi Rafała Adamczyka, który nie mógł już spudłować.

Początek drugiej połowy meczu to rozpaczliwa obrona AZS-u i szaleńcze ataki Cleareksu. Mimo kilku dogodnych okazji piłka do siatki nie wpadła. Co nie udało się chorzowianom, to udało się w 23. minucie Poźniakowi, który uderzył na pustą bramkę po przytomnym podaniu Wesserlinga. To był łabędzi śpiew gospodarzy, bo do końca spotkania trafiali już wyłącznie przyjezdni. W 25. i 28. minucie dwiema bramkami wprowadził się do nowej drużyny Paweł Lesik, który dołączył do chorzowian w zimowym okienku transferowym. Przy pierwszym trafieniu Burglin nie miał nic do powiedzenia, ale przy drugim ponownie pechowo interweniował. Dwie minuty po wyrównaniu znakomitą kontrę wykorzystał spokojnie Piotr Łopuch. I dopiero wtedy Akademicy się obudzili, ale na odrobienie straty nie starczyło im już sił, umiejętności i szczęścia, a gdy już nawet wszystkie te 3 czynniki wydawały się zaistnieć, to jak spod ziemi na drodze piłki do siatki wyrastał Pstrusiński. Śląski bramkarz zaskakująco często musiał w końcówce dosłownie latać w bramce, ale strzały Kriezela, Poźniaka i Pawickiego nie zmieniły wyniku spotkania. Najbliżej powodzenia był Paweł Friszkemut w 36. minucie, lecz tym razem Pstrusińskiemu pomógł słupek.

Warto odnotować debiut w obu drużynach dwóch nowych graczy. Występ Lesika wystarczająco podsumowują dwie zdobyte bramki. Dodajmy, że strzelił je po ciężkim nokdaunie, jakiego doznał w pierwszej połowie. Bardzo dobrze wypadł też Marek Widzicki w AZS UG. Może gdyby tak jak Lesik częściej uderzał - zamiast po futsalowemu szukać jeszcze końcowego podania - i on wpisałby się na listę strzelców. A tak na premierowe trafienie po powrocie na parkiety będzie musiał jeszcze trochę poczekać.

Clearex po raz 5. z kolei nie przegrał, AZS UG również po raz 5. z rzędu nie wygrał. Nic dziwnego, że gdańszczanie coraz głębiej osiadają w tabeli. Za tydzień czeka ich ciężki wyjazd do bardzo zdeterminowanego AZS-u UŚ Katowice. Mecz będzie tym trudniejszy, że od piątku w Szczecinie, czyli na drugim końcu Polski, gdańscy studenci grać będą w półfinale Akademickich Mistrzostw Polski. Termin meczu został ustalony na późną godzinę niedzielną, więc pozostaje nadzieja, że UG zapewni sobie awans do finału już w pierwsze 2 dni trwania imprezy. Drużyna Tadeusza Wolnego podejmie zaś Red Devils Chojnice i przy dobrych wiatrach może nawet dogonić w punktach Wisłę Krakbet Kraków lub Gattę Active Zduńska Wola.

Dodatkowe informacje

  • Źródło: Jakub Lempski