Remis w Gliwicach nie daje satysfakcji gospodarzom fot. Bohumil Trunecka / AZS UG

Remis w Gliwicach nie daje satysfakcji gospodarzom

GAF Jasna Gliwice tylko zremisował we własnej hali z AZS-em Uniwersytet Gdański i nie wykorzystał szansy na zbliżenie się do górnej połówki tabeli.

GAF Jasna Gliwice
AZS Uniwersytet Gdański

GAF Jasna Gliwice - AZS Uniwersytet Gdański
2:2

 
W tym spotkaniu było niemal wszystko. Od kontuzji (pierwszej, jeszcze na rozgrzewce nabawił się Jacek Burglin, jednak golkiper akademików był w stanie mimo bólu rozegrać mecz) poprzez żółte kartki, kończąc aż na czerwonej kartce dla Macieja Mizgajskiego za bezpardonowy atak na Michale Olszewskim.

W 9. minucie meczu, po prostym błędzie ponownego zagrania do bramkarza gliwiczan, rzut wolny z szóstego metra wykorzystał Michał Olszewski, czym otworzył wynik meczu. Z prowadzenia AZS cieszył się 7 minut. Wówczas Przemysław Dewucki po asyście Dominika Śmiałkowskiego pokonał z najbliższej odległości Burglina. Ale już minutę później Tomasz Poźniak ponownie uciszył miejscową publiczność, po stracie Mizgajskiego po raz drugi pokonując Michała Widucha. Więcej bramek w pierwszej połowie już nie padło i to AZS UG schodził do szatni z jednobramkowym prowadzeniem.

Druga połowa to delikatna przewaga GAF-u. Po siedmiu minutach drugiej części Dewucki ponownie doprowadził do wyrównania. Dwie minuty później z boiska wyleciał jednak Mizgajski, przyjezdni grali w przewadze, ale zdobyczy bramkowej nie powiększyli. Co więcej, w tym czasie to GAF miał dobrą sytuację, na szczęście dla Akademików Damian Wojtas pomylił się w sytuacji sam na sam. Do końca meczu obie drużyny miały swoje szanse na przechylenie szali zwycięstwa na swoją stronę, jednak ani AZS, ani GAF, który w ostatniej minucie zdecydował się nawet na wycofanie bramkarza, nie zdołali tego dokonać.

Gospodarze z remisu nie byli specjalnie zadowoleni. - Remis jest sprawiedliwym rozstrzygnięciem, ale nie zmienia to faktu, że moja drużyna zawiodła - powiedział na pomeczowej konferencji Rafał Barszcz. Trener GAF-u zapowiedział nawet pewną rewolucję w kadrze, paru "pewniaków" ma odpocząć od występów w pierwszym składzie, a już na pewno czeka ich męska rozmowa. W znacznie lepszych humorach w długą powrotną podróż udali się za to gdańszczanie. Punkcik wywieziony ze Śląska pozwolił im przeskoczyć w tabeli chorzowski Clearex. Obie drużyny mają taką samą liczbę punktów, ale w bezpośrednich meczach nieco lepsi byli Azetesiacy, którzy awansowali na 5. miejsce.

Dodatkowe informacje

  • Źródło: Jakub Lempski